MonthGrudzień 2009

Dobrego Roku!

Dobrego, Zdrowego, Pełnego Radości, Miłości, 2010 Roku dla Wszystkich Nas !!!

Nawet dla tych, którzy nie przepadają za sylwestrem i całym tym zgiełkiem tak jak ja:-)

Abba śpiewa end of 89 a to już 09, jak ten czas leci… 30 lat , nawet tyle nie mam :-)

Zaraz potem wsiadam w samolot i uciekam do słońca!


Kończy się rok, dobry rok…

Już 29 grudnia i czas na pierwsze posumowania, jaki ten rok był dla kraju, moich bliskich, mnie. Zacznę egoistycznie od siebie. Od kiedy nie zastanawiam się czym jest szczęście, łatwiej mi, spoglądając na historię własnego życia napisać, że szczęśliwy rok to taki, w którym nie zdarzyły się żadne nieszczęścia. Moja mama nie chorowała, nikt bliski nie umarł, ja kocham i jestem kochany. Sama walka o szczęście jest taka wyczerpująca, że kiedy uznałem, że nie ma najmniejszego powodu, żeby cały czas pragnąć szczęścia i wcale nie musze go mieć, chyba jestem szczęśliwszy. Ostatnio nawet odbyłem bardzo interesującą rozmowę z niezwykle inteligentnym człowiekiem, którego trochę zezłościło moje ambiwalentne podejście do zachodniego modelu szczęścia polegającego na ?coraz więcej?. Dyskutowaliśmy na temat tego co jest istotniejsze, jakość życia, czy jego długość. Nie doszliśmy do porozumienia. Dla mnie jakoś długość nie ma wielkiego znaczenia. Właściwie zawsze interesowała mnie bardziej jakość niż ilość.

Ale może mniej filozoficznie ten rok był dla mnie udany bo startowałem z niskiego i lękowego pułapu, jakim były przewidywania o nadejściu katastrofy gospodarczej Polski. Pod koniec lutego zaczynałem obawiać się, że nie będzie pracy, a tu okazało się, że był to najbardziej pracowity rok z pięciu ostatnich. Szczerze mówiąc to chciałbym podziękować rządowi, że wbrew zdrowemu rozsądkowi podtrzymywał optymizm Polaków i nie udało się nas przestraszyć. Najprawdopodobniej to jedyny powód, że nie weszliśmy w recesję. Okazało się nawet, że dzięki temu tąpnięciu na początku roku, jesień była tak pracowita, że już w pierwszy dzień świąt udało mi się rozchorować bo poziom kortyzolu nagle spadł. Całe szczęście to tylko wątroba, która nie wytrzymała wigilijnych potraw:-)

Popracowałem także nad swoim zdrowiem i połączenie ćwiczeń, dobrych leków mongolskich i paru innych specyfików sprawiło, że nawet zwyczajowe przeziębienie mnie ominęło.

Teraz czekam na księdza, który zaczął chodzić ?po kolędzie? wcześniej niż zwykle. Trochę ostatnio uciekałem przed tymi spotkaniami, ale w tym roku doszedłem do wniosku, że nawet jeśli się z czymś nie zgadzam, to wcale nie oznacza, że nie mam okazywać szacunku.

A co z tą Polską?

Wczoraj słuchałem wypowiedzi profesora Leszka Balcerowicza. Właściwie to teoretycznie w pełni się z nim zgadzam i zgadzałem się zawsze. Pan profesor jednak tak często zapomina, że świat nie składa się jedynie z ludzi silnych i zaradnych i żeby nie wiem jak ich zmuszać to tacy się nie staną. Państwo musi znaleźć takie rozwiązania, które nie zdemoralizują społeczeństwa tak, jak zrobili to Niemcy ( tam nie trzeba pracować bo każdy dostaje godny socjal) i nie weźmie na siebie utrzymania zwykłych leni, a jednocześnie zapewni podstawowe warunki do życia ludziom na skraju ubóstwa. Jest absolutnie niedopuszczalne, żeby w naszym kraju ktokolwiek był głodny. Napiszę to jeszcze raz- społeczność, która nie potrafi zaopiekować się starymi, chorymi, głodnymi  i odgradza się od nich ogrodzeniami nie jest godnym nazywać się społeczeństwem rozwiniętym. To nie idee socjalistyczne, ale definicja człowieczeństwa. Mam nadzieję, że rządzący nie zapomną nigdy o tych wartościach, a właściwie mam jeszcze większą nadzieję, że to my nie damy im zapomnieć.

