MonthStyczeń 2010

Dawn French na niskie ciśnienie

Z Alison Moyet

Kartin Zita Dżons:-)

Zima w Massachusetts- od Elwiruska

W związku z tym, że jestem chory już jedenasty dzień, bo niestety przeziębiłem przeziębienie na szkoleniu w Krakowie, no i wcale nie jest lepiej, to gdy Elwira przypomniała mi wspomnienia pewnego Pana poczułem, że go uwielbiam. Czy ktoś zna jakieś namiary do niego bo niestety nie mam sobie z kim poku…… i ponarzekać ?:-)

12.08.
Przeprowadziliśmy się do naszego nowego domu w Massachusetts.

Boże, jak tu pięknie. Drzewa wokół wyglądają tak majestatycznie.

Wprost nie mogę się doczekać, kiedy pokryją się śniegiem.

14.10.
Massachusetts jest najpiękniejszym miejscem na ziemi!

Wszystkie liście zmieniły kolory – tonacje pomarańczowe i czerwone.

Pojechałem na przejażdżkę po okolicy i zobaczyłem kilka jeleni.

Jakie wspaniałe! Jestem pewien, ze to najpiękniejsze zwierzęta na ziemi.

Tutaj jest jak w raju. Boże, jak mi się tu podoba.

11.11.
Wkrótce zaczyna się sezon myśliwski.

Nie mogę sobie wyobrazić, jak ktoś może chcieć zabić coś tak

wspaniałego, jak jeleń.

Mam nadzieję, że wreszcie zacznie padać śnieg.

2.12.
Ostatniej nocy wreszcie spadł śnieg.

Obudziłem się i wszystko było przykryte biała kołdrą.

Widok jak z pocztówki bożonarodzeniowej.

Wyszliśmy na dwór, odgarnęliśmy śnieg ze schodów i odśnieżyliśmy drogę dojazdową.

Zrobiliśmy sobie świetną bitwę śnieżna (wygrałem) a potem przyjechał pług śnieżny

i znowu musieliśmy odśnieżyć drogę dojazdowa. Kocham Massachusetts.

12.12.
Zeszłej nocy znowu spadł śnieg.

Pług śnieżny znowu powtórzył dowcip z drogą dojazdową.

Po prostu kocham to miejsce.

19.12.
Kolejny śnieg spadł zeszłej nocy.

Ze względu na nieprzejezdną drogę dojazdową nie dojechałem do pracy.

Jestem kompletnie wykończony odśnieżaniem.

Pieprzony pług śnieżny.

22.12.
Zeszłej nocy napadało jeszcze więcej tych białych gówien.

Całe dłonie mam w pęcherzach od łopaty.

Jestem przekonany, że pług śnieżny czeka tuż za rogiem,

dopóki nie odśnieżę drogi dojazdowej. Sku…syn!

25.12.
Wesołych pie…nych świąt! Jeszcze więcej  gó…anego śniegu.

Jak kiedyś wpadnie mi w ręce ten sku…syn od pługu śnieżnego,

przysięgam na Boga, zabiję.

Nie rozumiem, dlaczego nie posypią drogi solą, żeby rozpuściła to cholerstwo.

27.12.
Znowu to białe gó… napadało w nocy.

Przez trzy dni nie wytknąłem nosa, z wyjątkiem odśnieżania

drogi dojazdowej za każdym razem, kiedy przejechał pług.

Nigdzie nie mogę dojechać.
Samochód jest pogrzebany pod górą białego gówna.

Meteorolog znowu zapowiadał dwadzieścia pięć centymetrów tej nocy.

Możecie sobie wyobrazić, ile to oznacza łopat pełnych śniegu?

28.12.
Meteorolog sie mylił!

Tym razem napadało osiemdziesiąt pięć centymetrów tego białego cholerstwa.

Teraz to nie odtaja nawet do lata. Pług śnieżny ugrzązł w zaspie,

a ten łajdak przyszedł pożyczyć ode mnie łopatę!

