MonthPaździernik 2010

Dla Wszystkich, Którzy odeszli …

Wiosna na Wszystkich Świętych …

Kocham klimatologów. Jest to jedna z tych dziedzin nauki, która opiera się zupełnie na niczym:-) Na wiosnę czytałem, że lato będzie zimne i deszczowe. Kilka tygodni temu, że na Wszytkich Świetych będzie zapewne śnieg. Ma być 15 stopni na plusie. Moja babcia, na której grób wybieram się w poniedziałek obserwowała dziewanny. Według moich, które jakimś cudem wysiewają się co roku, zima będzie lekka i krótka. Zobaczymy… Moja mama czuje się trochę lepiej, brat wyszedł ze szpitala i chociaż musi zacząć dializy to jednak jest w domu. Jutro wsiadam w komunikację miejską i pędzę metrem do Młocin, gdzie przesiadam się na autobus. Jadę odwiedzić grób Ojca. Zbyt rzadko to robię i ciągle odkrywam, że pomimo tego, że wydawało mi się, że wybaczyłem mu moje dzieciństwo, ciągle myślę o ile łatwiejsze byłoby moje życie gdybym jako dzieciak otrzymał od niego choć trochę wsparcia.

Te najbliższe dni będą bardzo trudne dla wszystkich ludzi, którzy w tym roku stracili swoich bliskich. Przecież oprócz tych spektakularnych tragedii, jak Smoleńsk, autokar pod Berlinem, bus pod Nowym Miastem, dziesiątki tysięcy ludzi pożegnały swoich bliskich. Dla mojego przyjaciela Tomka będą to zapewne najcięższe święta w jego życiu. Wielka rodzina ludzi tęskniących, imiennych, bezimiennych. Wiele osób odeszło przez lekkomyślność innych. Bieg do sukcesu często powoduje, że wprost zadeptujemy siebie. Tybetańczycy nie zabijają nawet robaków a wystarczy wyjechać na ulice Warszawy i…… . Biegniemy aby osiągać cele tak, jakbyśmy byli nieśmiertelni.

Starszy człowiek stoi nad trumną zmarłego i pyta swojego sędziwego kolegi : ” Ile on po sobie zostawił? No cóż, wszystko…” odpowiada staruszek.

No właśnie, wspominam wszystkich tych, których znałem, a których już nie ma wśród nas i myślę ile warty jest nasz bieg. I co? I sam biegnę bo czeka mnie bardzo pracowity okres. Ale mam nadzieję wydawać te pieniądze mądrze, na przykład na zdrowie mojej mamy i moich bliskich. Już dawno nie bawią mnie piękne samochody, luksusowe ciuchy, najnowsze sprzęty. Chociaż tej głupoty wyzbyłem się na zawsze. Największych bogactw świata nie da się kupić za pieniądze. Są zupełnie za darmo, w uśmiechu ukochanej osoby, zdrowiu bliskich. Nawet te kolorowe liście są za darmo, słońce które tak pięknie świeci, różnokolorowe chmury, róże, które nie dały się przymrozkom. Wszytko to za darmo, a tak trudno to dostrzec biegnąc. Kiedy odchodzi, wtedy zaczynamy dopiero doceniać to, co mamy.

Mam nadzieję, że wszystkie „dusze” wracają do pięknego czystego oceanu świadomości, którzy jedni nazywają Domem Ojca a inni na tysiące różnych sposobów. To święta ludzi, którzy w znanej nam formie żyją w naszych sercach, a w nieznanej…, w nieznany nam sposób. Nieznany tylko do pewnego czasu, który wykorzystać trzeba najlepiej jak potrafimy

Na przekór…. i twarde lądowanie

Na przekór a właściwie pomimo otaczającej mnie zawieruchy udało mi się wyrwać na tydzień do słońca. Przeciążenie systemu było tak duże, że jako ten, na którego głowie spoczywało wiele rzeczy, sam zacząłem dosłownie zamieniać się w kłębek bólu i stresu.