O polityce wolę nie wspominać bo mam totalne obrzydzenie do polityków wszystkich opcji i jak zwykle będę głosował nie na najlepszych, ale przeciw najgorszym.

Nasza Planeta

Niestety ze smutkiem obserwuję to, co dzieje się w Europie. Miałem nadzieję, że UE stanie się silnym organizmem ze wspólną wizją wszystkich jej członków. Miałem nadzieje, że Prezydentem UE zostanie na prawdę wybitny wizjoner, na przykład Tony Blair. Niestety wygląda na to, że urzędnicy przejęli pałeczkę od wizjonerów i pewnie szybko się to nie zmieni. T o tyle niepokojące, że świat zaczyna bardzo intensywnie się zmieniać i potrzebna jest mu równowaga sił. Jeśli Chiny i Indie wspólnie z resztą Azji będą rosły w taką siłę bez przeciwwagi to za dwadzieścia lat Europa i USA będą w świecie pełniły jedynie funkcje wasalne. O Indie się tak bardzo nie martwię bo to kraj, w którym jego wielka duchowość nie dopuści do postawienie do góry nogami podstawowych wartości, za to z Chinami może być różnie. Jeśli ten kraj nie zacznie zmieniać się ?od środka? to nie tylko Tybetańczycy, których darzę najcieplejszymi uczuciami, będą cierpieli.

Drobiazgi, a może najważniejsze…

Z drobiazgów cieszyłem się najbardziej. Sporo podróżowałem do Turcjii, Maroko, Egiptu. To także moje plany na ten rok, żeby większość zarobionych pieniędzy przeznaczać na odwiedzanie miejsc na całym świecie. Zakochałem się w Julii Child, której pasję do gotowania i wyjątkowo bezpretensjonalny styl bardzo polubiłem:-) Kilkakrotnie poleciała mi łza słuchając Susan Boyle, która pokazała nam wszystkim jak potrafimy być cyniczni i wykluczamy z naszego otoczenia tych brzydszych, starszych, nieporadnych, czy zbyt prostych. Ktoś powie, że zawsze radują bajki o kopciuszkach etc, i to absolutna prawda. Kim bylibyśmy bez bajek? W filmie, muzyce, sztuce nie zdarzyło się nic specjalnego. Nikt nie zaskoczył niczym wspaniałym, nikt nie nakręcił filmu, który wywołałby u mnie wielki zachwyt, ani nie nagrał takiej płyty, której nieustannie bym słuchał. W telewizjach nie było zupełnie nic do oglądania bo wszyscy uznali, że jako społeczeństwo jesteśmy idiotami i chcemy jedynie prostackich mydlanych serialików i przejedzonych show na licencji. Jedynie ?Dom nad rozlewiskiem? ze świetnie zagranymi rolami żeńskimi broni honoru polskich seriali.

No i kończy się rok, dobry rok, bo była w nim najważniejsza dla mnie miłość!

„Przeszłość to bajki są i baśnie
Bogowie jak bracia i siostry
Zawsze ta sama pora roku
Mandragora wino i osty

Ciało do ciała krew do krwi
Przeminął dzień jak co dzień
zwyczajny leniwy
Przeminął a ja jestem z tobą
jestem z tobą
To znaczy że dzień był szczęśliwy „

(Olga Jackowska/Mandragora)

Święta w lesie, a Życzenia Najlepsze!!

