MonthGrudzień 2012

Święta – Wesołe, w Zadumie, Smutne, Nielubiane…

Moi Drodzy, 

Wszystkim stałym czytelnikom mojego bloga, a jest Was dużo i wszystkim przypadkowym gościom Życzę Zdrowych, Spokojnych Świąt wśród bliskich, Ciepła Rodzinnego, a Samotnym odrobinę Zadumy i Uśmiechu pod nosem. 

Dla jednych Święta to tylko tradycja, dla innych spotkanie z Jezusem. Dla Wszystkich nas czas hamowania i chwili zadumy. Ja jestem myślami zwłaszcza z tymi, którzy są samotni, daleko od domów, stracili bliskich, którzy powinni siedzieć razem z nimi przy wigilii. 

Myślę, także o tych, którzy nie lubią świąt. Jest takich osób wiele i zwykle to Ci, którym ktoś, kiedyś nie zapewnił miłości, poczucia bezpieczeństwa, których życie szczególnie źle potraktowało. Nie potrafią się cieszyć z choinek, gwiazdek, prezentów. Wy jesteście szczególnie dla mnie ważni. Rozumiem Was, jestem z Wami. Jesteśmy razem. 

Rozważania o „końcu świata” z małej litery.

Ponoć kalendarz Majów kończy się jutro i z tego powodu kilka osób na świecie obawia się jego końca a reszta dworuje sobie z tego do woli. Jednych i drugich rozumiem, choć bardziej solidaryzuję się z tymi drugimi. Jest też pewna, dość liczna grupa osób, które można nazwać ?rozwijającymi się? lub ?uduchowionymi?, którzy uważają, że to koniec starego świata i początek nowej, lepszej ery. Tym ostatnim chciałbym zaśmiać się prosto w twarz. A cóż, wy dziwacy i  nawiedzeńcy, na to wskazuje?

Są ludzie, którzy żyją lub chcą żyć w bańce ułudy, która każe im naiwnie wierzyć, że świat jest piękny i będzie coraz piękniejszy. Otóż niestety tak ani nie jest, ani nie będzie w najbliższym stuleciu a podejrzewam, że dwieście lat także niewiele zmieni. Oczywiście świat w rozumieniu przyrodniczym jest w wielu miejscach a może nawet wszędzie, piękny. Z pewnością nie jest piękny dla wszystkich istot na nim żyjących. Ogromna część rasy ludzkiej żyje w skrajnej nędzy i jeśli ktoś uważa, że bieda nie jest równoznaczna z cierpieniem, to już z pewnością głód jest. Setki milionów ludzi niedojadają, pracują ponad siły, są wykorzystywani. Miliony dzieci pracują, jak dorośli, są wykorzystywane materialnie, psychicznie a często seksualnie. Czy o świecie ludzi można powiedzieć ? piękny? No ja w każdym razie nie potrafię bo musiałbym zamienić się w trzy małpki i niczego nie widzieć, nie słyszeć, nie dotykać. Można oczywiście dobrać sobie grupę ?duchowych rozwijaczy? i niczego nie zauważać, tylko troszczyć się o własne ego ładnie nazywane czasem duszą a czasem świadomością.

Skoro świat ludzi nie jest najszczęśliwszy, to może świat zwierząt ma chociaż troszkę lepiej? No chyba jednak nie. Kiedy popatrzymy na galopujące antylopy, to jeszcze można uznać ich życie za dość udane, pomimo ścigających je lwów. Ich kuzyni już nie mają tak fajnie. Stoją przez krótkie życie, zamknięte w ciasnych boksach i czekają na śmierć w ubojniach. No ptaki mają całkiem fajnie ale  też nie wszystkie bo miliony kurczaków siedzą w klatkach, w których nie mogą się nawet poruszyć. Może ryby mają zatem klawe życie? No duża część z nich tak, oprócz tych biednych pang i mirun, które spędzą życie w klatce, karmione paszą sojową z dodatkiem żeńskich hormonów płciowych po to, aby rosły zamiast 3 lata, 6 miesięcy.

