Kiedy słyszę albo czytam, że szkolenie jest dedykowane komuś albo czemuś to wywołuje to we mnie najpierw zdziwienie a potem śmiech. Słowo dedykować w języku polskim znaczy tyle, ile podpowiada słownik PWN:  „dedykować ?poświęcić komuś utwór literacki, muzyczny lub dzieło sztuki, umieszczając w nim lub na nim dedykację?” . Fajne, że szkolenie się dedykuje, tylko nieco błazeńskie. Oczywiście wiem skąd biorą się owe dedykacje. Z angielskiego słowa dedicated. W języku lengłicz ma ono jednak nieco inne znaczenie. Jak to durnie brzmi- szkolenie skierowane do… Piękniej jest dedykowane.

Równie fajnie brzmi najnowsze osiągnięcie „polonistów” czyli słowo predykcja. Jest ono co prawda w słowniku, ale tylko  czekam jak prognoza pogody zostanie zastąpiona predykcją pogody. Skoro przyzwyczailiśmy się do apdejtów, stafów, mitingów, to przyzwyczaimy się i do predykcji.

Najśmieszniejsze jest to, że nowi ticzerowie wprowadzający te zmiany zwykle mówią’ ” ludzie, co przyszli” i akcentują na drugą spółgłoskę czasownika zamiast na ostatnią. To także jest jakby cool. Ja sam popełniam całą maskę błędów językowych i jeszcze niedawno mówiłem „po najmniejszej linii oporu” zamiast ” po linii najmniejszego oporu”. Błagam jednak wszystkich o zwracanie mi uwagi bo tylko wtedy nauczę  się mówić poprawnie.

Może skoro nie mówimy poprawnie po polsku to nie wygłupiajmy się z „implementacją” nowych wyrazów bo to raczej wyoha niż kul.

P.S. wracam do moich ulubionych zajęć czyli naprawy rufu, wypompowywania wody ze słimingpula w piwnicy, predykcji szkoleń i dedykowania ich partycypantom. To wszystko jest bardzo dżezzy.