MonthCzerwiec 2012

„Facet zadbany” z wyjątkiem mózgu

Przeczytałem artykuł o zadbanych facetach i trochę z nudów, wpisy internautek i internautów. Doszedłem do wniosku, że jestem zapuszczony jak jasna cholera. Po pierwsze mam kompromitujące owłosienie. Żeby sprostać wymogom wizerunku faceta zadbanego powinienem zgolić owłosienie z klatki piersiowej, brzucha i pleców. Kiedyś moja powiedzmy ?najlepsza koleżanka?, jadąc ze mną na wakacje zażądała aby coś zrobił z placami bo ona się wstydzi. Poszedłem do kosmetyczki i już po pierwszym zerwaniu plasterka chciałem ją zabić. Przez dwa tygodnie miałem ropnie na plecach. Dobrze, że nie dałem klatki i brzucha bo ? Cebulki włosów u facetów, zwłaszcza u tych z wysokim poziomem testosteronu, maja taką wielkość, że ich usuwanie to piekło. Okazuje się, że jestem już przez to niezadbany. Zupełnie co innego, jeżeli sterczą włochy z nosa, uszu, czy krzaczaste brwi w formie loków. To rozumiem i popieram- ciąć. Dowiedziałem się jednak, że powinienem regulować brwi. Znowu jestem niezadbany. Powszechnie nazywani są niezadbanymi faceci z brzuszkami innymi niż płaszczyzna. No cóż, każdy kto ma problemy z wagą, jest teraz niezadbany.
Okazuje się, że powinniśmy koledzy wyglądać jak Ronaldo. Pełen make up, nowa fryzura w każdej połowie meczu, wydepilowane i spalone na solarze ciało.
Nie wystarczą umyte i podcięte włosy, czyste paznokcie, codzienna higiena, antyprespirant i krem, dla tych z cerą, która wymaga nawilżania bo jest zbyt sucha.
Ja przyznam szczerze, nie przepadam nawet za wodami toaletowymi. Chociaż mam osłabiony zmysł węchu, to kiedy stoi koło mnie lekko spocony i wyperfumowany facet, od którego wali jak z Rossmana to robi mi się byle jak. Ważne aby wszyscy czuli, ze stać go na kilka stów na dobry zapach, albo kilkanaście złotych na podróbkę. Podobnie jest z resztą z kobietami. Delikatny zapach jest uroczy ale gdy łupie jak mydełko fa , odstrasza nawet muchy.
Pomimo wszystkich sugestii, że jestem niezadbany ograniczę się do codziennej higieny, antyprespirantu, golenia pychola, włosów w nosku i podcinania brwi bo rosną jak wściekłe, odrobiny kremu na twarz. Jak podrosną włosy na głowie, może trochę żelu, żeby się nie sypały.
Nie będę także obserwował najnowszych trendów mody i choć chciałbym ubierać się jak Radzimir Dębski, to nie specjalnie chce mi się na to przeznaczać czas. Nie znam marek butów i naprawdę jest mi wszystko jedno, jakie mają logo, byle były wygodne i niebrzydkie. Nie musze mieć konkretnego logo na marynarce czy spodniach. Kupuję to, co mi się podoba i tak już pewnie zostanie. Gdybym miał odwiedzić dwadzieścia sklepów, żeby kupić krótkie spodenki, wolałbym, chodzić nago. Będę ćwiczył po to, żeby się dobrze czuć, a nie po to, żeby mieć kaloryfer.
Pozostanę zatem w kategorii facet niezadbany bo jest mi tak dobrze. Nie chcę wyglądać jak ?zadbany? Ronaldo bo nie muszę reklamować majtek, które też musza być markowe.
Jeśli ktoś ma ochotę być ?zadbanym? facetem, nie mam nic przeciwko temu. Każdy ma do tego prawo, ale bardzo nie lubię, kiedy kolega, lub koleżanka, którzy wolą spędzić dwie godziny przed lustrem i 5 w sklepach nazywają mnie ?niezadbanym?. Ja nie mówię im, że mają niezadbane mózgi.

Polecam :)

Moje muzykowanie- odważna decyzja :)

Po kilkunastu latach od powstania tych piosenek, posłuchałem ich dzisiaj ponownie i doszedłem do wniosku, że demo są na tyle znośne, iż pomimo wszystkich wad, wtop wokalnych i brzmieniowych, nie ma zamiaru dalej się ich wstydzić. Zatem wklejam kilka kawałków z prośbą o wyrozumiałość :)

http://youtu.be/8URnbala7LY

http://youtu.be/UNAiCRjxLO4

http://youtu.be/c-HXGARMr3c

http://youtu.be/kXGXFiZ5DEA

http://youtu.be/Ji4X9Y0BGgE

http://youtu.be/9R-yR6WiD0Q

Kora ? 8 czerwca- Poezja zostanie na zawsze !