Żeby było jeszcze śmieszniej, takie pieskie życie zafundował zwierzakom właśnie ten wspaniały, rozwinięty i najinteligentniejszy z gatunków- człowiek. Potraktował wszystko, co żywe na Ziemi jako swoją własność, wykorzystuje i katuje.

Co zatem zapowiada tą lepszą erę? Nieustające wojny na tle religijnym, zbrojące się mocarstwa, czy może przyrost naturalny nie do opanowania? Jestem zdecydowanie za duży, może nawet za stary, żeby wciskać mi brednie o nowych, lepszych czasach. Nie, nie ma w tych słowach ani żalu, ani rozczarowania. Ziemia nigdy nie była rajem. Nic też nie wskazuje, że rajem się stanie. No być może stałaby się gdyby koniec świata rzeczywiście miał miejsce. Przynajmniej taki, jak za czasów dinozaurów. Wtedy gatunki, które przetrwały powróciłyby do naturalnego życia. Co prawda ciągle pełnego lęku bo jedno zwierzątko zjadałoby drugie ale nie trzymałoby go w klatce w warunkach urągających wszelkiej przyzwoitości. Tak było jeszcze sto, może dwieście lat temu. Kurki biegały, świnki obok nich, krówki na pastwiskach. Teraz ?cywilizowany? człowiek jest tyranem. Będzie coraz większym bo za chwile podda wszystkie gatunki modyfikacji aby kurczak rósł w tydzień.

A może z tych wszystkich względów największym egoizmem jest chciejstwo, żeby świat przetrwał 21 grudnia? No cóż ja także jestem egoistą ale nie mogę sobie przynajmniej zarzucić koszmarnej naiwności i widzenia świata jako pięknego raju w którym ludzie kochają się nawzajem i opiekują innymi gatunkami, zabijają wtedy, gdy są głodni, a jeśli już muszą to robić to szanują prawo wszystkich istot do godnego życia i śmierci.

Ostatnio coraz częściej mówię, że nie jestem nadmiernie przywiązany do życia. Może tylko tak mi się wydaje. Nie, nie dlatego, że czuję się nieszczęśliwy ale głównie dlatego, że ?rozwój? cywilizacji podąża w kierunku wzrostu ilości a nie wzrostu jakości. Chcemy żyć dłużej ale chyba tylko po to, żeby dłużej pracować. Kiedy próbuję nie dać się wepchnąć w tłumek wybiegający ze stacji metra, zastanawiam się, czy to możliwe, żeby kilkaset osób za chwilę miało coś aż tak ważnego, że teraz muszą biec i przepychać się na schodach ruchomych. To jest świat w którym 30 sekund zaoszczędzone na schodach coś ma uratować. Mam ochotę krzyknąć- gdzie osły biegniecie? Świat po 21 12 2012 będzie światem zadeptujących się ludzi, żeby zdążyć do grobu. Do tego zmierzamy a nie do nowej lepszej ERY.

Jedyne, co możemy zrobić, to nie dać się zadeptać i próbować żyć swoim życiem i zrobić wszytko, żeby nie stracić tego, co najważniejsze i najpiękniejsze.

