MonthMarzec 2009

Aż wstyd się przyznać- kocham swoją pracę!

Dzisiaj rano naszła mnie tak niespodziewana refleksja, że sam się zdziwiłem. Uprawiałem w życiu już tak wiele zawodów, chociaż niektóre chwilowo, że w końcu mam prawo do wyciągnięcia jakiś wniosków. Tym bardziej sam siebie zaskoczyłem, że ostatni tydzień był bardzo pracowity bo były w nim aż cztery dni szkoleniowe. Wielu osobom wydaje się, że szkoleniowiec ma klawo bo nie pracuje 6×8. Mało kto jednak posiada świadomość jak dużo czasu zabiera przygotowanie się do każdego szkolenia, jeżeli nie ma być to jedynie odwalenie sztywnego i powielanego schematu. Mało kto również zdaje sobie sprawę, że każdemu szkoleniu towarzyszy stres. Nie wynika on u mnie z potrzeby, aby dobrze wypaść. Zauważyłem zupełnie inną motywację. Zależy mi przede wszystkim na tym, aby ludzie, którzy spędzają ze mną dwa dni na prawdę wynieśli z tej pracy realne korzyści i opuścili je z inspiracją do zmian. Nie jest to łatwe bo każdy z uczestników ma zupełnie inne oczekiwania. Część osób jest na szkolenie ?wysyłana? i przyjeżdżają z nastawieniem na ?NIE? bo z reguły opuszczają miejsce pracy, gdzie gromadzą się zaległości. Moja motywacja uwzględnia również takie sytuacje, że ryzykuję złe oceny gdyż częstokroć inspirowanie do zmian wymaga burzenia starych schematów w których żyjemy. Uważam jednak, że taka jest misja szkoleniowca, a nie przypodobanie się każdemu za wszelką cenę. Mam chyba bardzo dużo szczęścia bo nigdy nie zdarzyło się, że grupa była niezadowolona ze szkolenia, co potwierdzają bardzo dobre oceny. Nie zawahałbym się jednak nad zaryzykowaniem dobrych ocen właśnie po to, żeby szkolenie przyniosło długofalowe skutki.

To wszystko powoduje, że chociaż padam po każdym szkoleniu na co najmniej dwa dni, to pasja wykonywania tego zawodu wydaje się nie podlegać zniszczeniu już któryś z rzędu rok.

Zauważyłem także, że szczerość i otwartość której, jak mi radzono, powinienem się wyzbyć, procentuje. Ludzie są bardzo wyczuleni na wszelkie przejawy nieszczerości, sztuczność i udawany profesjonalizm. Ostatnie lata przekonały mnie, że to ja i Tomasz, który ma identyczne podejście, mamy rację, a nie nasi doradcy, którzy sugerowali, że trener musi stosować sztuczki, techniki manipulacji, a szkolenie zostanie ocenione dobrze, gdy wszystkim zawsze się przytakuje i wdzięczy. Mogę śmiało powiedzieć, żę z radością robię to, co robię i chociaż bywam potwornie zmęczony to do pracy idę z przyjemnością. To bardzo ważne, żeby praca nie była wyrokiem, czego i Wam życzę. 

Wojciech Cejrowski ? czy zostanie gejem w Ekwadorze?

Jest mało osób, których słuchając czuję się zażenowany i jest mi za nie wstyd. Moje zdanie jest takie, że każdy ma prawo do swojej opinii nawet wtedy, gdy jest ona w moim odczuciu niemądra. W końcu ludzie po to są różni, żeby mieć różne opinie i musimy uczyć się to prawo do własnego zdania szanować. Także w telewizjach powinno być miejsce do wygłaszania różnych, nawet kontrowersyjnych sądów. To, czego najbardziej nam brakuje to asertywność polegająca na szanowaniu własnego prawa do posiadanej opinii i okazywania takiego samego szacunku dla tych, z którymi się nie zgadzamy.

Przez przypadek podsłuchałem ostatnio kilku wypowiedzi pana Wojciecha Cejrowskiego, uważanego przez wielu za osobę inteligentną. To dość interesująca opinia o tym panu bo definiuje inteligencję jako zdolność wypowiadania się plus pewien zasób wiedzy i zdolność szybkiego kojarzenia faktów oraz ich zapamiętywania. Ja mam zupełnie inną definicję inteligencji, ale to już moja sprawa.

Szybko przejrzałem kilka wypowiedzi Cejrowskiego na You Tube. W jednej z nich w ?cejro-inteligentny? sposób sugeruje Agnieszce Frykowskiej, że jest ?cichodajką, która za darmo daje? i zadaje pytanie o definicje ?sprzedajnej dziwki portowej?. Potem stwierdza, że ?kolor włosów w tym przypadku to nie przypadek?