Przez tydzień oglądałem piękne błękitne morze, spoglądałem w oczy tysiącom różnokolorowych ryb, rozmawiałem z Rosjankami w wodzie niebieskiej jak słońce, ciepłej jak letnia herbata. Prowadziłem dziwne rozmowy z Arabami proponującymi wszytko co możliwe i mało wyobrażalne w Europie. Obserwowałem ludzi, romawiałem o smutku i radości, które mieszały się ze sobą.

Wczoraj wieczorem wróciłem do rzeczywistości w której muszę zacząć podróże do lekarzy, przychodni, szpitali. Już jutro praca z Deutche Bankiem, potem z Aegonem, a następnie maratonik z Urzędem Dozoru Technicznego. Kalendarz pełen aż do połowy grudnia. Mam wielką nadzieję, że nie dopadnie mnie przeziębionko z powodu skoku temperatury o 30 stopni Celsjusza.

Pewnie książka już się drukuje, ale jakoś mało mnie tym razem cieszy bo stało się tyle ważnych i trudnych rzeczy, że premiera nowej książki przy tym wydaje się najmniej znacząca.

Będę tęsknił do słońca i robił to, co jest do zrobienia bo na tym polega życie.

Życzę wszystkim zdrowego, spokojnego tygodnia.

OM MANI PADME HUM

Tybetańczycy wieszają różnokolorowe chorągiewki- prośby, modlitwy i śpiewają mantrę OM MANI PADME HUM.

To moja ulubiona mantra i wieszam w myślach jedną z tych chorągiewek z prośbą o ukojenie, spokój, zdrowie dla moich bliskich i siebie samego. Niech te najbliższe dni będą spokojne i dodadzą nam wszystkim sił.

Spotkanie z Grażyną Dobroń- Nie przegapcie!

Takiej okazji Warszawiacy chyba nie mogą przegapić. Spotkanie na żywo z Grażyną Dobroń! Miałem wielką nadzieję, że ja się tam także pojawię i nawet na plakacie znalazło się moje nazwisko. Niestety nie uda mi się, za co Grażynę już przeprosiłem, ale niech Wam się choć uda bo warto! Pomyśleć tylko, że za około dwóch tygodni premiera naszej „Instrukcji Obsługi Twojego Faceta” :-)

O Życiu…….

W piątek minęły cztery tygodnie od momentu kiedy zobaczyłem na korytarzu biurowca Focus twarz Tomka zasłoniętą ręką. W piątek minęły także dwa tygodnie od ataku kamicy mojej mamy. Dziś mijają dwa tygodnie od kiedy mój system nerwowy zgiął mnie w pół. Dziś mija tydzień od kiedy w oczach Tomka znowu zobaczyłem łzy, gdy usłyszał płacz swojego Ojca z powodu śmierci babci. Dziś mijają trzy dni od wiadomości, że mojego brata ciotecznego zabrali do szpitala aby przygotować go do dializ.

Po co jest ten blog, jeśli nie po to aby dzielić się trudnymi doświadczeniem, zatem z wątpliwościami ale dzielę się.

ŚMIERĆ:

Uciekamy od niej. Staramy się nie myśleć. Ona  jest daleko. ? Niestety nic z tego nie jest prawdą. Codziennie odchodzi od nas kilka tysięcy ludzi. Codziennie ich bliscy muszą się z tym skonfrontować. To najtrudniejsza konfrontacja w życiu bo wiemy, że w znanej nam formie już ich nie zobaczymy, nie usłyszymy, nie poczujemy. Wiele rozmawiamy o tym z Tomkiem. Wspólnie zastanawiamy się co dzieje się, gdy odchodzi ktoś bliski. Ja ciągle mam przekonanie o nieśmiertelności świadomości. Mnie jest łatwiej…

BÓL:

