MonthLipiec 2011

Ami Winehouse 1983-2011

Krzysztof „Diablo” Włodarczyk – próba samobójcza!

To prawdziwy wstrząs. Na pozór jesteśmy tak silni, a w środku tacy wrażliwi. Mam nadzieję, że będzie wszytko dobrze. Panie Krzysztofie niech Pan z tego wyjdzie i zdrowieje. Nie po to by walczyć na ringu ale po to by walczyć o swoje szczęście. Zdrowia i Szczęścia Panie Krzysztofie!

Kiedy przechodził Pan koło mnie na lotnisku zazdrościłem Panu sprawności fizycznej, która od Pana biła na odległość. Teraz trzymam kciuki żeby psychika wytrzymała!

Nieoczekiwane spotkanie z Kim Wilde

To było już kilka lat temu, a może nawet trochę więcej bo 1988. Spaceruję ja sobie po ciężkim dniu pracy sopockim molo a tu nagle ukazuje mi się postać zjawiskowo ubranej kobiety. Piękna biała suknia chyba z lekkiej bawełny, albo jedwabiu, kształty Marylin Monroe, piękne blond włosy. Podszedłem nieco bliżej i trochę z niedowierzaniem wymruczałem : Kim Wilde? Kim grzecznie odwróciła się a ja trochę ogłupiały skinąłem głową. Promiennie uśmiechnęła się do mnie i poszła dalej. Była zupełnie sama, bez ochroniarzy, bez ekipy. Kim wyglądała na prawdę zjawiskowo! Okazało się, że za kilka godzin śpiewa na sopockim festiwalu. Do tej pory pamiętam tę śliczną dziewczynę, która ciągle jest na scenie. Przy okazji znalazłem nagranie ze wspomnianego festiwalu, które wyróżnia się tym, że do artystki dołącza dwóch debili z publiczności :-)

Kim Wilde 1988:

Kim Wilde 2011:

Nie przerywaj chamie!

Przez Polskę od wielu już lat przerywa się rzeka chamstwa, którą płynie praktyka powszechnie akceptowana i propagowana przez wielu dziennikarzy i polityków. Mnie uczono w domu, że nie wolno przerywać komuś w połowie zdania. Oczywiście zaraz powstaje pytanie a co zrobić jeśli ktoś ględzi w nieskończoność. Tak, taka sytuacja upoważnia do grzecznego przerwania wypowiedzi.

Zauważam jednak coraz częściej, że uczymy się od dziennikarzy prowadzących popularne programy informacyjne, że można przerwać w zupełnie dowolnym momencie, nie słuchać tego, co ktoś ma do powiedzenia. W pewnej części przypadków dziennikarz musi przerwać wypowiedź, gdy ta jest nie na temat ale praktyka ta przerodziła się w codzienność. My karnie uczymy się podobnego zachowania. Osoby mniej asertywne, albo mówiące wolniej ( kinestetycy, słuchowcy) nie mają wtedy żadnych szans. Brylują zatem ludzie z największą siłą przebicia wokalnego choć nie zawsze z największą mądrością. Przecież tak zwane ?wygadanie? nie jest równoważne mądrości, tak jak ta ostatnia nie jest równoważna wiedzy. Można być wygadanym idiotą. Dziennikarze o ludziach, którzy nie potrafią wypowiadać się na antenie, mówią potocznie ?niemowy?. Często słyszę od dziennikarzy- człowiek ma wiedzę ale nie potrafi jej przekazać i na pytanie odpowiada ?tak? lub ?nie?. Tak się także zdarza i dopuszczam taką możliwość bo sam znam bardzo mądrych ludzi ale nie potrafiących przekazywać wiedzy.

Kiedy jednak spotykam się z sytuacją, gdy ktoś peroruje non-stop tylko dlatego, że potrafi przerwać każdą wypowiedź, to wywołuje we mnie niezwykle negatywne emocje i reaguję natychmiast. Sam wiele lat temu, jeszcze pracując w GM musiałem nauczyć się ?przebijania? pośród perorujących kolegów. Musiałem także nauczyć się nie dać sobie przerywać na początku wypowiedzi. Namawiam wszystkich do takiej pracy, zwłaszcza  osoby, które przez swoją kulturę osobistą nie mogą pokazać, że mają własne mądre zdanie. Apeluję także aby nie pozwolić wygadanym cwaniaczkom na stosowanie taktyki przerywania. Powiedzmy sobie otwarcie, że tak jak na obrażanie staruszki przez żulika musimy reagować zdecydowanie bo jest to przejaw chamstwa, tak podobnie powinniśmy reagować jeśli zauważamy taką praktykę w naszym otoczeniu. Nie musimy stawać się przy tym chamami. Wystarczy podnieść głos i zdecydowanie powiedzieć np.: Andrzeju, jestem przekonany, że Magda jeszcze nie skończyła a ja chcę usłyszeć jej zdanie. Do tego trzeba dodać tylko trochę konsekwencji.