Powiedziałem mu, że sześć już połamałem, kiedy odgarniałem to gó… z mojej

drogi dojazdowej, a potem ostatnią rozwaliłem o jego zakuty łeb.

4.01.
Wreszcie wydostałem się z domu. Pojechałem do sklepu kupić coś do jedzenia

i kiedy wracałem, pod samochód wpadł mi cholerny jeleń i całkiem go rozwalił.

Narobił szkód za trzy tysiące. Powinno się powystrzelać te pieprzone zwierzaki.

Że też myśliwi nie rozwalili wszystkich w sezonie.

3.05.
Zawiozłem samochód do serwisu w mieście.

Nie uwierzycie, jak zardzewiał od tej pieprzonej soli, którą posypują drogi.

18.05.
Przeprowadziłem się do Georgii.

Nie mogę sobie wyobrazić, jak ktoś, kto ma odrobinę zdrowego

rozsądku, może mieszkać na takim zadupiu jak Massachusetts.

Ocieplenie klimatu- maszynka do robienia pieniędzy

Himalajskie lodowce miły stopnieć w 2035 roku, czyli za jakieś 25 lat. Ups, okazuje się, że jakiś wybitny zespół naukowców pomylił się zaledwie o kilka setek i zaleje nas woda himalajka dopiero w 2350 roku. W związku z tym gwałtownym procesem świat zaczął handlować dwutlenkiem węgla. Można sobie kupować i sprzedawać limity na jego emisję. Czy ktoś na tym zarabia? Nie, na pewno nikt. UE wprowadza zakaz używania tradycyjnych żarówek bo ocieplają nam klimat. Wszyscy zapomnieli, że gazy zawarte w nowoczesnych, dziesięciokrotnie droższych świetlówkach jeszcze bardziej trują środowisko. Czy ktoś na tym zarabia? Ależ skąd. WHO ogłasza pandemię świńskiej grypy. Wielkie autorytety nawołują do szczepień. Czy ktoś na tym zarabia? No co Wy? Lekarze się nie szczepią. Większość z nich uważa, że systematyczne szczepienia rozregulują po kilkunastu latach układ immunologiczny, ale to zupełnie nikomu nie przeszkadza.

Nie mam wątpliwości, że klimat się ociepla bo to pokazują dane, ale czy naukowcy, którzy twierdzą, że to zjawisko normalne i nawet bez ingerencji człowieka będzie zachodzić, są debilami? Być może. Jestem za ochroną środowiska i nie mam wątpliwości, że należy nad tym pracować, ale mam już znacznie większe wątpliwości czy praca, która dokonuje się teraz nie jest wielką manipulacją. Zważywszy na fakt, że taka krowa emituje ponoć około 3 ton CO2, to należałoby natychmiast zacząć objadać się wołowiną, ale także wyciąć w pień większość zwierząt, w tym ludzi:-). Poza tym noce są straszne bo CO2emitują także rośliny. Po co my chronimy te dżungle amazońskie, lasy, i inne obrzydliwe krzaki?

Skoro tak zależy nam na ochronie środowiska to dlaczego pozwalamy, żeby nasze psy, koty, zwierzęta hodowlane jadły pasze w których znajdują się substancje toksyczne bo sprowadzane są praktycznie poza kontrolą z Chin? Dlaczego wpychamy keczupy wyprodukowane z koncentratu, który także jedzie z Chin i często ma tyle rtęci, że można zrobić domowy termometr? Jakoś z rzadka wspomina się, że jesteśmy zarzucani toksycznym pożywieniem, którego właściwie nie można skontrolować. Pamiętacie zdrowe mięsko, które miało ćwierć wieku.

Tak szybko ulegamy wpływom rzekomych autorytetów w różnych dziedzinach, że niedługo przestaniemy zupełnie myśleć. Reklama tabletek ….. wmawia nam, że tyjemy od tłuszczów, choć powszechnie wiadomym jest, że z tłuszczu nasze sadło nie powstaje, za to węglowodany w procesie biochemicznym zamieniają się w tłuszcz. Nawet mój inteligentny przyjaciel nie zrozumiał manipulacji, że  „……. najlepszy na kaszel” wcale nie oznacza, że jest to najlepszy lek na kaszel a jedynie lepszy na kaszel, niż na świąd, zgagę, czy wiatry.