Najbardziej nieznośny jest ból. Tomek od tego bólu nie ucieknie i wcale nie stara się tego robić. Odrywa się na moment ale ja doskonale wiem, że ten ból jest cały czas z nim.  Kiedy zobaczyłem go na korytarzu Focusa ból go ogarnął całkowicie. Teraz wraca do niego bardzo często. Ze mną jest także jego ból. Nie jestem w stanie o nim zapomnieć i przestać go odczuwać. Nie chcę. Nie powinienem. Ból pozostanie na zawsze tak, jak te z przeszłości. Będzie się zmniejszał, zostanie oswojony ale zostanie na zawsze. Wiedzą o tym wszyscy, którzy stracili bliskich. Ból jest także fizyczny. Ciałoumysł ? jedność. Ciało nie wytrzymuje przeciążeń.

LĘK:

Kiedy nasłuchuję co dzieje się w drugim pokoju cały czas towarzyszy mi lęk. Nie jest to lęk irracjonalny. Kiedy ma się tyle lat ile moja mama wszytko może się stać, nawet z pozornie błahej przyczyny. Zwłaszcza, kiedy cztery tygodnie temu stało się coś, czego zupełnie nie spodziewaliśmy się a na pewno nie spodziewał się Tomek. Lęk o Mamę, Tomka, Andrzeja, o nasze rodziny w których jest wiele osób, które chorują. Lęk jest moim codziennym towarzyszem.

PRZETRWANIE:

Jak przetrwać? Bardzo trudno. Jeśli ktoś myśli, że da się przetrwać bez ogłupiaczy w postaci leków to się myli. Być z tym wszystkim to być pod czapą śmierci, bólu, lęku. Spod tej czapy niewiele widać. Przed wczoraj namówiłem Tomka na jogę. Trochę puściły nerwobóle i napięcie fizyczne. Chodzimy na spacery po lesie. Ale wszytko się kojarzy z … i ból wraca. Ja ćwiczyłem jogę także wczoraj a dziś zrobiłem sobie sesję oddechową. To daje tyle, że odrobinę emocji strawi się szybciej. Być może nie obciążą ciała. Wiem, że muszę trwać przy ludziach, których kocham bo są dla mnie rodziną. Mam takie chwile kiedy nie sprawdzam się jako osoba wspomagająca. Bezsilność, przeciążenie systemu, niemoc. Wiem zatem, że muszę  pracować ze swoją psychiką i ciałem, aby trwać przy bliskich. Może się uda… Musi się udać, Oni teraz są najważniejsi.

PRACA:

Ona przynosi odskocznię i zmęczenie. Odskocznię bo na kilka godzin przenosimy uwagę na ludzi z którymi pracujemy. Chcemy aby oni skorzystali z tego, co staramy się przekazać. Przynosi także zmęczenie fizyczne, psychiczne. Zmusza jednak do oderwania się od trudnej codzienności. Gdybyśmy po prostu robili szkolenia, pewnie sensu nie byłoby żadnego w tej pracy. Obydwaj jednak staramy się dzielić naszymi doświadczeniami i wiedzą o człowieku. Gdy dostajemy choćby jedną informację, że takie spotkanie coś zmieniło, coś otworzyło, pomogło zrozumieć, wiemy, że nie pracujemy tylko aby zapłacić rachunki. To pomaga.

ŻYCIE:

To dziwny proces, gdy przeplata się radość i smutek, gdy przepływa przez człowieka. Wydaje się, że radość nie istnieje bez smutku, a smutek bez radości. To koło, które cały czas się kręci a my jesteśmy po to, żeby doświadczać wszystkich barw tego kalejdoskopu. Czy życie jest piękne czy szpetne? Ani takie, ani takie, życie po prostu jest. Wielkie, nieodgadnione, nieprzewidywalne. Raz takie, raz takie. Trzymanie się jasnej strony ściąga ciemną. Musi być dzień, musi być noc. Po nocy zawsze przychodzi dzień, po zimie wiosna, po deszczu susza. Kalejdoskop naszego życia kręci się cały czas i żeby nie wiem jak się starać, zatrzymać go się nie da. Można się jedynie oszukiwać. Nic nie było i nie jest wieczne. Jedyne, co trzeba widzieć w tym kalejdoskopie to rzeczy ważne aby te zupełnie nieważne nie odebrały czasu na to, co Życiem rzeczywiście jest. Sam muszę to sobie przypominać …

