Dzisiaj mija rok, kiedy zobaczyłem zwiniętego z bólu Tomka na korytarzu biurowca Focus, kiedy wyszedłem na przerwę w szkoleniu. Wiedziałem, że stało się coś potwornego bo dzień wcześniej pogotowie zabrało Jego Mamę do szpitala. Miła zaledwie pięćdziesiąt sześć lat i powinna żyć! Nie jestem w stanie opisać i odczuć tego, co przezywał Tomek. Nawet nie będę próbował. Pamiętam tylko ten potworny ból, który poczułem i Tomka, jakby w amoku, który postanowił doprowadzić szkolenie do końca. Ja siedziałem i piłem wodę. Wypiłem chyba kilka litrów bo stało kilkanaście pustych butelek. To był jeden z najpotworniejszych dni w moim życiu ale dla Tomka ten jedyny, kiedy traci się matkę.

Dziś mija rok, ciężki rok. Konfrontacja z bólem bliskiej osoby jest trudna. Tomek trzymał się tak dzielnie, że jestem pełen podziwu. Starał się nie „obarczać” swoich bliskich ale wszyscy wiedzieliśmy jak cierpi i cierpieliśmy z nim. To cierpienie nigdy się nie kończy tylko mniej boli z upływem czasu.

Po tym roku jedno wiem na pewno. Swoje cierpienie znoszę łatwiej, niż cierpienie moich bliskich.

Kochana BONDA- pamiętam i mam Ciebie w sercu !