Przestaliśmy myśleć i wyciągać wnioski i dlatego coraz bardziej rozumiem słowa Osho, że są grupy ludzi, którym zależy na tym, abyśmy nie myśleli. Kiedy On powiadał, że papieża trzeba wsadzić za kratki a Matkę Teresę zaleć brązem, to wcale nie chciał tego robić, ale zszokować ludzi, żeby zaczęli samodzielnie myśleć. Jeżeli opluwał świętości i wyśmiewał autorytety, to robił to abyśmy zaczęli się zastanawiać.

Nie wiem jak jest z tym CO2 i ociepleniem, ale czuję straszny smród kłamstwa zewsząd. I to nie dlatego, że jestem coraz starszy i mam fobie, ale dlatego, że przestaję być naiwny. Może trochę późno, ale nie posądzam Pana Rzecznika Praw Obywatelskich o to, że go przekupiono, ale jestem prawie pewien, że nie myśli wytaczając działa przeciw świńskiej grypie i Minister Kopacz.

Niech myśli, kto może bo tylko sami możemy się bronić przed wciskaniem nam ciemnoty przez „autorytety”

Fur Gitti und Ela

Dziś moja matka miała sen po którym chciała koniecznie dzwonić do Berlina do mojej ciotecznej siostry Basi. Śniło jej się, że były mąż Basi przyniósł czarne buty i płaszcz. Są już blisko 25 lat po rozwodzie, ale dopiero dwa lata temu Martin nawiązał ponownie kontakt ze swoim synem i ja także miałem przyjemność poznać jego drugą żonę Brigitte ( Gitti). Długo rozmawialiśmy bo Giti bardzo dobrze mówiła po angielsku. Moja matka nie zadzwoniła jednak do Basi, ale wieczorem dostaliśmy wiadomość, że Brigitte popełniła samobójstwo. W poniedziałek rozmawiałem z Elą, moją wspaniała przyjaciółką, która bardzo pomaga ludziom w kryzysie. To co robi jest wspaniałe. Od kilku miesięcy odwodzi od samobójstwa młodą kobietę. Rozmawialiśmy właśnie o tym jak ma reagować i próbowałem jakoś nieudolnie doradzać. Nie spodziewałem się, że dziś usłyszę o śmierci kogoś, kogo znam. Nie wiem czy można pomóc komuś, kto chce się zabić, ale wiem, że trzeba próbować. Dlatego Elu nie przestawaj, nawet jeśli Ci się nie zawsze będzie udawało. Nie mamy mocy Boga, ale na pewno możemy dać wsparcie, zaufanie, ratunek. Gdyby Gili miała obok Ciebie być może ….

Czym w porównaniu z tym jest paskudne przeziębienie? A jeszcze dwie godziny temu głównie ono mnie zajmowało…

FUR SIE GITTI

Another day in Paradaise

Tysiące kilometrów stąd ludzie walczą o przetrwanie, a ja siłuję się ze śmiesznymi drobiazgami, które wkurzają mnie strasznie. Najpierw -19 na termometrze, najpierw zamarzł zamek w drzwiach wejściowych, potem zamarzły drzwi do auta, następnie kłódka od bramy. Wszytko już otwarte, a tu autko się ślizga i nie chce wyjechać z bramy. W końcu się udaje. Jedziemy na szkolenie do Totalizatora Sportowego. Jasne, jedziemy, hahaha, stoimy w korku i spóźniamy się. W sali zimno, udaje nam się dogrzać,  dzięki Bogu grupa bardzo fajnych ludzi, otwartych, błyskotliwych, inteligentnych, dowcipnych. Uff, nie ma nic gorszego niż grupa „martwa natura”, stąd przed każdym szkoleniem jest silny stres. Przecież każdy trener wie, że nie ma nic gorszego niż  ludzie, którzy przyszli jak na zesłanie i chcą udowodnić, że potrafią wyprowadzić z równowagi. W niedzielę do Krakowa ,a poniedziałek i wtorek  pierwsze szkolenie z półtora rocznego projektu dla Deutche Banku. Mam nadzieję, że będzie fajnie bo mamy ciekawe propozycje i dobre doświadczenia z poprzedniego projektu dla DB. Na razie ratuję zatoki żeby zatrzymać infekcję. Mam nadzieję, że się uda. Trzymam za siebie kciuki:-)

