MonthGrudzień 2010

Dobrego, Zdrowego, Pełnego Radości Nowego 2011 ROKU dla Nas Wszystkich!

Świat Słowikowskiego w krzywym zwierciadle i bez :-)

Dostaje ostatnio bardzo wiele maili od znajomych z gratulacjami z powodu niewątpliwego i dość niespodziewanego sukcesu naszej nowej książki. Za wszystkie bardzo dziękuję. Pojawiają się często zdania w stylu „to teraz będziecie bogaci”, albo „będą pewnie jakieś super wakacje za honorarium”. Kiedy je czytam to turlam się ze śmiechu bo rzeczywiście tu książka, tu radio, tu telewizja i powstaje dość sielankowy obrazek.

Jestem facetem szczerym, może nazbyt szczerym ale nade wszytko nie znoszę pozoranctwa zatem postanowiłem odkłamać trochę medialną rzeczywistość. Rzeczywiście nasze książki sprzedają się znakomicie. Na zdrowy rozsądek, jeśli książka kosztuje 22 złote, no to pewnie autor dostaje z tego połowę- tak powiedział mi mój przyjaciel Robert. Wychodzi z tego, że nawet z kilku tysięcy sprzedaży jakieś autko by się kupiło. Chyba Robert nie do końca uwierzył mi, że ta „połowa” to około 70 groszy na głowę autora. Kiedy dodałem, że własną książkę mogę sobie kupić ze zniżką, za kilkanaście złotych i dać ją w prezencie, nie uwierzył już na pewno :-) Tak, tak Kochani, takie są realia.

Zapytacie zatem dlaczego siedzimy po parę miesięcy aby coś napisać. Jest chyba jedna odpowiedź- bo lubimy. Pewnie, że promocja książki zawsze powoduje promocję naszej firmy i wtedy mamy więcej pracy trenerskiej. Nie jest to jednak łatwa praca, jak może wydawać się na pierwszy rzut oka. Szkolimy wtedy, kiedy chcą klienci, a Oni chcą zwykle w bardzo konkretnych okresach roku. Nie pracujemy zatem ponad siły aby stać się bogaczami ale po to aby móc żyć przez cały rok i płacić podatki, zusy, etc.

Tak, kochamy szkolić. Kiedy jednak zdarza się tak, że jednego dnia kończymy szkolenie w Katowicach i czekamy na mrozie dwie godziny na opóźniony pociąg, a kolejnego dnia jedziemy do Krakowa i okazuje się, że w hotelu panują warunki polarne, jest już znacznie mniej tej miłości. Dopiero kiedy ludzie zaczynają się interesować, uśmiechać, pytać, bawić, robi się cieplej. Potem jednak w samochód i po śniegu do pięknego ośrodka nad rzeką. Ups, w pokoju nie ma prysznica, tylko umywalka i znowu zimno.

No i zaczyna się. Jakaś temperaturka, kręci w nosie, siada głos a tu 20 osób czeka. Już wiemy, że 4 gripexy na raz stawiają na nogi, za to gorzej żołądkiem. Jak widać życie, które wygląda na klawe jest najzwyklejszym życiem jak większości Polaków, tyle, że wygląda na klawe.

Jest jeden powód dla którego ani ja ani Tomek z niego nie rezygnujemy. Są nim ludzie, którzy te książki czytają, przychodzą na szkolenia, słuchają nas w radio. To źródło siły, satysfakcji, spełnienia i dlatego :

Ogromnie dziękuję wszystkim za miłe słowa, smsy, podtrzymywanie na duchu w chwilach słabości. Wszystkim bez wyjątku ale szczególnie tym, którzy są często obok mnie duchem chociaż fizycznie bardzo daleko bo w okolicach Krosna ( Robciu), Łodzi (Lilu), Katowic ( Kukusie), Northampton ( Jacku), Ursynowie (Elu), Lublinie ( Asieńko i Łukaszu). Na prawdę każdy mail, każdy sms, dobre słowo po szkoleniu ogromnie cieszy i mnie i Tomka. Czasami cieszymy się jak dzieci. Może dlatego, że mamy w sobie dużo z dziecka to potrafimy się ciągle cieszyć.

Chociaż… Życie nie rozpieszcza. Całe szczęście moja mama czuje się już lepiej a jeden z braci ciotecznych wyszedł z SEPSY. Kiedy zobaczyłem go w wigilię zacisnęło mi gardło. Potężny facet sprzed kilku miesięcy zniknął zupełnie.

Tak wygląda klawe zwykłe życie Słowikowskiego bez krzywego zwierciadła.

Trzymajcie się Zdrowo!

„Instrukcja Obsługi Twojego Faceta” w dzień dobry TVN

W związku z dużym zainteresowaniem książką przepraszamy za jej brak w wielu księgarniach w tym na merlin.pl. Polecamy zatem księgarnię dystrybutora www.dobreksiazki.pl

Zdrowych i Spokojnych Świąt !

Zaproszenie do „dzień dobry TVN”

Zapraszam serdecznie do oglądania „dzień dobry TVN” 27 grudnia około godziny 10 00. Zostaliśmy z Tomkiem zaproszeni do programu, w którym będziemy rozmawiać w towarzystwie znakomitej dziennikarki, scenografki i malarki, Katarzyny Lengren o „Instrukcji obsługi twojego faceta” . Dla widzów stacja przygotowała konkurs z nagrodami w postaci naszej książki. W związku z tym, że obydwaj z Tomkiem uwielbiamy Panią Katarzynę, chyba będzie mało ciekawie:-)

Przepraszam słuchaczy radiowej Trójki. Z powodu mojej choroby musieliśmy przełożyć audycję z moim udziałem na luty 2011. Mam nadzieję, że puder w TVN pomoże ukryć jej objawy :-)

Ta piosenka buzi mnie

Mam dziś napady agresji- efekt krytycznego wyczerpania psychicznego i fizycznego. Pluję jadem na wszystkie strony. Nie  wiem jak przetrzymam jutrzejszy dzień szkolenia. Dziś mało brakowało abym „usadził” niegrzecznie jedną z uczestniczek. Próbowałem usadzić grzecznie, chociaż chętnie zrobiłbym to co ostatnio Robbie Williams. Mogę śmiało powiedzieć – mam dość. Kiedy jutro o szóstej rano włączy się budzik z tą melodią być może już mi przejdzie.