Dzisiaj urodziny Kory- Olgi Jackowskiej:

?Bez intymności przytulenia
Numer między numerami
Obserwatorium to tłumaczy
Dlaczego wole spać sama
Nie znoszę kiedy ktoś się sili
I chce układać moje życie
Urodziłam się w przestępnym roku
Bladym ranem bladym świtem?

Wiele osób mówi, że Kora jest pierwszą damą polskiego rocka i przyznam, że na mnie takie określenia nie specjalnie działają. Pojawiają się królowie i królowe czegoś, potem są zmieniani. Kora śpiewa swoje teksty. Napisała ich kilkaset. Większość z nich to poezja. Najczystsza i najdoskonalsza w formie, chwytająca za serce, poruszająca wszystkie zmysły, inteligentna, przenikliwa, wzruszająca ?

„Co mi mówi rzeka,
Kiedy nad nią siedzę.
Rzeka mi mówi
Że mnie nie lubi, nie lubi. Nie lubi.

Nie przyjaźnię się z tobą.
Mówi do mnie góra.
A las gdy po nim chodzę,
Mówi że mnie zgubi zgubi. Zgubi.”

Nie zapominajmy, że mamy w Polsce drugą poetką na miarę Wisławy Szymborskiej, choć w przypadku poezji miary te wyrażane w różnych jednostkach.
Panie na chwilę jakby połączyły pióra:

„Nie pytaj czy jestem szczęśliwa
Życie czasami bywa znośne
Słowa zwykle wszystko tylko psują
Dobrze nie całkiem jest dorosnąć
Może jest jakiś przepis na szczęście
Może to się mierzy lub waży
A może to się definiuje
Ma jakąś zgrabną logiczną formułę”
Kora najpiękniej pisze o wrażeniach, emocjach i miłości :
„Przyjdź do mnie rano
Tam gdzie rosną róże
Słońce jeszcze zaspane
Przyjdź to mnie obudzisz

Przyjdź do mnie w południe
Gdy słońce stoi w zenicie
Zobaczysz mnie w całej pełni
Zobaczysz w całym rozkwicie

Przyjdź do mnie o zmierzchu
Przyjdź o zachodzie słońca
Wtedy pachnę najpiękniej
I nie umieram z gorąca

Przyjdź do mnie w nocy
Z za siedmiu gór i mórz
Kocham gdy mnie dotykasz
Choć nie dotyka się róż

Patrzysz na mnie patrzysz
I spokój mi burzysz
Kocham gdy dotykasz
Choć nie dotyka się róży”

Kiedyś nie będzie nas. Może nawet za sto lat piosenki także odejdą do historii. Spisane słowa nie odejdą nigdy. Nie zapominajmy, że mamy zaszczyt żyć w takich czasach w których one powstają.

Kochana Olgo pozwól, że złożę Ci moje egoistyczne życzenia Twoimi słowami:
? Po prostu bądź ? , zawsze !

 

http://www.youtube.com/watch?v=SoNxUYHf56c

Taki Kościół kocham!

Czy to jest miłość?

Tak się jakoś przez ostatnie miesiące dzieje, że ciągle pojawiają się wokół mnie ludzie, którzy nie potrafią się zakochać, nieszczęśliwie zakochują, albo zauroczają, są porzucani, odbijają, porzucają albo są porzucani. Staram się w takich sytuacjach jakoś doradzić ale zauważam, że nie przynosi to żadnych efektów. Kwestie zauroczeń, miłości, pożądania, to kwestie emocji. Emocje mają to do siebie, że po prostu są , pojawiają się i mało kto potrafi je zracjonalizować.
Kiedyś w gronie tak zwanych terapeutów i psychologów rozmawialiśmy o problemie, który bezpośrednio nas dotyczy. Dotyczy potroszę tak, jak celebrytów i chociaż nimi nie jesteśmy, to mechanizm jest ten sam. Ludzie widzą w nas tylko część naszej natury, osobowości. Mądrze mówi, potrafi doradzić, może napisał książkę, albo wypowiadał się w telewizji, zna różnych znanych ludzi. Po jakimś czasie okazuje się, że staje się ideałem kobiety, mężczyzny. Nie ważne jak wygląda, ile ma lat i jaki jest naprawdę. To wiedzą nasi bliscy. Wiedzą to, co kiedyś uroczo powiedziała nieśmiertelna amerykańska diva CHER:
? Większość moich fanów nie dopuszcza do siebie myśli, że podobnie jak oni sikam, robie kupę i mam biegunki, nie wspominając, że bywam tak okropna, że sama ze sobą nie wytrzymuję?
Zauroczenie jednak nie dotyczy tylko nas. Coś robi ?pstryk? i wiemy, że to ta, to ten. Zupełnie jak w przechodzonym kawale:

