MonthLipiec 2009

O wykładzie J.Ś. Dalajlamy w „Trójce”

Poniżej zamieszczam link do mojej rozmowy z Grazyną Dobroń o „edukacji serca”, której między innymi był poświęcony wykład Dalajlamy na Uniwersytecie Warszawskim. A także krótki film, który podczas wykładu zarejestował Tomek Curlej.

http://www.polskieradio.pl/trojka/instrukcja/default.aspx?id=107813

Dalajlama na Uniwersytecie Warszawskim

Bardzo ważny dzień! Kolejne spotkanie z Dalajlamą, tym razem na Uniwersytecie Warszawskim. Mieliśmy przyjemność siedzieć z trzecim rzędzie i słuchać , obserwować Jego Świątobliwość z bliska. Na prawdę niezapomniane wrażenia. Udało mi się nawet nakręcić krótki filmik  ( powyżej) z odjazdu Dalajlamy spod UW.

Uścisk Dłoni z Dalailamą !!!

Gdy jechaliśmy na Okęcie przypuszczałem, że być może uda nam się zobaczyć Dalailamę z niewielkiej odległości i choćby pomachać Mu na powitanie. Gdy wraz z czwórką innych „cywilów” znaleźliśmy się posród Panów z BOR, którzy przeszukali nasze torby, okazało się, że nikt inny tu nie ma wstępu. Cały czas oczekiwaliśmy, że ktoś nas w końcu przepędzi spod drzwi, którymi miał wyjść Dalailama. W pewnym momencie zajechało pod wejście 10 motocykli z policją i kilka samochodów BOR. Całe szczęście była z nami jeszcze wtedy Poseł Beata Bublewicz przewodnicząca Koła Tybetańskiego w Sejmie RP i to nas uchroniło przed „eksmisją”. Nie dopuszczono nawet prasy, która stała ze sto metrów dalej. Wszytko zaczęło być mało realne. Samolot się spóźniał i czekaliśmy ponad dwie godziny. W pewnym momencie wśród policjantów i funkcjonariuszy BOR zrobił się ruch a chwilę potem z drzwi wyszedł rozpromieniony Dalailama. Przedstwiciel Władz Tybetu Pan Tsering Tashi zastąpił drogę oficerom BOR i skinął na nas ręką abyśmy podeszli. Cała nasza czwórka grzecznie się ukłoniła Jego Świątobliwości a On niespodziewanie podszedł do nas i zaczął witać się z każdym podając rękę. W pewnej chwili ktoś chciał zrobić zdjęcie. Dalailama kiwnął zachęcająco ręką, abyśmy ustawili się do zdjęcia i czekał aż wszyscy po kolei podejdą i zrobią sobie zdjęcia. W pewnym momencie wziął mnie za rękę, a Tomek pstryktął aparatem. Niestety to nie wyszło bo Pan z BOR niechcący zasłonił obiektyw. Ku mojemu zdumieniu Dalailama zwrócił na to uwagę i kiwnął do Tomka, żeby jeszcze raz zrobił. Jedenemy z oficerów BOR „wysiadł” aparat i Jego Świąobliwość wchodził już do rządowego BMW. BOR’owiec cicho powiedział ze smutkiem w głosie coś w rodzaju- o, teraz działa. Nie wiem jakim sposobem, a może wiem tylko nie napiszę, Dalailama przywołał go do siebie i poprosił, żeby zrobiono im razem zdjęcie. Potem wsiadł do samochodu i zaczął bawić się automatyczną szybą, którą po chwili opuścił i ciagle uśmiechał się do nas i pozdrawiał. Był przy tym tak uśmiechnięty i przesympatyczny, że widoku tego nie zapomnę do końca życia. Nikt z nas nie spodziewał się, że tak Wielki Człowiek będzie dbał o to, żebyśmy mogli z nim chwilę pobyć i aby każdemu została pamiątka w postaci fotografii. To zupełnie niezwykłe doświadczenie i nigdy nie spodziewałem się, że będę mógł uścisnąć dłoń żyjącemu Buddzie i mojemu wielkiemu autorytetowi moralnemu i duchowemu. Jutro mam szczęście być wśród 400 słuchaczy wykładu Jego Świątobliwości na UW. Już się cieszę!

Zdjęcie: Okęcie 27 07 2009

Kwiaty dla Dalailamy

Za dwie godziny biegniemy z Tomkiem Curlejem do kwiaciarni po bukiet kwiatów, które nasza przyjaciółka Beata Bublewicz wręczy Jego Świątobliwości na Okęciu. My także bedziemy mieli przyjemność zobaczenia Dalailamy. Jutro rano wybieramy się na Uniwersytet Warszawski na wykład J.Ś.

Kiedy uczestniczyliśmy, w zeszłym roku, w Publicznej Mowie Dalailamy na Torwarze, wspólnie z tysiącami ludzi, byliśmy pod ogromnym wrażeniem. Zdumiewał spokój, rozluźnienie i radość jakimi emanował przywódca Tybetu. Dla mnie było to spotkanie z prawdziwym, żyjącym Świętym. To potężny zastrzyk energii, której ostatnio tak bardzo mi brakuje. Jest to także początek krótkiego urlopu, który spędzam w domu z różnych względów. Mam wielkie nadzieje, że uda mi się wdrożyć wszytkie plany naprawcze dotyczące mojego zdrowia i kondycji:-)

Obiecuję, że napiszę jak przebiegało powitanie i nie ukrywam, że jestem tą możliwością spotkania Wielkiego Człowieka bardzo uradowany.

Pozdrawiam Czytelników!

ABBA zamiast Michaela Jacksona- chore umysły sponsorów

Wczoraj obiegła świat wiadomość, że organizatorzy londyńskich koncertów Michaela jacksona doszli do wniosku, że tylko jeden wykonawca na świecie może zgromadzić takie rzesze fanów na 50 koncertach w Londynie. Poinformowano, że są prowadzone rozmowy z członkami zespołu ABBA. W innej sytuacji taka informacja byłaby komplementem dla Szwedów, ale dzięki Bogu wszyscy członkowie zespołu uznali tę propozycję za niedorzeczność i propozycję nie na miejscu. Tylko chory umysł może wymyślić coś tak niesmacznego. Miliony ludzi na świecie pozostają w szoku po odejściu Jacksona, a tu jakiś cymbał próbuje dokonać takiej „podmiany”. Od razu pojawiają się ankiety z pytaniami „kogo wolałbyś zobaczyć na koncertach?” i wygrywa ABBA. Ludzie zadający takie pytania są pozbawieni resztek przyzwoitości. ABBA zagrała na Wembley ostatni raz 30 lat temu i jak twierdzą zgodnie członkowie grupy nigy nie reaktywują zespołu bo byłby to cover band. Przypominam fragment koncertu z brawurowym wykoneniem „Hole in your soul”, dedykując te piosenkę wszytkim, którzy po Michaelu Jacksonie mają  „Dziurę w duszy”. Ja boleję przede wszytkim nad człowiekiem, którego najpierw rodzina, a potem wszyscy wokół pozbawili normalnego, godnego życia i zniszczyli doprowadzajć do najgłębszych z wyobrażalnych problemów psychicznych, ktore poskutkowały tragiczną śmiercią. Zniszczono Mu życie i odebrano je, chociaż z pozoru, ale tylko z pozoru zniszczył je sobie sam.

© 2017 Mirek Słowikowski

Theme by Anders NorenUp ↑