Michael Jackson „Michael”

Szczerze mówiąc nie byłem nigdy fanem Michaela Jacksona, choć wiele z jego utworów to prawdziwe,  ponadczasowe dzieła sztuki. Podzielałem zdaniem jego rodziny, że nie należy publikować piosenek, których autor wydać nie chciał. Myliłem się. Drugi raz słucham albumu „Michael” z ogromną przyjemnością. Z wyjątkiem promującej go piosenki z Akonem, która trąca kiczem i pompatycznością, śliczne ballady, dynamiczne piosenki, bez wydęcia producenckiego. Cały album jakby spokojny, wyciszony, od niechcenia, ale na prawdę znakomity. Gdyby Michael żył, mógłby powiedzieć coś w rodzaju- już nie muszę się starać o wielkie hity i śpiewam dla przyjemności. Gorąco polecam tę płytę na długie zimowe wieczory.

URODZINY, Kraków, Katar, MRR, PAULLA, ACE OF BACE

Wczoraj na swoje kolejne już dwudzieste dziewiąte urodziny „sto lat” odśpiewali mi pracownicy Ministerstwa Rozwoju Regionalnego. Dziękuje Kochani, byliście wspaniali! Szczególne podziękowania dla Dolce Gabana :-)

Dostałem jeden prezent, ale jaki -katar takiego kalibru, że uuuuu….

W śliskiej drodze powrotnej z dworku nad Pilicą słuchaliśmy nowej płyty Paulii. Dziewczyna już nie „miałczy” jak to ujęła uroczo Doda, tylko śpiewa znakomitego pop rocka swoim znakomitym głosem. Płyta bardzo dobra i chociaż drażni śpiewanie wyłącznie do albo o partnerze, to teksty przynajmniej mają jakieś historie. Edyta Górniak musi się bać bo nagrywając płytę raz na 12 lat trochę zostaje w tyle za Paullą z podobnej jakości wokalem i interpretacją.

Niestety nie udaje się przesłuchać nowego Ace of Bace do którego mam sentyment. Dwie nowe wokalistki i niezwykle przeciętna płyta „Golden Ratio”. To jakby cover band starego AOB. Szkoda, że tak się kończy ten band.

Zaraz wsiadam do taksówki i na Wschodni z którego do Krakowa do Urzędu Dozoru Technicznego. Mam nadzieje, że dotrwać do końca tygodnia pomogą mi fajni ludzie z UDT, Bóg, Gripex, Otrivin Duo, Orofar w spraju i Tomek.

od jutra maraton

Od jutra zaczyna się dalszy ciąg maratonu, chyba jego najostrzejszy etap. Po południu wyjazd do Poznania na szkolenie dla Deutsche Baku. Powrót we wtorek powrót późnym wieczorem, jak PKP i Bóg da. Rano we środę wyjazd do Jachranki na jednodniowe szkolenie dla Longmana. Czwartek- o Jezu tylko dentysta, druk dyplomów, materiałów, przygotowanie do szkolenia w piątek i sobotę w Nowym Mieście nad Pilicą dla Ministerstwa Rozwoju Regionalnego. W niedzielę PKP i Kraków na poniedziałek i wtorek dla Urzędu Dozoru Technicznego, środa -laba , czwartek piątek warszawa i kolejny UDT. Smuci mnie trochę, że w swoje urodziny moja mama będzie sama, a ja w swoje poszkolę:-). Jako, że mam już jazdy i zapominam o wszystkim to przypomniał mi się węgierski zespół Neoton Familia i jego piosenka „Maraton”:-)

A wolałbym „Wyspę fantazji” Tight Fit  i ten sam klimat:-)

Obydwa zespoły chyba lubiły Abbę tak jak ja :-)

Ale jednak wolę oryginał:

Przeczytaj, Podpisz!

Jeżeli sześć milionów obywateli Polski mogło oddać swoje życie  podczas drugiej wojny światowej, to myślę, że milion Polaków może teraz złożyć swoje podpisy, aby ich w ten sposób uhonorować – podkreśla w rozmowie Alex Storożyński, prezes Fundacji Kościuszkowskiej i znany amerykański dziennikarz polskiego pochodzenia, który jest pomysłodawcą petycji. Celem inicjatywy jest doprowadzenie do tego, by największe  amerykańskie  redakcje – takie jak „New York Times”, „Wall Street Journal”,  „Washington Post” czy Associated Press – wprowadziły do tzw. Stylebooków (dziennikarskich podręczników, które określają, jak należy i jak nie należy pisać) zapis o tym, że nie wolno używać terminu „polski obóz koncentracyjny”.  Zamiast tego  powinno się używać oficjalnie zaakceptowanej przez UNESCO nazwy obozu  Auschwitz-Birkenau, a więc „niemiecki, nazistowski obóz  koncentracyjny i  zagłady”.   Czy Polakom uda się zebrać milion podpisów przeciw „polskim obozom”?
Link do strony z petycją:
www.thekf.org/events/news/petition/

© 2017 Mirek Słowikowski

Theme by Anders NorenUp ↑