MonthLuty 2011

Lady Ga Ga – cover wszytkiego

Ciągle słyszę, że Lady Ga Ga to wydarzenie na skale Madonny. Nieustanne pochwały za kreatywność, znakomite piosenki, prowokacyjny sposób bycia i ubierania. Trudno odmówić artystce i ekipie jej doradców znakomitych pomysłów promocyjnych opartych o nieustające szokowanie, schlebianie różnym społecznościom: obrońców ?, pacyfistów, homoseksualistów, etc. To rzeczywiście może przynosić rezultaty. Niewątpliwie Ga Ga ma spore możliwości wokalne, komponuje wiele piosenek, z których kilka ma chwytliwe linie melodyczne. Lubię muzykę pop i nigdy tego nie ukrywałem ale kiedy słucham piosenek L.G odnoszę wrażenie, że wszystko już gdzieś słyszałem zarówno w warstwie muzycznej jak i aranżacyjnej. Zapożyczeń jest tak dużo, że czasami nie dają się ukryć. Trochę z tego., trochę z tego i jest Alejandro albo Born This Way. To też by mi nie przeszkadzało gdyby nie siermiężność popowa, której nigdy nie lubiłem i udawanie, że robi się coś niezwykle artystycznego z czegoś co jest papką. O ile papkę Kylie Minogue lubię bo jest nieudawana i lekka to papka gagowa jest dla mnie ciężkostrawna jak pizza z podwójnym serem. Zupełnie niestrawne jest dla mnie opakowanie. Wysiłek jaki wkłada artystka w to, żeby wyglądać coraz dziwniej zupełnie mnie przytłacza. No właśnie, ani mnie nie szokuje, ani nie poraża, tylko przytłacza. Także nie zaskakuje bo wiem, że GaGa może założyć na siebie nie tylko mięso, ale i końską kupę, używaną prezerwatywę i pokazać się w zasikanych majtkach. Madonna także szokowała w swoich czasach ale była zawsze w tym szokowaniu jakaś koncepcja, konwencja, kontynuacja i jednocześnie nieustająca zmiana wizerunku. U Gagi jest takie tempo zmian, że za chwile pozostanie jej tylko szokowanie zwykłym ubrankiem. Jestem więcej niż przekonany, że Ga Ga nie jest drugą Madonną i spali się tak szybko jak się zapaliła. Brakuje jej głosu Beyonce czy Aquilery, uroku Kylie, charyzmy Madonny. Dla mnie jest dziwacznie opakowaną przeciętnością i nie mam ochoty ani jej słuchać, ani oglądać. Ale być może dlatego, że jestem stary i prawie wszystko, co pokazuje Ga Ga już widziałem i słyszałem w pierwotnej wersji a nie coverze.

To nie remix: Ajajandro, Fernando, Don’t turn around – trochę Ace of base, trochę Abby, trochę Gagi

Duet z Izą Trojanowską :-)

Ponad dziesięć lat temu, opel astra, trasa Płock- Warszawa, na siedzeniu obok kierowcy (ja)- Iza Trojanowska. Niesłychanie ciepła, sympatyczna, otwarta. „Mirku możesz wrzucić tę kasetę z podkładami? Muszę trochę rozruszać struny bo za pół godziny śpiewam w Mariottcie. Pośpiewacie ze mną?” . Agnieszka – o nie nigdy w życiu! Ja: jasne. No i śpiewałem w duecie z Izą Trojanowską „Wszytko czego dziś chcę”. Szło mi całkiem nieźle pomimo chrypy:-) Od tamtej pory mam bardzo miłe wspomnienie i zupełnie nieobiektywny stosunek do Izabeli Trojanowskiej. Z tego powodu z wielka przyjemnością przedstawiam nową piosenkę Izy- „Nie od razu”

Dodę poznałem osobiście…

Dość nieoczekiwanie wczoraj, a właściwie z wczoraj na dziś osobiście poznałem Dodę. Przyznam, że na początku uderzyło mnie, że to naprawdę piękna kobieta, wykazująca dużo nonszalancji, ale także dystansu do siebie, tryskająca dobrym humorem. Nie wiem dlaczego nie zdziwiło mnie, że był obecny także  nowy facet. To już kolejny piłkarz w jej życiu. Obydwoje przygotowywali się do super bawl. Amerykańska drużyna wybiera się do Polski i Doda przygotowywała się do kręcenia filmu promocyjnego właśnie na temat super bowl dla Amerykanów. Jej nowy facet kręcił natomiast reklamę dezodorantu. Było przy tym dużo śmiechu bo wszyscy żartowaliśmy, że tak wygolono mu całe ciało, że powinien raczej stać namydlony mydełkiem fa. Towarzystwo bardzo ciekawe bo była także kobieta- pająk, która uroczo zwieszała się z sufitu. Nie mogę powiedzieć co i gdzie, ale obiekt był bardzo fajny bo pietra dzieliły ażurowe podłogi i kiedy ja stałem na parterze Doda ze swoim chłopakiem świecili niejako z drugiego piętra reflektorami na kobietę pająka i mnie.