Haiti

CNN podaje, że w strasznym trzęsieniu ziemi na Haiti poszkodowanych jest ponad 3 miliony Ludzi, a liczba ofiar sięga

100 000 Osób.

Taki rozmiar cierpienia, że nie potrafię nic więcej napisać. Łączę się w bólu z tymi, którzy stracili bliskich i Tymi, którzy czekają na ratunek. Mam nadzieję, że Życie przetrwa śmierć.

Kocham zimę

Kocham zimę, zwalanie śniegu z dachu, cieknącą w sieni wodę po ścianach z niedawno naprawianego dachu, wywalające co chwilę korki bo gdzieś w mokrym tynku robi się zwarcie, odwalanie setek kilogramów śniegu, zakopywanie się autem w zaspach przy mijaniu drugiego samochodu, perspektywę jazdy pociągiem do Krakowa, spychacze, które zrzucają śnieg z ulicy na mój chodnik, a mnie nie wolno zwalić z chodnika na ulicę, odskrobywanie auta, ślizganie się po jezdniach, kręcenie w nosie i picie mongolskich ziółek, żeby nie stać w gorączce i z zapchanym nosem przed grupą na szkoleniu.

Mam wielką nadzieję, że ta zima tak dowali wszystkim miłośnikom białego puchu, że nigdy nie podzielą mojej miłości:-)

Idę „zarzucić” czosnek bezzapachowy i rutinaceę bo kocham zimę!

Dziwny jest ten świat- odpowiedź na mail Czytelniczki

Dostałem ostatnio mail od mojej czytelniczki. Zawierał on wiele linków do różnych wypowiedzi na tematy od jogi, poprzez terapię, praktyki duchowe, narkotyki, NLP, homoseksualizm, pedofilię na Obamie kończąc. Przeraził mnie nieco ten wybór. Nie mam prawa publikacji prywatnych maili, ale postanowiłem przedstawić poniżej moją odpowiedź- komentarz wysłany czytelniczce:

Witam Panią,
Miło mi, że jest Pani czytelniczką moich książek i zapewne myśli Pani o mnie lepiej niż ja sam o sobie:-) Przejrzałem większość linków, które mi Pani przesłała i znalazłem tam, w mojej subiektywnej opinii, kompletny misz-masz prawd, półprawd, nadużyć, teorii spiskowych etc.
Niestety to kompletne mieszanie przez autorów wypowiedzi i programów, różnych pojęć jest trochę dla nich kompromitujące. Z jednej strony pojawia się NLP i jego techniki, które uważam za znakomity sposób na zarabianie pieniędzy na naiwnych słuchaczach. Jednocześnie istotnie dostrzegam zagrożenie, że obiecuje się ludziom „załatwienie” ich problemów psychicznych i emocjonalnych na skróty, co udaje się bardzo rzadko, a właściwie nigdy ( w dłuższym okresie czasu).
Pojawia się poza tym słowo medytacja, które jednak zupełnie nie odzwierciedla sposobu rozumienia medytacji przez wielkie systemy duchowe w których się ona pojawia. Na przykład wielcy mistrzowie buddyjscy podkreślają bardzo dobitnie, że medytacja nie służy wchodzeniu w żaden trans, ale w takim wyciszeniu umysłu, żeby pozbawić go natrętnych myśli i widzieć „rzeczywistość taką, jaką jest”.  Wypowiadający się Panowie dowiedzieli się od jakiegoś „guru”, że medytacja to wchodzenie w trans i ucieczka od rzeczywistości- to kompletna bzdura. Jeden z nich nawet zaczął zażywać narkotyki, tłumacząc to lepszym sposobem na medytowanie. No to już rzeczywiście woła o pomstę do nieba. Jeden z Panów mówi o rebirthingu jako metodzie medytacyjnej. Z technikami oddechowymi jest tak, że jeżeli używa ich się w celach terapeutycznych i w bardzo konkretnym i ograniczonym zakresie, to są zbawienne dla psychiki. Jeżeli ktoś stosuje najsilniejszą z technik – rebirthing jako praktykę duchową, to ktoś go oszukał i rozreguluje mu ona system nerwowy tak, że na prawdę zacznie fiksować psychika.
Nie wspomnę o technikach fire walk, które są zabawne i każdy może bez wysiłku przejść po takich węglach bo prawa fizyki chronią naszą skórę:-)Jeśli ktoś uważa to za praktykę duchową, to ktoś go znowu oszukał.
Widze tu ludzi, którzy chcę rozwiązać swoje problemy życiowe w sposób magiczny. Albo zawierzają się jakiemuś guru, albo jednie Bogu. Jasne, że to drugie zawierzenie jest mniej niebezpieczne, ale znam także katolików tworzących bardzo niebezpieczne sekty, szerzące nienawiść. Żadna praktyka duchowa nie zastąpi osobie potrzebującej terapii, solidnej pracy ze sobą i nie przez NLP, ustawienia Hellingera, czy inne nowości, ale przez solidną analizę emocji, przeżyć, poznanie samego siebie, swoich schematów, uwolnienie tłumionych emocji.
Niestety zbyt często szukamy magii, która ma zastąpić życie wypełnione troską o drugiego człowieka, empatią, miłością do wszystkich istot i współczuciem. Z tego powodu tak mało atrakcyjne wydają się przesłania Jana Pawła II czy Dalajlamy. Oni nie oferują cudów na kiju tylko skłaniają do bycia dobrym człowiekiem.
Kiedy czytam jednak, że joga robi coś złego, to zaczynam się złościć. Oczywiście jeśli głupiec uzna, że zamiast zająć się dzieckiem, żoną, mężem, pracą, będzie ćwiczył jogę po 7 razy w tygodniu, parę godzin, to zrobi sobie krzywdę bo tą znakomitą formę gimnastyki i rozwoju psychofizycznego zamieni w bożka. Znam i takie osoby, które właśnie w coś takiego wpadły. Wydaję się zatem, że nie jest ważna tradycja religijna, ale miłość i otwarte serce, którym zawsze powinniśmy się kierować.