Pies nie świnia, swoje prawa ma…

Zdaję sobie sprawę, że tym tekstem dotknę wielu moich znajomych, dalszych i bliższych. Powiem otwarcie, taki jest cel tego wpisu. Może takie ?dotknięcie? wywoła choćby chwilę refleksji.  Na FB jestem bombardowany akcjami pod tytułem ?schorowany, stary pies szuka domu?.  Ja sam kocham psy i one towarzyszyły mi od dzieciństwa. Ja także uważam, że pies jest wspaniałym przyjacielem człowieka i kiedy widzę cztery łapy zawsze ręce lecą mi same do pieszczot ze zwierzakiem. Jest jednak w wielu ludziach nieprawdopodobny pierwiastek hipokryzji w relacji z tym gatunkiem. Wybraliśmy psy i koty jakby ?narody wybrane? do troski, opieki i obrony. Ja także biorę udział w akcjach poszukiwawczych zagubionych czworonogów, wielokrotnie odławiałem zagubione psiaki i organizowałem pomoc. Zastanawiam się jednak kiedy przekroczona jest pewna granica hipokryzji. Ci sami ludzie, którzy uważają, że schorowanemu, opuszczonemu staruszkowi psu, który jedynie cierpi, należy zapewnić dom? Ci sami ludzie, zupełnym milczeniem, lub cichą akceptacją nie zauważają, że świnia, równie inteligentna, co pies, tylko brzydsza i nieładnie pachnąca, zasługuje na ? No właśnie, na  co zasługuje świnia?  Hrynio- prosiak, który w czasie okupacji mieszkał razem z moja rodziną, odprowadzał dzieciaki do szkoły, spacerował po Rembertowie, cieszył się, kiedy domownik wracał do domu zasługiwał na ?  W tym co robią obrońcy psów, zasługuje jedynie na to, żeby stał się ich pożywieniem. Pyszną, pełnowartościową karmą mięsną. Czy ktoś miałby odwagę rozsyłać do znajomych na FB notkę: ?odbity z ubojni prosiak, z pięknymi oczami, spokojny i mądry, szuka domu??. Nie mamy żadnego problemu z hodowaniem świń, krów, kurczaków, owiec, indyków i ich zabijaniu, kiedy są jeszcze w kwiecie wieku. Mamy problem z odebraniem życia bezdomnemu, schorowanemu psu. Jedno jest normalne, drugie niehumanitarne. Męczony karp wigilijny, trzymany bez wody, kupowany ze względu na tradycję żywy jest ok. Jako zwolennik dania mi prawa do eutanazji, godnej śmierci miałbym ochotę zaapelować  do wszystkich o danie prawa do godnego życia i śmierci wszystkim zwierzakom bez względu na podział na te lepsze i gorsze. Apel jednak jest bez sensu bo hipokryzja jest w każdym z nas, także we mnie. Staram się jednak, skoro nie chcę zrezygnować z mięsa, powiedzieć to jasno i wprost. Skoro zabijamy zwierzęta, to choćby raz na 20 wklejek o poszukiwaniu domu dla staruszka psa, wklejmy apel o kupowanie jajek ?jedynek?, nie zgadzajmy się na ubój rytualny, na wymuszone karmienie, na niehumanitarne formy transportu, na sprzedaż żywych ryb. Nie bądźmy aż takimi hipokrytami, jakimi jesteśmy. Kochajmy psy, koty, róbmy, co można, żeby im pomagać ale nie przekraczajmy granic zdrowego rozsądku. Do pozytywnej szajby ma prawo moja przyjaciółka Ela. Ona szaleje z pomaganiem psom ale także zrezygnowała z jedzenia mięsa. Ona ma prawo do apeli o opiekę nad schorowanymi, starymi psami. Ci, którzy nie zrobili tego, co Ela są, przepraszam Was „parówkożerców”, hipokrytami.