Swoją drogą nabieram coraz większego szacunku dla Dody za jej nieustające próby profesjonalizacji swojej obecności na miałkim i bezpłciowym polskim rynku muzycznym. Trochę zgadzam się z Hołdysem, że teledysk do piosenki Bad Girls jest znakomity. Zgadzam się bez radości bo Hołdys to przykład  autokreacji przeciętnego muzyka, który napisał melodię do kilkunastu przebojów Perfectu a resztę życia spędził dziwnie wyglądając i burmusząc się na cały świat a ostatnio na Rodowicz, za to że szczerze odparła, iż wyrzuciła go za wódę.

Wracając jednak do Dody, to około 07 30 rano obudziłem się dość nagle i szczerze mówiąc byłem trochę zły. Przez ostatnie dni śnią mi się tylko jakieś koszmarki a tu pierwszy miły sen i nie dość, że nie odespałem zaległości to jeszcze tak brutalnie został przerwany. Jak się okazało nie poznałem jednak Dody osobiście i nie odczuwam, przynajmniej świadomie, takiej potrzeby ale życzę Ci Doda i twojemu związkowi z Adamem  jak najlepiej bo ten koleś od fa był jakiś taki za ładniutki :-)

Tabloidowa gospodarka- strach się bać!

Jestem przerażony tabloidyzacją dyskusji o polskiej gospodarce. Z jednej strony mamy do czynienia z fatalną polityką informacyjną rządu w zakresie kwestii gospodarczych. Z drugiej strony poziom krytyki gospodarczej ze strony partii opozycyjnych oraz niektórych ekonomistów uwłacza wiedzy przeciętnego absolwenta SGH.

Jestem zdania, że rząd zupełnie nie potrafi wyjaśnić o co chodzi z deficytem budżetowym bo nigdy nie usłyszałem jasnej wypowiedzi premiera, który wyjaśniłby Polakom, że deficyt budżetowy rośnie bynajmniej nie z powodu przejadania pieniędzy. Nikt nie wyjaśnił, że Polska znakomicie wykorzystuje dziesiątki miliardów euro z funduszu spójności, ale aby je otrzymać musi najpierw wnieść wkład własny w wysokości około 30 %. To sumy ogromne, ale sprzyjające rozwojowi kraju. Zamiast wyjaśnić Polakom, że podobny do naszego system emerytalny efektywnie funkcjonuje tylko w kilku krajach na świecie i nie jest adekwatny do naszej sytuacji, słyszymy ciągle bzdury, że to dla dobra emerytów. Być może dla dobra emerytów , ale dla dobra OFE także bo te zarobiły już ponad 15 miliardów złotych dla siebie a nie dla emerytów. To ich zysk a nie zysk mój, czy innego szaraka.  Nikt nie mówi już o naprawdę ogromnych sukcesach polskiej gospodarki. Bez echa przeszła informacja, że polski eksport w 2010 roku osiągnął najwyższy w historii poziom ponad 155 miliardów dolarów. Jego lwią część zajmują towary wysoko-przetworzone , co świadczy o skoku cywilizacyjnym naszej gospodarki. W roku poprzednim mieliśmy dobry wzrost gospodarczy a prognozy na kolejne lata są także niezłe.  Szkoda, że przeciętny Polak zupełnie nic o tym nie wie.

W zamian mamy tak żenujący spektakl krytyki partii opozycyjnych, że aż wstyd o tym pisać. Dziś usłyszałem na konferencji PiS, że bezrobocie wzrosło w grudniu i styczniu. Nawet gąska Balbinka wie, że bezrobocie zawsze wzrasta w okresie zimowym. Następnie Pan Błaszczak straszy Grecją. Nawet koziołek Matołek powinien znać różnice z czego wynika deficyt Grecji i Polski, a co dopiero wpływowy polityk. Potem sugeruje, że wyrzucenie prezesa GUS to sposób na fałszowanie danych. Naprawdę argumenty z piaskownicy!