Ja najchętniej zrezygnowałbym z kontaktów z taką osobą, tak jak rezygnuję z programów prowadzonych przez Panią Justynę Pochanke. Szkoda, że dziennikarze nie uczą się fachu u Janiny Paradowskiej, Jarosława Gugały czy Grzegorza Miecugowa. Uczą za to nas potwornego chamstwa, na które nie  wolno zamykać oczu.

Ksenofobia, Nacjonalizm, Rasizm, Homofobia, Faszyzm mają jednego Ojca

Brak poczucia własnej wartości to zmora naszych czasów. Pojęcie zupełnie nieznane w wielu społeczeństwach azjatyckich w świecie cywilizacji zachodniej staje się przedmiotem dogłębnych analiz, tematem setek poradników, dyskusji i teorii. Poczucie wartości budujemy sobie na różne sposoby. Niektórzy dbają o swój wygląd zewnętrzny. Nie osiągają nigdy pożądanego, trwałego efektu. Czasami oszpecają się operacjami plastycznymi i wyglądają jak żywe trupy. Inni wyznaczają i osiągają cele, od których sukcesu uzależniają własną wartość. Także nie dochodzą nigdy do stanu permanentnego zadowolenia. Jeszcze inni poszerzają swoją wiedzę wychodząc z przekonania, że to ona stanowi o wartości człowieka. Także nigdy nie mają jej dość aby uznać, że już są wartościowi. Bardzo niskie poczucie wartości mają także ludzie, którzy na pozór mają bardzo dobre zdanie o sobie. Często zupełnie nieświadomie pod ich skórą jest potworny lęk, że odkryją iż są niczym.

Najniższe poczucie wartości przejawia się jednak we wszelkiego rodzaju ksenofobiach, nacjonalizmach, rasizmie, homofonii i faszyzmie. W jaki sposób ?rodzi? się ksenofob. Często jest to człowiek, który pomimo wielu działań nie może udowodnić sobie, że jest wartościowy. Mogą nie pomóc studia, pozycja macho, wielkie bicepsy, czy atrakcyjność fizyczna. Trzeba znaleźć wtedy coś, na tle czego będzie się ?lepszym?. Słowo lepszy jest jednak bardzo indywidualnie zdefiniowane. Jestem biały więc jestem lepszy od czarnego czy żółtego. Jestem Niemcem więc jestem lepszy od Polaka. Jestem Polakiem więc jestem lepszy od Żyda. Jestem aryjczykiem więc jestem najlepszy. Jestem hetro więc jestem lepszy od homo.

Tacy ludzie powoli zaczynają niszczyć wrogów czyli wszystkich którzy różnią się od nich. Zwykle boją się świata, innych narodów, innych religii, innych przekonań. Odczuwają nieustanny lęk, który tłumią. Z tego właśnie lęku rodzi się agresja. Największymi ksenofobami są zwykle ludzie, którzy boją się samych siebie. Stwierdzenie ? ?jestem prawdziwym ?? i to można dodać cokolwiek, to nic innego jak strach przed byciem nieprawdziwym Polakiem, kobietą, mężczyzną, patriotą. Pracując terapeutycznie i coachingowo z setkami ludzi zauważam, że największe fobie i nienawiści żywią ludzie, którzy mają największe kompleksy.

Dopóki nie zrozumiemy czym jest poczucie wartości i jak je się buduje to będą otaczały nas tysiące prawdziwych Polaków, Niemców, Finów, kobiet, mężczyzn. Na nic biała skóra, błękitna krew, najlepsze ciuchy, samochód czy członkostwo w elitarnych klubach.

źródło: www.nomusk.pl

© 2017 Mirek Słowikowski

Theme by Anders NorenUp ↑