O prezydencie Aleksandrze Kwaśniewskim mówi, że jest prymitywnym bawidamkiem i pijakiem, a zza placów Ryszarda Kalisza krzyczy ?precz z komuną?. Do posłów Joanny Senyszyn i Janusza Palikota mówi, że ? z głupkami nie rozmawia?. Publicznie nawołuje do wytykania gejów palcami i twierdzi, że ?pederasta wzbudza obrzydzenie?.

Wypowiedzi w podobnym stylu można znaleźć więcej, tylko po co ich szukać? Pan Cejrowski ma prawo do własnych opinii, czy jednak ma prawo do obrażania? Pewnie też ma, ale on tego nie robi bo zwykle jego wypowiedzi są tak sformułowane, że jedynie bywają sugestią, a nie obelgą wypowiedzianą wprost. Tak też należy rozumieć jego ?cejro-inteligencję?, która nie jest żadną inteligencją tylko zwykłym sprytem i umiejętnością formułowania wypowiedzi. Gdyby spryt nazwać inteligencją, to złodziej, który wyciąga nam z kieszeni portfel też jest inteligentny.

W taki razie zadam kilka ?sprytnych? pytań panu Cejrowskiemu:

 

Czy nie sądzi Pan, że wytykanie komuś braku inteligencji z powodu jego blond włosów, lub indywidualnego podejścia do uprawiania seksu to przejaw prymitywizmu, chamstwa, prostactwa i chęci promowania swoich produktów, na przykład książek bo inaczej nikt ich nie kupi?

 

Czy uważa Pan, że wykrzykiwanie różnych haseł zza pleców posła i sugerowanie byłemu prezydentowi prymitywizmu nie jest projekcją strachu przed własnym prymitywizmem, brakiem wychowania wyniesionym z domu, trudnością w znalezieniu argumentów, gdyż miejsce w którym go szukamy czyli w czaszce, wypełnione jest tym, co znajduje się znacznie niżej w ciele człowieka, zanim to wydalimy?

 

Co Pan sądzi o tym, że zwykle największymi homofonami są utajeni homoseksualiści, którzy panicznie boją się aby ich preferencje zostały ujawnione?

 

Czy nie jest tak, że geje lubią zakładać kolorowe ubrania w kwiaty, palemki i inne ozdoby, żeby zwrócić na siebie uwagę?

 

Jak udaje się panu skonstruować założenie, że idiotą jest pana rozmówca a nie pan, skoro rozmówcy udało się zdobyć stopnie naukowe lub odnieść sukcesy w biznesie, a panu głównie szokować, co potrafi znakomicie robić także Pani Jolanta Rutowicz?

 

Czy sądzi pan, że trzeba być kretynem, żeby telewizja zrobiła z kimś program bo w naszym kraju kretyni są cenieni w mediach znacznie bardziej niż ludzie, którzy mają rzeczywiście coś do powiedzenia?

 

Czy zna pan definicje takiego pojęcia jak egocentryzm, który sprawia, że uważamy nasze zdanie za jedynie słuszne i mądre, który to egocentryzm uważany jest przez autorytety za przejaw jednego z niższych szczebli rozwoju psychicznego człowieka?

 

Czy sądzi pan, że nawet najbardziej prymitywny, prostacki, zapatrzony w siebie, narcystyczny i ograniczony człowiek z zaburzeniami osobowości ma prawo do posiadania własnego programu telewizyjnego?

 

 

No widzicie moi drodzy, nawet nie specjalnie inteligentny facet może zadać pytania, które ani z prawnego, ani cejro-inteligentnego punktu widzenia nikogo nie obrażają. Zadałem te pytania z przykrością, gdyż stanąłem tym samym w jednym szeregu z panem Cejrowskim. Czasami jest naszym obowiązkiem stanięcie w jednym szeregu z czymś poniżającym i upokarzającym, żeby nie musieć na to ?patrzeć twarzą w twarz?. Ja zdecydowanie wolę Jolę Rutowicz, chociaż typ inteligencji jakby podobny?

 

Właśnie zobaczyłem pierwszego w tym roku motyla, może zabierze pana Cejrowskiego do Ekwadoru. Tam będzie stanowił barwną część bujnej flory, byleby tylko jakiś owad nie pomylił go z kwiatkiem i nie zapylił bo nie przeżyje, że został gejem:-)))  Apeluję do owadów w Ekwadorze, zapylajcie Cejrowskiego! A może niech po prostu zajmuje się tym, co podobno idzie mu nieźle, czyli podróżowaniem i jak najczęściej opuszcza kraj, który zapewne wytrzyma bez cejro-inteligencji. Niech szokuje nas Jola. Ona przynajmniej nie wstydzi się tipsów!