W pociągu, do pięknej kobiety przysiada się przeciętny mężczyzna. Marzy sobie, że gdyby taka kobieta jego zechciała, byłby najszczęśliwszym facetem na świecie. Nawet nie wie jak nawiązać rozmowę bo kobieta go wręcz paraliżuje. Po chwili niebiosa zsyłają okazję. Kobieta kicha. Na zdrowie- od razu wykorzystuje okazję przeciętniak. Pada odpowiedź- no dzienkuje, ja zawdy jak nie bzdze to ckom.
Czar pryska bardzo szybko. Zauroczenia mogą jednak trwać bardzo długo. Są ludzie, którzy wręcz uwielbiają żyć zauroczeniem. Nierealna partnerka, czy partner jest zawsze atrakcyjniejszy niż konfrontacja. Robią to świadomie? Nigdy. Mówią wtedy, że są nieszczęśliwie zakochani. Zawsze zastanawiam się ile w nieszczęśliwym zakochaniu jest masochizmu a ile prawdziwych uczuć. Chyba jednak więcej masochizmu. Kochać kogoś, kto nas nie zauważa? Czy to jest miłość? A jaka jest definicja miłości? Chyba nie ma takiej. Każdy ma własną.
Wielu ludzi ma także syndrom pociągu do niedostępnego. Najatrakcyjniejsza jest czyjaś partnerka albo partner. Pociąga nas to, co jest niedostępne. Przecież na kursach manipulacji jest to jedna z podstawowych technik. Im bardziej mnie nie obchodzisz, tym bardziej ciebie pociągam. No tak, ale czy naprawdę nie jesteśmy w stanie tego w sobie zauważyć? Nie, nie jesteśmy! Potrafimy zrobić wiele krzywdy partnerom i partnerkom tych, do których robimy bawole oczy i im samych a przecież podobno ich kochamy.
Zawsze, na początku zakochujemy się w wizerunku. Z tego powodu najwięcej małżeństw i związków rozpada się bo wizerunek z pierwszych miesięcy znikł. W ?IOTF? napisaliśmy z Tomkiem, że dopiero kiedy pojawiają się u partnera wiatry i nie może ich ukryć, wiemy, że kochamy. Kochamy dobre dni, złe dni, dobroć, agresję, podkrążone oczy, siwiejące włosy. Kochamy wszystko, choć wiele nas denerwuje.
Część ludzi tak gloryfikuje wizerunek, że szuka idealnej partnerki, czy partnera. No cóż, w przyrodzie nie zaobserwowano trwałych bytów, które byłyby idealne. To największy problem. Kiedy chcesz kochać to, co pozytywne a nie potrafisz tego, co negatywne, nigdy nie dojdziesz do stanu miłości ?pomimo?.
Zaraz odezwą się zauroczeni. My także byśmy to kochali! No o tym nie przekonacie się apriori. To zawsze wychodzi po roku, czasem kilku latach, wspólnych radościach, tragediach, być może rozstaniach. Najsilniejsze są te związki, w których nie ma pary ćwierkających wróbelków, tylko tłukące się ze sobą dwa zwierzaki.
Ktoś kiedyś zapytał mnie, czy wybaczyłbym zdradę. To bardzo trudne pytanie. Zawsze odpowiadam na nie pytającym tak samo. Zdrada to bolesny błąd, jeśli się zdarzyła. Zdrada jednak to tylko słowo. Jeśli ktoś ma romans na boku- nigdy. To dla mnie zdrada miłości. Jeśli była to chwilowa słabość- wtedy ważne jest jak silna jest miłość obydwu stron. To nie prawda, że ludzie kochający nie zdradzają. To właśnie ta różnica pomiędzy miłością i zauroczeniem. To emocje, które nie zawsze podlegają kontroli. To słabość naszego systemu.
Dla mnie miłość jest uczuciem nie ?za coś?, tylko pomimo wszystkiego. Oczywiście kochamy wiele cech naszych bliskich ale jeśli nie potrafimy pokochać tego, co nam się nie do końca podoba, nie kochamy w pełni.
Zatem na koniec moja własna definicja miłości. Zauroczenie to bardzo silna emocja ale jeśli nie dotknie życia, nie może być nazwana miłością. Zakochanie to połączenie chemii, emocji, wizerunku. Kochanie to żywe życie z kwiatami, błotem, radością, bólem. Kochanie jest wtedy, gdy ktoś jest w stanie poświęcić siebie za człowieka, którego kocha. Nie zastanawia się czy skoczyć do wody, gdy on tonie. Nie racjonalizuje, że utonąć mogą razem bo bez niego życie straci sens.
Każdy taką miłość może znaleźć, musi jednak do niej być gotowy. Ta gotowość zdarza się niezależnie od wieku. U niektórych nie przychodzi nigdy. Miłość bowiem nie znosi ego, stawiania na swoim, manipulacji, zaborczości a ponad wszystko nie trawi małostkowości. Miłość zapomina o małostkowości, o słowach wypowiedzianych w gniewie, o spojrzeniu na inną osobą z otwartymi ustami, puszczonym oku. Miłość jest ? Tylko trzeba być na nią gotowym.

