MonthMaj 2009

„Story of a heart” – BAO ,Inwazja na Wyspy Brytyjskie

Wyspy Brytyjskie absolutnie oszalały na punkcie Abby. Najpierw film Mamma Mia stał się najchetniej ogladanym obrazem w całej historii brytyjskiej kinematografi, a potem DVD pobiło rekord sprzedaży nowej książki o Harrym Poterze.  Za kilkanaście dni wychodzi produkacja Benny Andersson Band, która po pierwszych prezentacjach w radiu BBC wzbudza ogromny entuzjazm. Pisenkę „The story of a heart” śpiewa Helen Sjoholm, znana z produkcji folkowych. Brzmienie utworu przypomina dawne czasy bo autorzy to 1/2 zespołu Abba. Linia melodyczna to połączenie piosenek Abby z musicalem, cała masa chórków z ciekawymi harmoniami, znakomity vocal, bez silenia się na oryginalność. Po prostu świetyny, nieco archaiczny pop, którego już nikt nie robi. Czy tak brzmiałaby ABBA 2009? 

Edyta Górniak „I will always love you”

Edyta przeżywa bardzo trudne chwile w swoim życiu osobistym. Wyraźnie to widać, gdy ktoś potrafi obserwować. Przy okazji jest pod nieustannym ostrzałem obrzydliwych portali plotkarskich dla idiotów. Niestety wszyscy jej przeciwnicy mają dość trudne zadanie. Kiedy Edyta zaczyna śpiewać to trudno jest komukoklwiek pisknąć coś negatywnego bo dystans jaki dzieli Ją od reszty Polskich i 99% światowych „gwiazd” jest tak ogromny, że trudno nawet o jakiekolwiek porównanie. Jeśli, któś słyszał jak swój najwięszy hit Whitney Houston wykonuje na żywo, nie ma wątpliwości, że wychodzi Jej to słabiej niż Edycie. Sami posłuchajcie…

 

2nd best to none- ABBA bawi się świetnie:-)

W Sztokholmie otwarto nowy hotel. Nic w tym zaskakującego oprócz faktu, że zrobił to 1/4 ABBY Benny Anderson . Na otwarcie cały zespół hotelu nagrał piosenkę promocyjną do której muzykę napisał właściciel a słowa kolejna 1/4 ABBY -Bioern Ulvaeus. Utwór jest oczywiście żartem bo gdyby go oceniać muzycznie, to należaloby dziekować Bogu, że panowie nie reaktywowali legendarnej grupy:-)))) Oto klip z piosenką:

 

Pozostała 1/2 ABBY też jakby odżyła bo kilka tygodni temu Agnetha Faltskog i Frida (teraz hrabina von Reus) odebrały nagrodę za całokształt twórczości. Podejrzewam, żę Panie jednak nie zdecydowałyby się na nagranie 2nd best to none :-))) 

Monopol na Czwartego Czerwca 1989? WON Z ŁAPAMI !!!

Iluż my mamy teraz bohaterów w naszym kraju. Trzydzieści parę milionów ludzi było w opozycji a z drugiej strony barykady kilku komuszków i dwóch generałów. Nawet dzieci z tetrowymi pieluchami krzyczały ?precz z komuną?, gdy szliśmy do pierwszych pół-wolnych wyborów. No jakoś sobie tego wszystkiego nie mogę przypomnieć, chociaż cały dzień spędziłem na stoisku informacyjnym komitetu wyborczego Solidarności, kilkaset metrów od lokalu wyborczego na Mokotowie. Tak, wtedy było wolno rozdawać ulotki w dniu wyborów, co więcej dostałem specjalny ?glejt? podpisany przez Jana Lityńskiego, że jestem do tego upoważniony, który to glejt przechowuję do dzisiaj.

Mieszkam w Warszawie, która jest wielkim placem budowy i przyznam staje się coraz piękniejsza. Warszawiakom jednak żyje się bardzo trudno bo oprócz kompletnego paraliżu komunikacyjnego, z wielką pokorą akceptujemy liczne manifestacje niezadowolenia różnych grup społecznych i zawodowych. To przywilej, ale i konsekwencja mieszkania w stolicy. W mojej opinii ludzie mają pełne prawo przyjechać i manifestować swoje niezadowolenie i poglądy.