Trudno mi odczuć atmosferę Świąt bo jeszcze jutro pracuję. Na dodatek diabeł podkusił mnie, żeby kupić całego indyka, wielkiego jak byk. Dziś gotuje do niego marynatę w której poleży sobie do wigilii. Pod wpływem mojego ulubionego kanału Kuchnia TV postanowiłem poeksperymentować i marynata się właśnie ugotowała i czeka na śniegu aż wystygnie. Czego w niej nie ma? Ha, jest rosół, rozmaryn, pomarańcze, cytryny, ziele angielskie, listek laurowy,cynamon, cukier i sól. Reszty nie pamiętam:-). Mam nadzieję, że eksperyment się uda bo na indyka nie ma alternatywy. Nie będzie makowców, bab drożdżowych, tony sałatek, tylko obiad z indyka eksperymentalnego:-) Na pewno nie będzie czasu na rzecz najważniejszą, czyli składanie życzeń. Postanowiłem nie rozsyłać automatycznych maili do setki osób bo wszyscy dostają takich maili  całą skrzynię. Ale życzę Wam Wszytkim:

Zdrowych, Spokojnych, Radosnych, Nieprzejedzonych i Niewymuszonych Świąt a sobie samemu Odpoczynku. Dla Was także moja ulubiona wersja dzwoneczków ze Szwecji.

Iglo? Nie, to Hotel Delfin!

Właśnie wróciłem z czwartej awantury w recepcji. Za oknem minus 14 stopni, odczuwalna minus 25, a właściciel Hotelu Delfin, jedynego w mieście z salą szkoleniową oszczędza, włączając ogrzewanie raz na dwie godziny. Najpierw byłem grzeczny, acz stanowczy 0 nic nie pomogło, potem grzeczny i ostry- nic nie pomogło, potem tylko ostry- dostaliśmy do sali farelki, ale w pokoju koło dwunastu na plusie, a mam godzinę przerwy. No i stało się -poleciałem po chamsku, Pani powiedziała, że ją obrażam, na co odparłem, że jeszcze mnie słyszał mnie obrażającego. Kaloryfery grzeją pełną parą i robi się cieplej. Jutro ma być tylko -15 a odczuwalna -30, spędzę wieczór na modlitwie, żeby auto po południu odpaliło i śnieg przestał padać. Polecam gorąco Hotel Delfin w Białej Podlaskiej, ale tylko osobom chcącym pójść na zwolnienie. W tym przypadku trzy gwiazdki odnoszą się do gwiazdek śniegu w hotelowej restauracji:-)

Udało się, nie jadę saniami :-)

Od rana przypływ energii umysłowej- nie mogę jechać saniami w śnieg. Jako że mam felgi aluminiowe i szerokie opony to samochód zachowuje się jak sanie. Kto sprzeda i wymieni opony w dwie godziny. Na Ostrobramskiej obiecali- nie spełnili obietnicy. Intuicja popchnęła do kolejnej stacji na uboczu- udało się- jedziemy na zimówkach, nowiutkich, pachnących a samochód trzyma się nawet na mojej uliczce pokrytej lekkim lodem:-)

Nie marudź

Ostatnie kilka tygodni to nieprzerwana praca. Zmęczenie przeradza się w złość, agresję i bezsenność. Całe szczęście grupa za grupą – sami fajni, otwarci, dowcipni i inteligentni ludzie. Gdyby trafił mi się na szkoleniu taki potworek jak mojemu przyjacielowi to zrzuciłbym ze schodów:-) Jutro podróż do Białej Podlaskiej, na letnich oponkach bo w zeszłorocznych „purchel” a nowych nie mam czasu ani kupić, ani wymienić. Zaklinam pogodę na piątek wieczór, żeby śnieg nie padał:-) No i bardzo tęsknię  słońcem!

13 grudnia 1981 ? z kilku perspektyw

Perspektywa Pierwsza- Nastolatek

Niedziela rano, włączyłem małe, tranzystorowe radio na ?Trójkę? bo wczoraj (12 12 1981) Piotr Kaczkowski zakończył swoją audycję ? Like an angel passing through my room? z płyty, którą właśnie dostał. Może rano puszczą kolejne piosenki z ?Visitors?.