Nie lepsze jest SLD, które o gospodarce nie mówi nic, co musi dziwić gdyż wielu niezłych ekonomistów jest powiązanych właśnie z SLD. Być może krytyka kościoła, oraz związki partnerskie wystarczą na jakieś 15% w wyborach ale czy naprawdę o to chodzi.

Trochę próbuje PJN ale chyba wybrała nienajlepszy przykład krytyki przedstawionej przez Leszka Balcerowicza. Pan profesor nigdy nie przejmował się kosztami społecznymi reform, ale teraz dołożył nowy element, zupełnie nieprofesjonalny. Przedstawił program, który przyniesie skutki za kilkadziesiąt lat. Część postulatów jest rozsądna, ale zupełnie niemożliwa do wdrożenia bo zabiera przywileje i jest wyrokiem na obecnie rządzących. Balcerowicz nawet nie próbuje podjąć dyskusji z Rostowskim. To jest dla mnie niezrozumiałe i nieco zagadkowe. Czyżby pan profesor zapomniał, jakie skutki społeczne ponieśliśmy w wyniku zdecydowanie nazbyt restrykcyjnych i zbyt szybkich reform.

Część ekonomistów posuwa się jeszcze dalej. Porównują deficyt budżetowy obecny, z tym z czasów Gierka. Nawet absolwent liceum ekonomicznego wie, że porównywanie samych liczb to totalna demagogia. Deficyt zawsze liczy się w relacji do dochodu narodowego, a te są nieporównywalne.

Na koniec  dziennikarze. To już jest poziom bliski pukaniu od spodu, gdy wydaje się, że to już dno. Jest tylko kilku dziennikarzy w Polsce, którzy zadają rzeczywiście celne pytania i nie bazują na prymitywnych wypowiedziach dyletantów, ale znają się na rzeczy. Opinię tą z resztą podziela szef polsatowskich Wydarzeń Jarosław Gugała, który należy do tej grupy ?kilku?.

Do tego należy dodać liczne lobby, choćby OFE, które widzą jak odpływają od nich gigantyczne pieniądze, które zarabiają na obracaniu naszymi pieniędzmi. Odnoszę wrażenie, że na ?przekonanie? licznych środowisk aby zniszczyć pomysły Fedak i Boniego wydałyby wszystko co od nas sobie uskładali kupując głównie obligacje państwowe, co potrafi każdy.

Znajdujemy się chyba w bardzo niebezpiecznej sytuacji bo nie należy wykluczyć, że władzę przejmą środowiska, które nie mają żadnego przygotowania ani zaplecza fachowców. Wtedy rzeczywiście zagrozi nam syndrom grecki bo doskonale pamiętam, kto chciał dwa lata temu zwiększać deficyt budżetowy, tak jak zrobiła to Grecja. Jeśli rząd nie zmieni polityki informacyjnej a dziennikarze nie pójdą po rozum do głowy i po wiedzę do książek i fachowych publikacji, to strach się bać. To oni są w stanie zmuszać polityków do profesjonalnego podejścia do kwestii gospodarczych i zadawać celne pytania. Kiedy tabloid zajmuje się majtkami Dody, to jeszcze jakoś damy sobie radę. Kiedy jednak w tabloidową zmienia się dyskusja o ekonomicznej przyszłości  czterdziestu milionów ludzi  to chyba coś działa nie tak?

Dla Lili !

Moja dedykacja walentynkowa

Burleska- Polacy wolą disco polo

Ostatnio mam fazę na chodzenie do kina  bo dwa tygodnie pod rząd, to już faza. Bez większego zastanowienia, choć nieco niespodziewanie pobiegłem do kina na „Burleskę”. Film reklamują odtwórczynie głównych ról : nie poddająca się upływowi czasu Cher i główna gwiazda filmu Christina Aquilera. Można było się domyśleć, że film musicalowy nie będzie miał rozbudowanej ani zaskakującej fabuły ale… Ale muzyka, proszę Państwa to wielkie wydarzenie. Aquilera daje taki popis swojego talentu, że ciarki przechodzą. Film muzyczny może być nudnawy ale nie jest ani przez chwilę. Wciąga w bajkowy świat klubu Burlesque i widz wtapia w niego się na blisko dwie godziny nie odczuwając upływającego czasu. Cher pełni rolę ozdobnika muzycznego, choć śpiewa sama dwie piosenki, a tym znakomitą balladę nagrodzoną już złotym globem( której wersję zmiksowaną zamieszczam poniżej). jedyne co może smucić to tłumy drugiego dnia po premierze, a ściślej tłum około 20 osób. To trochę smutne, że koncerty disco polo przyciągają tysiące, a koszmarki z vivy pokonują sztukę przez duże S. Byłem przekonany, że trochę trudniejsza muzyka znajdzie także odbiorców. Niestety tak się nie stało i wielka strata dla tych, którzy jej nie usłyszą. Znakomity film, znakomicie zagrany, z klimatem, tempem i pięknym przesłaniem, że w ludziach jest więcej dobra, niż można by się spodziewać. Gorąco polecam!