 

Zupełnie czym innym jest wykrzykiwanie haseł, marsze, blokowanie na kilka godzin ulic, a zupełnie czym innym wandalizm. My w tym mieście mieszkamy z dziećmi, inwalidami, ludźmi w podeszłym wieku. Gdy nad miastem rozwijają się kłęby toksycznego dymu z palonych opon, łamane są barierki, w policję rzuca się kamieniami i tłucze się tych niewinnych chłopaków drzewcami od flag? Takim obrońcom praw mówię jasne i prostackie ? WON STĄD

 

Gdy ?związkowcy? dają sobie prawo do zakłócania obchodów czerwcowych robiąc kampanię do PE i mając niejednokrotnie znacznie mniej lat ode mnie- wtedy nastolatka, wywołuje to we mnie złość. Tak samo wywołuje we mnie złość oczekiwanie, że Państwo ma większe obowiązki w stosunku do stoczniowców, niż do takich ludzi jak ja, czy tysiące mi podobnych, którzy kiedy brakuje pracy, nie mają komu się poskarżyć. Przecież My wszyscy dołożyliśmy do stoczni ponad 8 miliardów złotych w ciągu ostatnich lat. A może nam też należy się z tego powodu jakieś prawo  głosu. Może należy się także ludziom, którzy tracą pracę w Suwałkach, Białej Podlaskiej, Piszu i Koszalinie? Nie, nie należy się bo nie mają nawet na bilet do Warszawy. Kiedy już dostaną pracę za 800 złotych, ze swoich podatków dopłacą do działaczy związkowych.

 

Należy robić wszystko, żeby ratować miejsca pracy i to jest obowiązkiem rządu. Należy pomagać ludziom godnie żyć. Należy wspierać słabszych, opiekować się chorymi i udzielać pomocy potrzebującym. Nie może jednak być tak, że dostaje tylko ten, kto krzyczy, pali opony i niszczy. My jako społeczeństwo nie możemy dać się ogłupić populistycznymi hasłami i bronić rzeczywiście tych, którzy tej obrony naprawdę potrzebują bo sami bronić się nie potrafią.

 

A CZWARTY CZERWCA nie jest waszym świętem, tylko wszystkich Polaków, moim także i WON Z ŁPAPAMI I OPONAMI!!!

Instrukcja obsługi człowieka- kochanie siebie- moja wypowiedź z 11 maja

Tu możecie wysłuchać mojej wypowiedzi dla „instrukcji obsługi człowieka”:

 

http://www.polskieradio.pl/trojka/instrukcja/default.aspx?id=98276

Podziękowania dla Grażyny Dobroń i Słuchaczy „Trójki”

Bardzo dziękuję Grażynie Dobroń i Słuchaczom radiowej Trójki za mile spędzony czas przy mikrofonie, dziś o północy w „Dobronocce”.  Fajne rozmowy ze słuchaczami wynagrodziły stres związany ze szwankującymi słuchawkami, dzieki którym przez 25 minut nie mogłem poruszyć głową bo zanikał mi odsłuch z telefonów:-). Nawet teraz boli mnie szyja:-))))

Przez dwiegodziny rozmawialiśmy jak lepiej „dogadywać się”. Gdyby ktoś z Was zupełnie nie miał co robić i się bardzo nudził to przypominam, że audycji można będzie odsłuchać (pewnie od jutra) w podcastach na poniższej stronie:   

http://www.polskieradio.pl/podcasting/show/?nr=9&name=trojka

A ku radości posłuchajcie jak trudno jest mówić składnie do mikrofonu w radiowym studio:-))))

 

 

 

Kylie Minogue w Polsce- mówią „gwiazdka”

Do daty 04 06 1989 jeszcze wrócę. Na razie napiszę kilka słów o Kylie Minogue, która po raz pierwzy wystąpi w Polsce. Jest to artystka z wyjątkową historią. Pierwsze sukcesy odnosiła w wielu kilkunastu lat. Przez wiele lat nazywana była australijską papugą bez specjalnego talentu czy głosu. Nasi dziennikarze znają ją chyba właśnie z tego okresu, gdy doceniana była tylko przez nastoletnią publiczność. Gdy słyszę, że zabrakło pieniędzy na prawdziwe gwiazdy i zaproszono „gwiazdkę” Kylie, to chce mi się śmiać. Artystka sprzedała ponad 70 milionów płyt na świecie a jej trasy koncertowe wypełniają wielkie stadiony. Dlatego, że brak jej talentu i jest gwiazdką? 

Kylie co prawda nie dysponuje ośmioma oktawami, ani siłą wokalu Edyty Górniak ( dla której kiedyś napisała piosenkę love is on the line), ale za to posiada wszystkie te cechy, które powodują, że jest jedną z największych gwiazd muzyki pop na świecie. Niespełna rok temu widziałem Kylie na żywo. Byłem zaskoczony wpsniałym show które dała w Berlinie. Duży stadion wypełniała zarówno młodzież jak i ludzie w okolicach pięćdziesiątki i więcej. Wszyscy bawili się znakomicie. Wspaniała, komputerowa, trójwymiarowa scenografia zmieniająca się przy każdej piosence, układy choreograficzne, doskonałe aranżacje, perfekcyjne nagłośnienie i Kylie bezbłędnie śpiewająca na żywo, utrzymująca znakomity kontakt z publicznością, wyluzowana. Gdy przeszło się nowotwór i dostało drugie życie to można śpiewać już tylko dla przyjemności i widać, że Kylie sprawia to wielka frajdę. To się udziela publiczności, której nogi tupią cały czas. Można nie lubić muzyki, którą wykonuje, ale powiedziec o tej artysce gwiazdka, to lekko kompromitujące dziennikarza. Chętnie pojechałbym do Gdańska, tym bardziej, że będzie tam także Kora, której dawno nie słuchałem na żywo, ale niestety nie mogę. Wiem, żę Kylie zaśpiewa pełny koncet z trasy „X”. Oto jego kawałeczek z Londynu. Każdy, któ twierdzi, że Kylie to papuga niech dotrwa do końca piosenki. Jeżli papugi potrafią wydać taki głos, to może zastąpmy nimi dziennikarzy. W końcu oni też klepią to samo w kółko:-)

