MonthStyczeń 2011

Brzydka gra księgarni

Wczoraj byłem w EMPiK w Promenadzie. Okazuje się, że naszej książki nigdy nie mieli. Na stołach z bestsellerami też jej nigdy nie było, pomimo tego, że sprzedaje się lepiej niż „stołowe bestsellery”. Dzisiaj dostałem smutne wyjaśnienie w wiarygodnego źródła. Trzeba słono zapłacić księgarni, żeby książka pojawiła się wśród bestsellerów na półce. Oznacza to tylko tyle, co jest zgodne z tym, co słyszeliśmy od naszej znajomej pracującej w EMPiK, że to nie są żadne bestsellery, tylko książki promowane przez bogate wydawnictwa.

Smutny to kraj w którym muzyk musi „zapłacić” stacji radiowej za odtwarzanie jego piosenki, wydawca księgarni, żeby zechciała wystawić chętnie czytaną i kupowaną książkę, wytwórnia stacji telewizyjnej, żeby odtwarzała videoclip. Smutna to wiadomość dla wszystkich zdolnych ludzi, którzy będą chcieli robić lub robią fajne rzeczy, ale nikt ich nie zobaczy ani nie usłyszy bo trzeba wszędzie podsypać kasy  albo się z kimś przespać. O świecie muzyki sporo wiedziałem z doświadczeń własnych i moich przyjaciół. Tam talenty nie mają żadnych szans co widać po licznych programach, gdzie wybitnie zdolni ludzie przegrywają potem na „rynku” z panienkami, które wiedzą z kim…

Przestaje zatem wierzyć w jakiekolwiek TOP bo to ściema i draństwo. Tym bardziej dziwi mnie, że EMPiK sprzedawał więcej „Instrukcji…” jedynie w internecie, niż innych książek, których tony leżą w ich salonach. Mam nadzieję, że książka obroni się bez przekupstwa.

Jenny Berggren zawstydziła Turbodymomena :-)

Ostatnio wspominałem o słabiutkiej płycie ACE OF BASE, gwiazdy pop lat dziewięćdziesiątych, która pomimo szwedzkiego pochodzenia obok ABBY, Roxette była towarem eksportowym tego skandynawskiego kraju nawet do hermetycznego USA. Sam bawiłem się przy” Whell of fortune ” „The sign” .   Ostatnia płyta z nowymi wokalistkami to taki cover band. Dzięki niej wpadłem przypadkiem na produkcję Jenny Berggren, byłej juz wokalistki AOB. Ze zdumieniem i zdziwieniem okazało się, że płyta Szwedki jest bardzo fajna. Zawiera sporo dynamicznego electro- pop i kilka pięknych ballad. w tym przypadkku 1/3 AOB to znacznie więcej niż 2/3 :-). Jeśli ktoś lubi od czasu do czasu elektroniczne umce umce tak jak ja, to zachęcam. Swoją drogą sam się sobie dziwię, że słucham najpierw Kowalska& Ciechowski, potem Edith Piaff, a następnie Jenny Bergren :-)

Domodiedowo i Warszawiacy

Przed wczoraj był pierwszym dniem, od którego postanowiłem zaprzestać oglądania programów informacyjnych, a właściwie ograniczyć się do informacji Polsat News – jedynej stacji, która moim zdaniem w miarę profesjonalnie i bez histerii przekazuje wiadomości z kraju i ze świata. Z jakiego powodu zaprzestałem? Aby powstrzymać odruchy wymiotne na widok leniwców, którzy zajmują się jedynie wypowiadaniem słów: hańba, zaprzaństwo, zdrada, etc.

Był to także dziwny dzień bo moja matka znalazła jakąś starą gazetę ze zdjęciem mojego stryjka, którego praktycznie nie znam. Jurek mając 15 lat został wywieziony na Syberię. W wieku 17lat, zatajając tę cyfrę dostał się do I dywizji im. Kościuszki. Wkroczył do Polski wraz z wojskami Sowieckimi i znalazł się z Rembertowie. To tu moja rodzina poznała jego przyjaciół Rosjan. Młodzi ludzie na prawdę się przyjaźnili. Nie było tam polityki, wrogiej armii czerwonej, tylko zwykli ludzie, którzy tak jak szeregowy Korotin przynosili chleb i konserwy dla wygłodniałej sfory dzieciaków. Przyjaźń przetrwała pomimo oczywistej okupacji radzieckiej w Polsce bo przyjaźń istnieje pomiędzy zwykłymi ludźmi a nie władzami i ustrojami.