Dziś są moje urodziny…

Dzisiaj obchodzę kolejne urodziny i nie ukrywajmy trudno mi udawać, że są to kolejne dwudzieste dziewiąte. Zawsze w tym dniu jest mi miło, kiedy ktoś o nich pamięta i jednocześnie czuję się lekko zażenowany, gdy składane mi są życzenia. Chyba za tym nie przepadam i musiałbym zapytać terapeutę, dlaczego tak się dzieje. Nie przepadam za tym dniem i właściwie nie wiem z jakiego powodu. Jakoś mało mnie dotyka emocjonalnie przemijający czas. Być może dlatego, że fizycznie jeszcze tego nie odczuwam. Nie, wcale nie dlatego, że trzymam się jak młody Bóg ale głównie z tego powodu, że właściwie nigdy nie byłem okazem zdrowia. No właśnie, a może jednak jestem okazem zdrowia bo cieszę się, że widzę, słyszę, mam wszystkie kończyny. Posiadanie tego wszystkiego wcale nie jest takie oczywiste. Całe szczęście mam taki dar, bo wierzę, że to jest dar, który powoduje, że dostrzegam wiele cierpienia w świecie wokół mnie. Na takim tle jestem prawdziwym dzieckiem szczęścia i nie zmieni tego ból kręgosłupa, niedoleczone zatoki, i parę innych dolegliwości, które doskwierają w sezonie szkoleniowym. Zaiste jest to dar, że potrafię dostrzegać ten własny, prywatny fart. Nawet w gronie moich najbliższych jest sporo osób, które są wiecznie niezadowolone. Ja jestem jednak wojownikiem. Na chwilę dostaję wku*** a potem zaczynam przezwyciężać, pokonywać, iść do przodu. Kiedy zadam sobie pytanie, czy jestem szczęśliwy, muszę niechętnie przyznać, że tak. Kocham i jestem kochany i to jest także wielki dar, który nie jest dany wszystkim. Mam bliskich, w których bardziej wierzę niż w siebie i pomimo tego, że mają swoje wady, to jest znakomicie. Te wady też są do kochania. O moim życiu prywatnym mówię mało, a właściwie tyle, ile chcę. Uważam, że ta sfera jest moją prywatną oazą i nie pozwolę się w nią wtrącać nikomu. Nie jest mi potrzebna niczyja akceptacja dla bycia sobą samym. Kiedyś była potrzebna, teraz nie jest. Cieszę się codziennie z tego, że nie gorzknieję i nie zatrzymuję się w miejscu. Chyba taki jestem a może stałem się dzięki wpływowi bliskich. Smutno i dziwnie mi trochę, gdy moi rówieśnicy słuchają muzyki z ich młodości, brzydzą się nowinkami, fejsbukami, pendrajwami, zatrzymują się w miejscu i świat zewnętrzny staje im się coraz bardziej obcy. Ja też nie jestem zachwycony wszystkim i dostrzegam wiele zmian na gorsze. Kiedy jadę komunikacją miejską. widzę ludzi, którzy nie zauważają innych. Siedzą ?pod? starszymi paniami i namiętnie czytają książki albo śpią. Myślałem, że staniemy się społeczeństwem bardziej empatycznym. Nie staliśmy się. Są wyjątki i takich ludzi staram się wybierać na znajomych ale wiele wokół  paskudztwa. Staję się chyba też coraz twardszy i bardziej bezkompromisowy w sferze wartości, które wyznaję. Coraz częściej reaguję na głupotę, bezmyślność, zakłamanie. Zastanawiam się czy to ego twardnieje? Być może tak ale doszedłem do wniosku, że empatia nie jest w każdym przypadku najlepszą drogą reagowania na zło. Odszedłem od pięknych zasad buddyzmu? Widzę jak ludzie odpływają w nierealny świat pozytywnego myślenia, dostrzegania wyłącznie piękna, ekologii, a może nawet eko- terroryzmu. Wkurza mnie epatowanie naprawdę biednymi psiakami, którym trzeba pomagać a nie ciągle nimi epatować. Wkurza mnie, że są ludzie, którzy mało myślą o niedojadających dzieciach w Polsce, umierających z głodu a Afryce, wykorzystywanych w Azji, o maltretowanych kobietach. Wiem, że nie można zajmować się wszystkim ale trzeba zachować jakieś proporcje. Zdecydowanie więcej ludzi zajmuje się opieką nad psami i kotami niż innymi stworzeniami, które mają prawo do godnego życia i śmierci. Nie rozumiem hipokryzji jedzących schabowe i broniących każdego kalekiego psa. Chyba dotarłem do sedna moich frustracji. Nie znoszę hipokryzji człowieka, instytucji, wyznań, grup ludzi. Czy to proces starzenia? Być może. A jeśli za 10 dni rzeczywiście będzie koniec świata? Kurcze, jakoś mało mi go szkoda. Nie należę do tych, którzy wstają, patrzą na śnieg i mówią- jaki piękny. Czy muszę lubić śnieg? Nie muszę, nic nie muszę. Coraz mniej w życiu muszę. Nie mam takiego parcia, żeby musieć jeździć pięknym autkiem i mieszkać w pałacu. Coraz częściej widzę, że tego wszystkiego, co mamy nie zabierzemy nigdzie ze sobą. Chcę zatem zabrać uczucia, doznania, przeżycia, pamięć śmiechu bliskich. Mam to wszystko i świat może się skończyć a być może dalej będzie jeszcze ciekawiej. Nie mam tej wspaniałej pewności ateistów, że nic dalej nie ma i nie mam tej pewności ludzi wierzących, że z pewnością coś jest. Jak będzie, tak będzie. Nie muszę się zatem napinać bo dość mam napięcia we własnym życiu. Mogę mieć, mogę nie mieć. Były takie czasy kiedy nie miałem i były takie, kiedy miałem. Ani wtedy, ani wtedy nie byłem jakieś nadmiernie szczęśliwy ani nieszczęśliwy. Bywam bardzo szczęśliwy, bywam mniej. Nie bywam ostatnio nieszczęśliwy. Może to dojrzałość, może niedojrzałość. Nie bardzo chce mi się nad tym zastanawiać. Kiedy nadmiernie się zastanawiam, tracę na to zbyt wiele czasu. Nie zostaje mi wtedy prawie nic na śmiech z najprostszych rzeczy. Dostałem takie dar, że nie muszę śmiać się sam. To wielki dar. Życie jest jakie jest. Nadmiernie przereklamowane jest wszystko, co skrajne. No i życzę sobie, żeby moi bliscy nie cierpieli bo tego znieść nie potrafię. Wtedy z bezbronności staję się agresywny. Całe szczęście lubię agresję w sobie, a może lubię gniew. Mam wtedy więcej siły i więcej zmieniam. Dobrze, że do tego momentu nikt nie dotarł bo sam nie wiem już, co piszę. Zupełnie mi to nie przeszkadza bo przestaję powoli nadmiernie dużo od siebie wymagać. To chyba jednak proces starzenia?