Nowa płyta Basi Trzetrzelewskiej !!!, Paulla i Justyna

Wszytkim tym, którzy lubią muzykę Basi podpowiadam, że 24 kwietnia ukazała się jej nowa płyta. Nikt o niej nie mówi, prawie nikt nie pisze, nie ma mowy aby zagrały ją wielkie stacje radiowe. Płyta jest już na listach przebojów w USA. Potwornie mi przykro, że taka muzyka jest kompletnie ignorowana na naszym obrzydliwym rynku medialnym, a króluje Lady Ga Ga. Płyta jest bardzo fajna i jesli ktoś lubi Basię i jej jazzowo-swingowo-latynoski pop będzie zachwycony. 

Przy okazji odszczekuję to co pod nosem mamrotałem o Paulinie Ignasiak, znanej jako Paulla. Posłuchałem kilkukrotnie jej  debiutanckiej płyty i byłem bardzo zaskoczony. Kilka dobrych piosenek, dwie znakomite, reszta ok. Mamy tak mało wykonawców pop w Polsce, że z przyjemnością słucham tego albumu. Producent zadbał o bardzo różnorodne brzmienia i choć fascynacja Edytą Górniak jest bardzo widoczna to Paulla z pewnością nie jest jej kopią. 

A przy okazji jestem pod ogromnym szokiem separacji Edyty Górniak i Darka Krupy. Kiedy ich poznałem miałem wrażenie, że będą się znakomicie dogadywać.  Długo i szczerze rozmawialiśmy. Obydwoje ciepli, inteligentni, wrażliwi. Mam jeszcze nadzieję, że wszytko się ułoży i trzymam za nich kciuki

Zaskoczyła mnie  też Justyna Steczkowska. Na swojej ostatniej płycie „To mój czas” zrezygnowała z koncepcji „im trudniej tym ładniej” i nagrała nowoczesną płytę z pięknymi ( głównie własnymi) kompozycjami i tekstami. Album wyprodukował węgierski producent, co wyraźnie słychać. Brzmi znakomicie, chociaż nie wszystkim się musi podobać. Pani Justyna stara się także nie „kombinować” głosem. Przyjąłem to z ulgą bo kocham Jej głos, ale nie wtedy, gdy go nadużywa. Nie znikła oczywiście charakterystyczna maniera śpiewania- może i dobrze, ale piosenki  są śpiewane, a nie przeinterpretowane. Polecam tę płytę także! 

I po Maroko

Co dobre, szybko się kończy. Plaża, wiatr znad oceanu, palmy, usmiechnięci ludzie, kelnerzy starający się mówić po polsku. Takie wspaniałe oderwanie od rzeczywistosci bardzo się przydało, chociaż jak zawsze aklimatyzacja dla mnie nie jest łatwa. Mam wrażenie, że bierze mnie grypa, mam nadzieję, że nie ta świńska:-)

Wróciłem do rzeczywistości, która jednak  mnie cieszy. Jest bardzo dużo pracy: szkolenia, warsztaty, wysyłanie ofert, pisanie książki, na która wydawnictwo czeka już od miesiąca. A na początku roku bałem się, że i mnie dopadnie kryzys. Jak się okazuje zupełnie niepotrzebnie. Dziś kupiłem pierwsze kwiaty do ogrodu, a bzy są już w pełnej gotowości do kwitnienia. Rododendrony mają całą masę pąków i pewnie za dwa, trzy tygodnie będzie  w ogródku jak w raju a do tego moja kochana trawa pampasowa, którą po raz pierwszy udało mi się przechować przez zimę. Mam nadzieję, że odpałaci mi się pięknym piuropuszem na jesieni. Jeszcze tylko kilka dni na pisanie książki i potem szkolenie za szkoleniem. Wiosne i lato dają mi jednak tyle radości, że nie obawiam się naturalnego zmęczenia bo wieczorem moge usiąść na tarasie i popatrzeć na gwiazdy. W zeszłym roku, w gorące noce przesiadywałem tam do drugiej w nocy. Tego lata pewnie też tak będzie. Jeszcze tylko trochę mobilizacji do ruchu i lepszej diety, żeby poczuć się żwawiej i będzie super. Na razie myślę głównie czy katar mnie złapie, czy nie:-)

© 2017 Mirek Słowikowski

Theme by Anders NorenUp ↑