O 22 00 moja matka powiedziała- włącz wiadomości bo coś się stało w Moskwie. Wtedy dowiedziałem się o zamachu na Domodiedowie. Zadzwoniłem do Tomka i po pół godzinie postanowiliśmy jechać pod ambasadę rosyjską aby zapalić znicz, tak jak to robili zwykli Rosjanie po 10 kwietnia. Dojechaliśmy koło 23 30. Paliło się może ze 20 zniczy, ktoś poprzyczepiał kwiatki do ogrodzenia. Skromniej niż na jednym grobie podczas święta zmarłych. Zrobiło mi się jakoś przykro, może trochę wstyd. w blisko dwumilionowym mieście nie znalazła się nawet setka ludzi, który stać było na ten zwykły, drobny gest solidarności w bólu. Solidarności nie z państwem, ale zwykłymi ludźmi, którzy stracili bliskich. Gest, który mógłby być podziękowaniem za reakcję zwykłych ludzi po 10 kwietnia.  Nic z tego nie rozumiem…

Są i takie dni…

Nie róbcie nam tego Panie i Panowie politycy !!!!

Od kilku dni obserwuję i słucham tego, co dzieje się wokół katastrofy Smoleńskiej. Ścierają się dwa słonie, dla których nie liczą się zupełnie uczucia Rodzin, które cały czas potwornie cierpią. Jeden słoń atakuje bo doszedł do wniosku, że posądzenie drugiego słonia o zdradę interesów narodowych będzie znakomitym sposobem na wygranie wyborów. Drugi słoń chyba nie specjalnie się tymi atakami przejmuje bo dzięki nim odwraca się uwagę społeczeństwa od realnych problemów i zmian.

Nie mam zamiaru oceniać słuszności ataków obydwu słoni, chociaż mam swoje, wyrobione zdanie. Nie mam zamiaru stawiać tezy, kto te ataki prowokuje, choć także mam ugruntowaną opinię.

Jest jednak bestialstwem przekładanie tej tragedii na walkę polityczną bo obserwatorami  są Ludzie pogrążeni w smutku, poczuciu niesprawiedliwości świata, czasami agresji- czyli wszystkich przejawów żałoby i jej naturalnego  cyklu. Wciąganie tych głęboko zranionych Ludzi do tej wojny jest podłe, niemoralne, nieetyczne. Jest mi ogromnie przykro, że nikt nie myśli o tych, o których właśnie najbardziej powinny troszczyć się organy państwa i ich przedstawiciele. Niestety wiele mediów informacyjnych także zajmuje się jedynie paskudnymi spekulacjami, zamiast informować rzetelnie i po prostu nie pokazywać części ekstremalnie podłych polityków.

Wykopywana jest także ogromna przepaść, która dzieli Polaków. Tak robić nie wolno bo pęknięty naród to pęknięta państwowość. Możemy mieć różne oceny, wyznawać różne wartości, mieć różnorodne poglądy polityczne i to jest zdrowa sytuacja. Nie możemy jednak wzajemnie się poniżać i obrażać bo takie zadry zostają na zawsze i nigdy się nie bliźnią. Obawiam się, że taka sytuacja może nas wszystkich zniszczyć. Ja sam choć staram się wykazać zrozumienie dla całej tej sytuacji, ale narasta we mnie potworna agresja?.

Nie róbcie nam tego Panie i Panowie politycy!!!