Dowalić niewinnemu ! :-)

Nie drażnić starszych Pań ! Kocham tę kobietę :-)

Nie Mercedesowcom!!!!

Afryka bez prezerwatyw ale z Benedyktem XVI

Nie przepadam za krytykowaniem instytucji Kościoła katolickiego, tym bardziej, że każdy głupiec to potrafi ale jeszcze nie opadły mi emocje po ostatniej ekskomunice w Ameryce Południowej, a spadły dwie kolejne bomby. Coraz częściej zaczynam zauważać u Benedykta XVI brak kontaktu z rzeczywistością. Zdjęcie ekskomuniki z biskupa, który poważa holokaust to tylko wpadka, ale wypowiedź o zakazie używania prezerwatyw w Afryce, to przejaw dominacji dogmatycznych zasad moralnych, nad wartością ludzkiego życia. Kontynent, który dotknięty jest epidemią HIV, gdzie miliony ludzi zagrożone są śmiercią, przy niedostatecznej opiece medycznej został  na domiar złego dotknięty plagą doktryny. W mojej opinii, każdy katolik ma prawo do stosowania doktryn swojego kościoła i nic mi do tego. Katolik z Afryki, różni się jednak od katolika w Polsce, czy innym kraju Europejskim. Tam słowa papieża odbierane są w sposób dosłowny i większość tych prostych ludzi wierzy, że to Bóg zabrania stosowania prezerwatyw. Jako, że w kulturach afrykańskich, seks stanowi ( nie wiedzieć czemu) nie tylko narzędzie do prokreacji, skala zagrożenia jest potworna. Zanim Kościół wyedukuje Afrykańczyków, żeby z pierwszym stosunkiem czekali do ślubu i przez całe życie uprawiali go z jednym partnerem, jego Głowa powinna się zastanowić nas skutkami doktryny, którą głosi. W Ugandzie, w której udało się wprowadzić darmową dystrybucję prezerwatyw i minimum edukacji seksualnej, liczba zakażeń HIV spadła drastycznie. Wszystko się jednak może zmienić, kiedy dowiedzą się od swoich księży, że prezerwatywa jest grzechem. Marzy mi się taki moment, kiedy będę mógł napisać, że Kościół zaczyna zauważać problemy swoich wiernych i CZŁOWIEK stanie się ważniejszy niż sztywne zasady, co do których każda zdrowo myśląca istota ma wątpliwości, że ustalił je Bóg. Jako osoba będąca przekonana, że wszechświat jest wypełniony przekraczającą nasze zrozumienie Inteligencją, nikt nie przekona mnie, że jest ona bezduszna jak bywają jej przedstawiciele. Trochę więcej miłości zamiast zasad i wszystko zacznie wyglądać inaczej!

Gzieś w Polsce i w sercach.

Przedwczoraj dostałem list od faceta, którego znam od kilku lat. Moje uczucia w stosunku do niego to przyjaźń, troska, ciepło. Piotr od wielu lat zmaga się ze zdrowiem. Walczy o nie każdego dnia. Bardzo Go za to podziwiam i bardzo często o nim myślę. Wiem, że któregoś dnia uda mu się pokonać problemy. Dokona tego sam, ciężko pracując nad sobą. Mam takich bliskich mi ludzi kilkoro tych, z którymi zetknęła mnie moja praca. Jest Maciej, którego poznałem kiedy walczył z nowotworem połączonym z nerwicą i depresją. Kiedy zobaczyłem go niedawno, z potwornie poszarpanego, przestraszonego życia chłopca, zamienił się w ambitnego, przedsiębiorczego menadżera, pewnego siebie, zdecydowanego, mądrego. To wspaniałe, gdy widzę taką zmianę. Niedaleko jest Ela, która była wrakiem człowieka, pogrążona w nerwicy lękowej, bojąca się wyjść z domu. Teraz jest praktycznie zupełnie zdrowa i pomaga innym w przejściu kryzysu. Gdzieś daleko jest Madzia. Kiedy widziałem ją pierwszy raz, potrafiła tylko płakać, chora na ?nieuleczalną? chorobę, bez szans na przyszłość. Kilka tygodni temu przysłała mi zdjęcie swojego dzidziusia, którego urodziła będąc już w pełni zdrową kobietą, mając wspaniałego męża, który przeszedł z nią całą drogę do zdrowienia. Daleko na południu mieszka Robert. Nie wszystkie problemy udało mu się rozwiązać, ale ma wspaniałą żonę z którą budują nowy domek, w którym niedługo zamieszkają. Niedaleko Nich mieszka Bartek, którego dręczyły napadowe lęki. Teraz założył swoją firmę a do tego jest muzykiem, fotografikiem i cudownym mądrym i dobrym człowiekiem. Bardzo chciałbym, że spotkać się z Wami czasem i pogadać. Wszyscy mamy swoje zajęcia, ale jest między mną a tymi Ludźmi więź, która niczym niewidzialna nitka łączy nasze życia. To bardzo miłe uczucie. Jestem z Was bardzo dumny!