Ta miłość do bliźniego oznacza dla mnie także akceptację tego, że każdy z nas jest inny i jeśli nie robi nikomu krzywdy to ma prawo do szanowania jego i jego potrzeb. Zrównywanie homoseksualisty z pedofilem jest dla mnie obrzydliwe, podłe i nie mające pokrycia w faktach. Większość pedofili to ludzie heteroseksualni, a pracując od lat z tysiącami ludzi spotkałem wielu homoseksualistów, którzy są krzywdzeni przez społeczeństwo  naklejanymi łatami. Jeśli Bóg jest miłością, to nikogo z natury nie skazuje na potępianie.
Co do kwestii „mafii” rządzącej częścią świata, to niestety mam podejrzenia, że tak zwane teorie spiskowe moga mieć pewne pokrycie. Wiele nad tym myślę. Świat to jednak nie tylko USA i Europa, to także cała Azja i Afryka. Zobaczymy w przyszłości jak sytuacja się będzie rozwijała.
Na zakończenie dodam tylko jedno. Warto kierować się sercem i byc tak samo wyczulonym na fałszywych guru, którzy niosą imię Boga, Buddy, Allacha, Siwy, a tak na prawdę kierują nimi chore, bezduszne, fobijne doktryny. Żadne świete pisma nie zastąpią otwartego serca bo były pisane, przerabiane, przeinaczane przez ludzi, dla których to było wygodne. Przecież Biblia to także jedynie zbiór pism kanonicznych a inne ewangelie zniknęły. Kto dokonał tego wyboru? Ha, sobory, których podłożem była polityka. Dlatego wrażliwe i otwarte serce musi zawsze być ponad wszystkimi doktrynami i nie słuchać żadnego guru, tylko kierować się szczerością, dobrocią i otwartością na świat.
Owe złe duchy o których tyle mówią i piszą dziwni ludzie to najczęściej tłumiony gniew, spowodowany poranieniem, bólem, skrzywdzeniem, a wyprojektowany i wypchnięty ze świadomości zaczyna przeradzać się w demona. To dość proste i wbrew pozorom bardzo częste zjawisko i nie kryje się za nim jakaś zła siła tylko nasz wewnętrzny ból. Trzeba się z nim umiejętnie skonfrontować, przeżyć, zrozumieć, wybaczyć i wtedy przychodzi spokój.
Co do sfery duchowej, zawsze daję jedną radę wszystkim ludziom. Praktykuj religię taką, jaka jest zgodna z twoim sumieniem i sercem, ale unikaj dziwnych guru i opieraj się na tylko wielkich duchowych autorytetach. Możesz wysłuchać ich kazań, przeczytać książki i już wiele Ci to podpowie. Nie biegnij do guru spod Wrocławia i nie zawierzaj mu się bo wpadniesz w bagno. Wszytsko co prowadzi na skróty i odcina Cię od świata jest niebezpieczne. Żadna z wielkich religii tego nie proponuje i nie promuje. Jeśli, ktoś Ci powie, że znalazł metodę na poradzenie sobie z problemami codzienności w kilka dni, albo poprzez medytację czy jogę, to uciekaj. Ćwicz jogę, medytuj, módl się, uprawiaj sport, pomagaj tym, którzy potrzebują pomocy, żyj jak CZŁOWIEK, żeby to słowo brzmiało dumnie. Jak spotkam kiedyś osobę, której pomogła magia, to napisze o tym książkę, czyli na pewno nie prędko:-) Nie warto jednak wrzucać wszystkiego do jednego worka, zamieszać i wyciągnąć wniosek, że jest tylko jedna dobra droga. Dróg jest wiele ale na końcu zawsze powinna być miłość.
Pozdrawiam Panią,