I let the music speak

„Niech to będzie żart. Niech to będzie uśmiech. Niech to będzie farsa, jeśli pozwoli mi na śmiech nawet przez krótką chwilę. Niech to będzie łza.  Niech to będzie westchnienie. Płynące z jakiegoś serca. Mówiące do jakiegoś serca. Niech to będzie płacz… Niech przepłynie przeze mnie… Wszytko iluzją …” (Ulvaeus/Anderson,tł.:MS”)

Jedna Warka, jeden KONTEKST :-)

KONTEKST Translations to chyba nasz ulubiony Klient. Nie dlatego bynajmniej, że robimy dla nich dużo szkoleń ale z powodu Ludzi. To naprawdę niezwykły skład. Same indywidualności i każdy, bez wyjątku, fantastyczny na swój własny sposób. Pomimo tego, że Tomek dostał następną, smutną wiadomość o śmierci swojej Babci i to w trakcie szkolenia, wyjeżdżaliśmy z Warki z przekonaniem, że spotkanie przyniesie owoce. Niektóre, gorzkie do przełknięcia i dalszej pracy, ale większość słodkich. Ale jacy fajni LUDZIE!!! Dzięki Knotekściaki !

Grażyna Dobroń „Instrukcja (samo)obsługi człowieka” NARESZCIE JEST!!!

Grażyna Dobroń to kobieta nadzwyczajna, mistrzyni dziennikarstwa, wspaniały człowiek. Miałem przyjemność poznać Grażynę ponad siedem lat temu. Oczywiście znałem jej głos z radiowej Trójki dużo wcześniej. Pierwsze spotkanie było bardzo zaskakujące. Okazało się, że spotkałem otwartą, ciepłą optymistkę, która zaprasza gościa nie po to aby epatować swoją mądrością, tylko uważnie go słuchać. To nie zmieniło się do dziś a jest to cecha tak mało spotykana wśród dziennikarzy, że mogę sam wymienić zaledwie kilka osób. Mistrzostwo w tym zawodzie nie jest dziełem przypadku. Grażyna ma tak ogromną wiedzę, że onieśmieliłaby kilku profesorów, a jednak nigdy ją nie epatuje. Co więcej Jej skromność jest zadziwiająca. Często słyszę ciepłe słowa o sobie i myślę wtedy, że słyszeć je od osoby, która wie znacznie więcej ode mnie, to zaszczyt.

To już druga książka Grażyny Dobroń, ale znowu przebija z niej ta nieprawdopodobna skromność bo Grażyna właściwie zadaje tylko pytania, na które odpowiadają tak zwani „specjaliści” jak ja. W tej książce jednak to pytania są najważniejsze. Wybrane te najistotniejsze, celnie zadane, znakomicie skompilowane. To autorka dokonała wyboru z setek, może tysięcy wypowiedzi a do tego trzeba mieć ten ogrom wiedzy i doświadczenia, jaki ma Grażyna.

Tak, Grażyna jest optymistką i może się wydawać, że taka Pani Redaktor to ma klawe życie. Ani nie miała, ani teraz nie ma także, ale krzesa w sobie ten optymizm aby dać go ludziom, którzy tak bardzo go potrzebują. Tak, bardzo zazdroszczę Grażynie wielu cech, które posiada ale jest to taka pozytywna zazdrość, że można mieć tyle mądrości życiowej aby nawet w najtrudniejszych sytuacjach widzieć słońce. Bardzo chciałbym się tego nauczyć od Grażyny Dobroń dlatego czytam od deski do deski jej książki i uczę się, co i Wam polecam.

© 2017 Mirek Słowikowski

Theme by Anders NorenUp ↑