Opuszczają nas…

Tylu wspaniałych Ludzi odeszło od nas w przeciągu krótkiego okresu czasu. Dzisiejsza wiadomość o śmierci profesora Religi jest jedną z tych, których wolałbym nie słyszeć. Przy takich okazajach staram się pamiętać co jest ważne w życiu a co nie. Może nie warto uczepiać się tych wszytkiech przedmiotów, czasmi ludzi, którch pragniemy posiadać pomimo wszytko, tylko bardziej cieszyć się tym kogo i co mamy. Ostatnio kilkoro z bliskich mi ludzi jest w podobnej sytuacji. Bardzo chcą z kimś być pomimo tego,  że ta osoba ma potworne problemy psychiczne i związek z nią nie ma szans. Żyją złudzeniami i wydaje mi się, że wolą te złudzenia od konfrontacji z prawdą. Takie psychiczne uzależnienie, które siedzi głęboko w głowie. Może jest tak, że złudzenia są dla nich lepsze od prawdy… Ja jednak nie chciałbym żyć złudzeniami. Chyba wolałbym zaczynać kompletnie od zera niż budować dom na lotnych piaskach. Bywało już tak w moim zyciu, że najgłębsze dołki były takie, w których nie czułem dna bo taplałem się w błocie ze strachu przed spadnięciem na nie. Kiedy już spadałem i złudzenia znikały, po pewnym czasie dostrzegałem światło na górze. Mam juz tyle lat, że złudzenia mnie nie zadowolą i chcę żyć z otwartymi oczami. Skoro to życie nie jest nieskończone, to trzeba je przeżyć widząc i czując, a nie łudząc się, że się coś zobaczy czy poczuje. Nawet jeżli to co zobaczymy, czy poczujemy nie będzie miłe, to będzie realne. Przecież żcie tak się kręci, że raz jest dobrze a raz źle. Kiedy jednak zatrzymamy na siłe to koło życia, wtedy wieje śmiercią. Krećmy się zatem razem z nim.

W Brazylii bezduszność w imię Boga!

Odczekałem dwa dni, żeby emocje opadły po tym, jak usłyszałem, że władze kościoła katolickiego Brazylii nałożyły ekskomunikę na lekarzy i matkę dziewięcioletniej dziewczynki. Powodem było dokonanie aborcji ciąży u dziecka- wielokrotnej ofiary gwałtów dokonywanych przez ojczyma. Ciąża zagrażała życiu i lekarze zdecydowali się na ten krok. Pomimo mojej dość konserwatywnej opinii w kwestii aborcji, która nie może być jednym ze środków antykoncepcyjnych, w tym przypadku dokonano moralnie uzasadnionej decyzji. Brazylijscy hierarchowie doszli jednak do wniosku, że należało zaryzykować życie dziewczynki. Zastanawia mnie jak wytłumaczyć takie zainteresowanie płodem, gdy widać bardzo wyraźny brak tego zainteresowania już narodzonymi. Tysiące dzieci w Brazylii ale także Polsce niedojadają. Nie słyszę o spektakularnych akcjach dożywiania prowadzonych w parafiach. Nie widzę troski o molestowane ofiary pedofilów ani ekskomuniki nakładanych na księży, którzy dopuścili się molestowania. Tym bardziej decyzja kościoła Brazylijskiego wzbudza niechęć i zdziwienie. Zastanawiam ile bezduszności i zwykłej podłości da się wyrządzić w imieniu Boga. W Jego imieniu mordowano całe narody, palono na stosach, wycinano w pień niewiernych. Jak widać czasy się zmieniają, ale głupota i brak współczucia trwają w najlepsze. Bez względu na to czy ktoś wierzy w Boga, czy wierzy w jego brak, to nie może być On uzasadnieniem dla wyrządzania krzywdy komukolwiek, a zwłaszcza tym, którzy już zostali skrzywdzeni! Boże broń nas przed niektórymi, twoimi przedstawicielami!

© 2017 Mirek Słowikowski

Theme by Anders NorenUp ↑