Witam Panią,


Miło mi, że jest Pani czytelniczką moich książek i zapewne myśli Pani o mnie lepiej niż ja sam o sobie:-) Przejrzałem większość linków, które mi Pani przesłała i znalazłem tam, w mojej subiektywnej opinii, kompletny misz-masz prawd, półprawd, nadużyć, teorii spiskowych etc.


Niestety to kompletne mieszanie przez autorów wypowiedzi i programów, różnych pojęć jest trochę dla nich kompromitujące. Z jednej strony pojawia się NLP i jego techniki, które uważam za znakomity sposób na zarabianie pieniędzy na naiwnych słuchaczach. Jednocześnie istotnie dostrzegam zagrożenie, że obiecuje się ludziom „załatwienie” ich problemów psychicznych i emocjonalnych na skróty, co udaje się bardzo rzadko, a właściwie nigdy ( w dłuższym okresie czasu).

Pojawia się poza tym słowo medytacja, które jednak zupełnie nie odzwierciedla sposobu rozumienia medytacji przez wielkie systemy duchowe w których się ona pojawia. Na przykład wielcy mistrzowie buddyjscy podkreślają bardzo dobitnie, że medytacja nie służy wchodzeniu w żaden trans, ale takimu wyciszeniu umysłu, żeby pozbawić go natrętnych myśli i widzieć „rzeczywistość taką, jaką jest”.  Wypowiadający się Panowie dowiedzieli się od jakiegoś „guru”, że medytacja to wchodzenie w trans i ucieczka od rzeczywistości- to kompletna bzdura. Jeden z nich nawet zaczął zażywać narkotyki, tłumacząc to lepszym sposobem na medytowanie. No to już rzeczywiście woła o pomstę do nieba. Jeden z Panów mówi o rebirthingu jako metodzie medytacyjnej. Z technikami oddechowymi jest tak, że jeżeli używa ich się w celach terapeutycznych i w bardzo konkretnym i ograniczonym zakresie, to są zbawienne dla psychiki. Jeżeli ktoś stosuje najsilniejszą z technik – rebirthing jako praktykę duchową, to ktoś go oszukał i rozreguluje mu ona system nerwowy tak, że na prawdę zacznie fiksować psychika.

Nie wspomnę o technikach fire walk, które są zabawne i każdy może bez wysiłku przejść po takich węglach bo prawa fizyki chronią naszą skórę:-) Jeśli ktoś uważa to za praktykę duchową, to ktoś go znowu oszukał.

Widze tu ludzi, którzy chcę rozwiązać swoje problemy życiowe w sposób magiczny. Albo zawierzają się jakiemuś guru, albo jednie Bogu. Jasne, że to drugie zawierzenie jest mniej niebezpieczne, ale znam także katolików tworzących bardzo niebezpieczne sekty, szerzące nienawiść. Żadna praktyka duchowa nie zastąpi osobie potrzebującej terapii, solidnej pracy ze sobą i nie przez NLP, ustawienia Hellingera, czy inne nowości, ale przez solidną analizę emocji, przeżyć, poznanie samego siebie, swoich schematów, uwolnienie tłumionych emocji.

Niestety zbyt często szukamy magii, która ma zastąpić życie wypełnione troską o drugiego człowieka, empatią, miłością do wszystkich istot i współczuciem. Z tego powodu tak mało atrakcyjne wydają się przesłania Jana Pawła II czy Dalajlamy. Oni nie oferują cudów na kiju tylko skłaniają do bycia dobrym człowiekiem.

Kiedy czytam jednak, że joga robi coś złego, to zaczynam się złościć. Oczywiście jeśli głupiec uzna, że zamiast zająć się dzieckiem, żoną, mężem, pracą, będzie ćwiczył jogę po 7 razy w tygodniu, parę godzin, to zrobi sobie krzywdę bo tą znakomitą formę gimnastyki i rozwoju psychofizycznego zamieni w bożka. Znam i takie osoby, które właśnie w coś takiego wpadły. Wydaję się zatem, że nie jest ważna tradycja religijna, ale miłość i otwarte serce, którym zawsze powinniśmy się kierować.

Ta miłość do bliźniego oznacza dla mnie także akceptację tego, że każdy z nas jest inny i jeśli nie robi nikomu krzywdy to ma prawo do szanowania jego i jego potrzeb. Zrównywanie homoseksualisty z pedofilem jest dla mnie obrzydliwe, podłe i nie mające pokrycia w faktach. Większość pedofili to ludzie heteroseksualni, a pracując od lat z tysiącami ludzi spotkałem wielu homoseksualistów, którzy są krzywdzeni przez społeczeństwo  naklejanymi łatami. Jeśli Bóg jest miłością, to nikogo z natury nie skazuje na potępianie.


Co do kwestii „mafii” rządzącej częścią świata, to niestety mam podejrzenia, że tak zwane teorie spiskowe moga mieć pewne pokrycie. Wiele nad tym myślę. Świat to jednak nie tylko USA i Europa, to także cała Azja i Afryka. Zobaczymy w przyszłości jak sytuacja się będzie rozwijała.