Apostazja a może błąd „pre-trans”

Wielu moich przyjaciół i znajomych, coraz częściej wspomina o złożeniu aktu apostazji, czyli wystąpienia z kościoła. Toczy się także ożywiona dyskusja dotycząca pierwszej komunii i pierwszej spowiedzi. Pamiętam swoją pierwszą spowiedź, jak przez mgłę. Moja matka przypomniała mi, że trzęsły mi się ręce. Jako dziecko często się bałem i pewne dlatego nie zapamiętałem tego faktu. Bałem się, że przyjdzie ojciec i zrobi nam krzywdę, bałem się nocy bo walił do okien, bałem się śmierci bo babcia była nieustannie chora. Strach był moim bratem bliźniakiem tyle, że przestraszonym. Teraz boje się niewielu rzeczy. Dlaczego bałem się spowiedzi? No bo strasznie grzeszyłem. Byłem o tym przekonany bo dowiadywałem się  na lekcjach religii. Powiedziałem brzydkie słowo, nie poszedłem do kościoła, nie zmówiłem pacierza, walnąłem Beatkę M.  Waldka P. Koszmarny dzieciak. To poczucie życia w grzechu trwało jeszcze wiele lat. Bóg stał się dla mnie straszakiem. Co prawda może ktoś, kiedyś powiedział, że Bóg jest miłością ale jakoś lęk ciągle przeważał. Kiedy pracuję z ludźmi, czasami zastanawiam się czy strach przed grzechem nie pozostał u nich na zawsze. Co jeszcze bardziej dziwne, w pewnym momencie zacząłem zauważać, że Ci, których uważałem za innowierców, czyli obcych i zagrażających mi jako młodemu człowiekowi, także wierzą w Boga i na dodatek tego samego. Żydzi nazywają Go Jahwe, muzułmanie Allach ale jest to dokładnie ten sam Bóg. Oni także uważali mnie za obcego bo byłem ochrzczony. Zarówno Oni jak  i ja uważaliśmy się za lepszych od siebie bo to my mamy tego prawdziwego Boga.

Teraz w Polsce coraz więcej ludzi zauważa, że zostali oszukani. Naturalnym odruchem jest więc złożenie aktu apostazji. To trochę tak, jakby Żyd kazał doszyć sobie napletek, który obcięto mu, kiedy był niemowlakiem. Co chcę zamanifestować przyszli apostaci? Może to, że mają prawo do wyboru, które odebrano im, gdy byli dziećmi. No tak, ale kiedy jesteśmy dziećmi nie możemy decydować sami. Musimy przyjąć wartości naszych rodziców. Oni jednak robili wszystko w dobrej wierze. Czy taka manifestacja ma sens? Nie wiem. Czasem to rozumiem, czasem nie.