Ja, zakompleksiony chłopak, który dwa dni wcześniej skończył 16 lat, nietypowy jedynak, który zamiast być rozpieszczonym nastolatkiem od siódmego roku życia robił sobie sam śniadania i kanapki do szkoły bo mama wstawała o szóstej rano. Jechała koleją podmiejską na siódmą trzydzieści do pracy, przedtem musiała rozpalić w piecu centralnego ogrzewania mojego małego domku, w tym celu przynieść węgiel z komórki, ubabrać się nim, potem umyć i wyjść o szóstej czterdzieści. Sam zaproponowałem, że poradzę sobie ze śniadaniami, a przez kolejne lata nikt nie musiał mi mówić, że trzeba ?wystać? w kolejkach masło, cukier, szynkę na święta. Wtedy stawałem się odpowiedzialny i samodzielny i ta odpowiedzialność teraz pojawia się jako nad odpowiedzialność i potrzeba kontroli. Kidy miałem 14 lat pojawiła się Solidarność. We wszystkich wstąpiła nadzieja. Niestety juz po kilku miesiącach większość z nas powtarzała- Oni przesadzają! Breżniew i ZSRR na to nie pozwolą. W 1981 moi koledzy- a byli oni głównie synami oficerów bo moje LI Liceum mieściło się zaraz przy Akademii Sztabu Generalnego, powtarzali sobie, że Solidarność ich powywiesza na latarniach. Kilka kilometrów od mojego domu była jednostka wojsk Radzieckich. Szczelnie zamknięte koszary. Panowie z władz Solidarności bardzo wiele mówili o wolności, Katyniu, Sowietach. Na jesieni 1981 wszyscy przeczuwali, że jeszcze kilka strajków, kilka rozrób i coś się stanie. I stało się. Generał Jaruzelski w telewizji zamiast poranka. Spodziewany szok?

Perspektywa Druga- obecni patrioci

Nie wypada bronić Generała Jaruzelskiego. Łatwo nazwać Go zdrajcą. Jeszcze łatwiej sądzić zapominając o wielu faktach. O dwustu tysiącach żołnierzy Radzieckich w Polsce, o Breżniewie, który bez skrupułów rozprawiał się z ruchami wolnościowymi, o tym, że z ZSRR płynął do nas cały gaz i ropa naftowa. O tym, że nikt z bloku komunistycznego nie był gotowy na wyrwanie się z niego Polski. ?Patrioci? dyskutują o notatkach, pouczają, widzą tak ?prosto? (a może prostacko) ówczesną sytuację. Część z nich pisała doktoraty o wyższości socjalizmu, część robiła kupkę w pieluchy, a część była w planach. Teraz znęcają się nad staruszkiem, który musi bronić swojego stanowiska bo to oni są tymi moralnymi patriotami. Czy to cecha kultury ?chrześcijańskiej?, żeby znęcać się nad starcami? Coś mi się wydaje, że nie do końca, a przynajmniej ja rozumiem spuściznę chrześcijanką jako wezwanie do przebaczenia i miłosierdzia. Nie potrafiłbym sądzić generała bo na mnie tak wielka odpowiedzialność nie spoczywała nigdy. Zostawiłbym ten osąd mądrym historykom.

Perspektywa Trzecia- Ja dorosły.

Dwa dni temu skończyłem czterdzieści cztery lata. Coraz bardziej świadomy siebie, z kilkunastoma siwymi włosami, bagażem doświadczeń, coraz większą ilością szarości, która rozdziela czarne i białe. Coraz częściej nie wiem jak bym postąpił w jednoznacznych dla innych sytuacjach. Nie wiem na przykład co myśleć o osądzie Polańskiego. To także starszy człowiek, który kilkadziesiąt lat temu zrobił coś odrażającego. Czy ja nie robiłem rzeczy, których się wstydzę? Oczywiście robiłem i ponosiłem za nie karę, wyciągałem wnioski. Wielu ludzi skrzywdziłem swoją głupotą młodzieńca. Kiedy patrzę na moją mamę, która także kilka dni temu skończyła siedemdziesiąt dziewięć lat, myślę sobie, że od pewnego wieku człowiek nie jest juz tym samym bytem co 30 lat wcześniej. Jego ciało jest coraz słabsze, coraz bardziej się boi, czasami trzeba traktować go jak dziecko. Czy ważniejsza jest zatem sprawiedliwość czy otwarte serce i przebaczenie win? Nie wiem! A zbrodniarze? Czy im także należałoby wybaczyć i zostawić w spokoju? Też nie wiem. Coraz więcej niepewności we mnie, coraz więcej dylematów. A może rację ma Lao Tsy mówiąc:

?Pozbądź się uprzejmych i wytwornych, zlekceważ sprawiedliwych, Wtedy ludzie powrócą do naturalnej życzliwości?

© 2017 Mirek Słowikowski

Theme by Anders NorenUp ↑