„Z dołu do góry, z góry na dół. Falowanie…”

Cytat z mojej kochanej Kory Jackowskiej dobrze obrazuje ostatnie dni. Najpierw walka z wodą w piwnicy ( mam nadzieję, że jutro się zakończy), potem dobre wieści z wydawnictwa, bardzo miłe spotkanie w Urzędzie Dozoru Technicznego i docenienie naszej pracy, potem uszczelnianie dachu i znowu do piwnicy i wiaderkami wodę do góry. Tak trochę wygląda moje życie :-)

Z tych dobrych wieści, to ciągłe utrzymywanie się „Instrukcji ….” w TOP 50 EMPiK a w związku z tym być może obecność jej na tak zwanym stoisku walentynkowym, czyli nie na przepastnych półkach, czasami w poradnikach seksualnych…

Już wiemy, że w około 60 księgarniach pojawią się plakaty, piękny storczyk z balonikami walentynkowymi i książka. Być może pojawi się ona także w dwóch sieciach hipermarketów, które zamawiają bardzo niewiele najbardziej chodliwych tytułów. Czekamy na dodruk aby pojawić się w kilku stacjach radiowych i telewizyjnych, zaproszenia już są i ustalamy terminy. Także luty zapowiada się gorąco.

Mam nadzieję, że i u mnie w domu będzie co najmniej ciepło i nieco mniej mokro. Czeka mnie pracowity i nerwowy dzień ale w końcu trudności są także po to, żebyśmy nie zapominali jak dobrze jest nam, gdy ich niema.

Maanam: Raz Dwa Raz Dwa z koncertu na Torwarze na którym byłem osobiście na zaproszenie Kory :-)

Pod ostrzałem warunków klimatycznych!

Szczerze mówiąc zastanawiam się czy ta pogoda zawzięła się na nasz kraj. Znowu tysiące ludzi zalewa woda i tym razem nie oszczędziła mnie. Stan wód gruntowych podniósł się do tego stopnia, że w mojej piwnicy zrobiło się jezioro. Samo jezioro można jakoś przeżyć, ale piec centralnego ogrzewania niestety tego nie zrobi. Stoi sobie grzecznie na podłodze. Wczoraj do trzeciej rano z pomocą Tomka, który dzięki Bogu wrócił z Egiptu wynosiliśmy wodę, co nie jest takie proste. Dzisiaj akcja trwała od południa. Całe szczęście, że Pan Darek, który jest świetnym monterem zadziałał szybko i być może we czwartek będę miał nowy piec. Niestety staruszek nie da rady przetrwać. Do czwartku czeka mnie nerwówa i systematyczne wylewanie wody, no i niebagatelny wydatek ok 7-8 tysięcy złotych, którego się nie spodziewałem. Ha, a właśnie dzisiaj miałem naprawiać dach, który przeciekał. W takich chwilach marzę o mieszkaniu w bloku. Ta jesień i zima to nieustające pasmo tego typu przygód. Już zacząłem regenerować system nerwowy i nawet się wysypiałem. Niestety dzisiejsza noc to cztery godziny snu i to w napięciu, czy nie zalało pieca. Chyba podobnie zapowiada się sytuacja, mam nadzieję, że tylko do czwartku. Nie wyobrażam sobie co przeżywają ludzie, których zalewa większa woda. To na prawdę musi być koszmar! Trzymam kciuki za wszystkich poszkodowanych mając świadomość, że moje problemy są niczym w porównaniu z tymi, którzy przeżywają oni.

EMPiK TOP – rano pozycja 36 po południu 30 „Instrukcja Obsługi Twojego Faceta”

Przepraszamy Wszystkich z Was, którzy nie mogą kupić książki w księgarniach stacjonarnych a także na merlin.pl. W związku ze zmianą stawek Vat jest spore zamieszanie i książki nie mogą dojechać do księgarni, gdyż przepisy nie precyzują, kto ma ten Vat naliczać. Jednocześnie brakuje w księgarniach wszystkich naszych starszych książek bo sprzedały się przy okazji popularności Instrukcji. Z pewnością pojawi się wkrótce „Powiedz Stop” bo w 2010 ukazało się drugie, poprawione wydanie i znajduje się w magazynach. Gorzej może być z „9 Milowych kroków…” i „Charakterem…” bo wydania się kończą.  Wszystkie książki są dostępne tylko w jednej księgarni internetowej bo patronuje jej wydawnictwo i grupa dystrybucyjna:

www.dobreksiazki.pl


Top 50 EMPIK – Pozycja 38 „Instrukcja Obsługi Twojego Faceta”

Z polskich autorów nawet miejsce 13 :-)

Nie ma cwaniaka nad Warszawiaka:-)

żródło; projektwarszawiak.pl

© 2017 Mirek Słowikowski

Theme by Anders NorenUp ↑