Totalus Niechciejus

Ogarnął mnie jakiś totalny niechciej. Zmęczyło mnie remontowanie centralnego ogrzewania w środku zimy i chociaż Panowie fachowcy byli na prawdę super to po dwóch tygodniach miałem już dość. Pan z Junkersa, który sprawdzał piec ogromnie sympatyczny, a do tego ziomal z Rembertowa:-)

Nawet na blogu pisać mi się specjalnie nie chce, chociaż mają miejsce wydarzenia, które mną niezwykle poruszają. Rewolucja w Egipcie, którą bacznie obserwuję i bo życzę Egipcjanom jak najlepiej. Śmierć Arcybiskupa Życińskiego, którego bardzo szanowałem za wiedzę i mądrość w jej głoszeniu. Mam wrażenie, że coraz mniej takich wielkich ludzi w polskim Kościele. Szanuje wiele osób, nawet tych z którymi się nie zgadzam. Czasami nie rozumiem głoszonych przez nich poglądów, jak na przykład Leszka Balcerowicza i nie zgadzam się z nimi, ale szanuję.

Mam tez jakąś serię dziwnych maili od „odważnych” osób, które się nie podpisują. Nie chce mi się prosić znajomych o identyfikację bo to jakieś totalne peplaniny. Może się kiedyś wkurzę i sprawdzę tych odważniaków bo to jest wbrew pozorom bardzo proste. Zawsze zastanawiało mnie jak trzeba się nudzić, żeby wymyślać niestworzone historie albo aż tak bardzo interesować się życiem prywatnym takich zwyczajnych szaraków jak ja. No gdybym chociaż był Dodą :-) Obydwaj z Tomkiem zauważyliśmy, że im częściej pojawiamy się w mediach tym więcej dziwactwa się pojawia wokół nas. Szczerze mówiąc to mamy to głęboko w nosie i bawi nas to nie z tej ziemi.

Od dziś zaczęła się promocja walentynkowa „Instrukcji..” w ponad sześćdziesięciu księgarniach w Polsce. Musze wpaść na Piękną 37 do księgarni MDM i zobaczyć co wymyśliło wydawnictwo. Jest plakat, jakiś stojak i storczyk :-).

No i chyba przechodzę andropauzę bo raz mi zimno, raz gorąco :-)

SKYLINE – badziew nad badziewie !!!

Dość nieoczekiwanie wyrwałem się dzisiaj z Tomkiem do kina. Trochę, żeby Go odstresować po wizycie w radio, trochę, żeby zobaczyć jak wygląda świat:-). Obejrzałem zwiastuny filmu Skyline w telewizji i domyślałem się, że nie będzie to dzieło sztuki ale lubię filmy SF i kosmitów, którzy nas zjadają. Zapowiadały one wartką akcję i ładne animacje. Pierwsze minuty filmy były bardzo interesujące. Niestety tylko pierwsze. 3% „Wojny Światów” + 2 % ” Dnia Niepodległości” to zapożyczone pomysły i animacje komputerowe. Pozostałe 95% to ZERO. O fabule lepiej nie wspominać bo jej po prostu nie było. Przez cały film zwierzątka z kosmosu zjadały małą grupkę słabiutkich aktoreczek i aktorów. Zjadały je w w trzech mieszkaniach, na parkingu i na dachu. Producenci zatem nie wydali milionów na gwiazdy ani na scenografię. Cała reszta to zapożyczenia animacji z wymienionych filmów. Właściwie nawet trudno jest mi zgadnąć w jakim celu pokazana jest scena lotu samolotem i co ma oznaczać koniec filmu bo pierwsza jest jakby doklejona na siłę, druga już bez żadnego sensu. Trochę tak jakby ktoś coś potrafił zacząć ale nie bardzo wiedział jak skończyć. To nawet nie jest film klasy B, tylko tandetny badziew na który szkoda nawet łącza komputerowego, żeby ściągnąć go z sieci, a co dopiero 27 zł na bilet.

Z trailera w filmie jest także jakieś 5%. Reszta znajduje się tylko w trailerze :-)

© 2017 Mirek Słowikowski

Theme by Anders NorenUp ↑