Ja jestem jednak pozytywistą i wolę wpływać na to, co dzieje się teraz. Nie przepadam za nieustanną analizą przeszłości. Gdyby wszyscy przekierowali antyklerykalizm na spokojne, pokojowe dyskusje,  na temat kiedy dzieciom wyrządza się krzywdę zapewne zdarzyło by się więcej dobrego. Wychowanie dzieciaków w przekonaniu, że nieustannie grzeszą jest dla mnie zbrodnią. Wmawianie, że przychodzimy na świat grzeszni, jest dla mnie zbrodnią przeciw ludzkości. Terapeuta lub coach doskonale wiedzą ilu ludzi ma problem ze swoją osobowością, seksualnością, przynależnością. To nam mówią o tym ludzie. Ich bliscy, przyjaciele, koleżanki i koledzy nic o tym nie wiedzą. Ilość kobiet i mężczyzn, którzy żyją w związkach, niezgodnie ze swoja seksualnością jest porażająca. Ktoś powie, że tak nie jest bo do nas przychodzą tylko ludzie z problemami. No cóż, można wszystko sobie wytłumaczyć. Często przychodzą do nas z innymi problemami, które występują jako zastępcze. Po tak wielu latach pracy z ludźmi widzimy jednak więcej niż inni. Dlaczego? Bo przyglądamy się człowiekowi jako całości, jako bogatej strukturze.

Apostazja wydaje się zatem ucieczką od pewnej struktury przekonań narzuconych nam trochę na siłę. Czy jednak przy okazji nie manifestujemy tego, co możemy zamanifestować będąc niezależnie myślącymi i czującymi jednostkami. Do tego wszystkiego wkrada się  błąd ?pre-trans?. Odrzucając duchowość pre-racjonalną, mityczną, ze wszystkimi biegami po wodzie, zmienianiem wody w wino, niepokalanym poczęciem i innymi przypowieściami, odrzucamy także pewien rodzaj duchowości trans- racjonalnej. Ta druga nie związana jest z żadną religią ale może się w nią wpisywać.

Czy przypadkiem nie jest tak, że ludzie zamknięci w klatkach Faradaya ( nie przepuszczają fal elektrycznych) powiązani są jedną, boską świadomością w której pływają niczym w oceanie, doświadczają Boga przekazując sobie informacje i emocje? Czy doświadczenia mistyczne, których nieomalże każdy z nas doświadczył interpretując je jako ?dziwactwo? nie są tym, co rzeczywiście JEST. Każdemu z nas, przynajmniej raz w życiu, intuicja coś bardzo wyraźnie pokazywała. A może właśnie ta intuicja jest głosem Boga, któremu nadano nazwę, włożono w jego usta różne dziwne słowa, nakazy i zakazy, które rzekomo nam podarował? Sam nie wiem. Może mnie się tylko wydaje, ale nie jestem w stanie z pewnością powiedzieć, że wszystko do tej pory mi się wydawało.

Czy składając akt apostazji wyrzekamy się tego Boga? Nie. Mnie wydaje się, że akt apostazji nie ma  żadnego wpływu na nasze życie. Ja nie doszywałbym sobie napletka, ani nie składałbym aktu apostazji. Nie muszę absolutnie nic sobie udowadniać, zwłaszcza braku przynależności do jakiejkolwiek instytucji. Może to taki etap rozwoju, kiedy już zupełnie nic nie muszę udowadniać. Sobie, innym, światu. Pozbyłem się ambicji udowadniania bo kiedyś zauważyłem, że tego typu ambicja jest ?ciałem obcym?, które ktoś mi na siłę wszczepił. Nie mam także potrzeby przynależności. Jestem człowiekiem, a może nawet świadomością człowieka, a nie samym mięskiem. Nie jest dla mnie zatem ważne, czy jesteś lub ja jestem katolikiem, muzułmaninem, białym, czarnym, żółtym, Polakiem, Żydem, heteroseksualnym, homoseksualnym, kibicem legii, kibicem pogoni. Jest dla mnie ważne jakim jesteś i jakim ja jestem człowiekiem. Czy krzywdzisz (krzywdzę) innych, czy  niepotrzebnie narażasz inne istoty na cierpienie, czy niszczysz swoją ziemię, czy kieruje Tobą i Mną prawdziwa etyka pozbawiona dogmatów i naklejek. Te wszystkie doświadczenie trans- racjonalne, które miewamy, mogą być metkowane, posiadać karteczki z nazwami. Miejmy jednak świadomość, ze wszystkie te karteczki nakleili ludzie, tak samo zagubieni w tych tematach jak my ale za wszelką cenę nie chcący się przyznać do tego zagubienia. Oni musieli sobie jakoś wytłumaczyć i nazwać. Ja nie muszę i tego samego WAM życzę!

© 2017 Mirek Słowikowski

Theme by Anders NorenUp ↑