Na zakończenie dodam tylko jedno. Warto kierować się sercem i byc tak samo wyczulonym na fałszywych guru, którzy niosą imię Boga, Buddy, Allacha, Siwy, a tak na prawdę kierują nimi chore, bezduszne, fobijne doktryny. Żadne świete pisma nie zastąpią otwartego serca bo były pisane, przerabiane, przeinaczane przez ludzi, dla których to było wygodne. Przecież Biblia to także jedynie zbiór pism kanonicznych a inne ewangelie zniknęły. Kto dokonał tego wyboru? Ha, sobory, których podłożem była polityka. Dlatego wrażliwe i otwarte serce musi zawsze być ponad wszystkimi doktrynami i nie słuchać żadnego guru, tylko kierować się szczerością, dobrocią i otwartością na świat.

Owe złe duchy o których tyle mówią i piszą dziwni ludzie to najczęściej tłumiony gniew, spowodowany poranieniem, bólem, skrzywdzeniem, a wyprojektowany i wypchnięty ze świadomości zaczyna przeradzać się w demona. To dość proste i wbrew pozorom bardzo częste zjawisko i nie kryje się za nim jakaś zła siła tylko nasz wewnętrzny ból. Trzeba się z nim umiejętnie skonfrontować, przeżyć, zrozumieć, wybaczyć i wtedy przychodzi spokój.


Co do sfery duchowej, zawsze daję jedną radę wszystkim ludziom. Praktykuj religię taką, jaka jest zgodna z twoim sumieniem i sercem, ale unikaj dziwnych guru i opieraj się na tylko wielkich duchowych autorytetach. Możesz wysłuchać ich kazań, przeczytać książki i już wiele Ci to podpowie. Nie biegnij do guru spod Wrocławia i nie zawierzaj mu się bo wpadniesz w bagno. Wszytsko co prowadzi na skróty i odcina Cię od świata jest niebezpieczne. Żadna z wielkich religii tego nie proponuje i nie promuje. Jeśli, ktoś Ci powie, że znalazł metodę na poradzenie sobie z problemami codzienności w kilka dni, albo poprzez medytację czy jogę, to uciekaj. Ćwicz jogę, medytuj, módl się, uprawiaj sport, pomagaj tym, którzy potrzebują pomocy, żyj jak CZŁOWIEK, żeby to słowo brzmiało dumnie. Jak spotkam kiedyś osobę, której pomogła magia, to napisze o tym książkę, czyli na pewno nie prędko:-) Nie warto jednak wrzucać wszystkiego do jednego worka, zamieszać i wyciągnąć wniosek, że jest tylko jedna dobra droga. Dróg jest wiele ale na końcu zawsze powinna być miłość.


Pozdrawiam Panią,

Lądowanie w zaspie

Po sześciu dniach w słońcu, które niestety nie były tak błogie jak oczekiwałem, no bo jednak chyba przesadziłem z pracą i organizm nie chciał się szybko regenerować, wylądowałem wczoraj na zasypanym Okęciu. Jeszcze wczoraj wieczorem  okazało się, że naprawiany dach przecieka prosto na przewody elektryczne. Dziś od rana łopata i odrzucanie śniegu z chodników na podwórku i przed nim. Przy okazji podziękowania dla MPO, że odśnieżając ulicę wrzuca całe zaspy śniegu na chodnik przed moją posesją. Jeśli ten przeskok do pracy w temperaturze niższej o 33 stopnie niż dzień wcześniej nie skończy się infekcją, to znaczy, że jestem zdrowy jak koń.

Może to dobrze, że nie mam czasu na aklimatyzację, tylko od razu trzeba zabierać się do pracy bo przede mną ważne szkolenia już po niedzieli a i inne ambitne plany. Zabieramy się z Tomkiem do renowacji naszej firmowej strony, postanowiliśmy dokończyć książkę, a i przychodzą zaproszenia na różne „imprezy”. Pomimo mocnego postanowienia, że ograniczamy wystąpienia publiczne, przyjęliśmy zaproszenie „Dojrzewalni Róż” bo to fajna inicjatywa kobiet dla kobiet. Plany zatem poważne i proszę niebiosa o aklimatyzację bez przeziębienia:-)

© 2017 Mirek Słowikowski

Theme by Anders NorenUp ↑