Gdy oszustwo zaczęliśmy nazywać promocją.

Dzwoni do mnie pani z T- Mobile i proponuje obniżenie kosztów połączeń i telefon za złotówkę. Kiedy pytam, czy na stronie mogę znaleźć regulamin promocji, pani się śmieje i uprzejmie informuje, że regulamin przyśle mi razem z telefonem. Kiedyś powiedziałoby się wprost ? oszustka. Teraz nazywamy to ładniej- promocją. Pani aptece życzy sobie od staruszki 32 PLN za opakowanie leku. Na pytanie czy cena tak wzrosła odpowiada ? TAK. W innej aptece ten sam lek kosztuje 16 PLN. Niby wolny rynek. Może jednak oszustwo? Pożyczki z gwarancją najniższej raty. Nikt nie wspomina o prowizji, kosztach manipulacyjnych. Niby promocja a może jednak oszustwo. Lokata w złoto, udziały w kopalni złota, pożyczki bez BIK. Pewnie też promocje. Wysyłanie oferty i jej przepadek bo za droga- nie ma promocji ani oszustwa bo nikt nie wie kto jest czyimś znajomym. Telefon z zaproszeniem na bezpłatny pokaz z prezentami ? promocja. Telefon z propozycją darmowych badań słuchu dla ludzi starszych i wepchnięcie najdroższego aparatu na rynku- promocja. Oddawanie mieszkania w zamian za rentę, niewidomo komu ? legalne oszustwo? Pani, która dzięki ubezpieczeniu od złotówki, mniej cierpi po stracie mamy itd. W nieskończoność. Coraz częściej zaczynam myśleć, że sukcesy polskich firm za granicą wynikają głównie z tego, że zawsze pobiją dość uczciwych Niemców, Holendrów, Anglików. Kiedy jeden człowiek oszukuje, jest oszustem. Gdy robi to firma, apteka, korporacja, to oszustwo nazywa się już promocją. Staram się nie dawać jak mogę wszelkim promocjom ale wiedzę, jak moi znajomi płacą abonamenty po kilkaset złotych i mają po 30 000 minut ?darmowych?, których nie wykorzystują. Widzę staruszki, które wysupłują ostatnie pieniądze w aptekach bo tak zwane panie magister nie informują o tańszych odpowiednikach. Może to jedynie dzień frustracji ale dlaczego tak celne są słowa Piłsudskiego, że ?Polacy to wspaniały naród, tylko ludzie kurwy?? Czy mamy gen nieuczciwości? Czy nie ma żadnych granic naciągania tych najmniej rozgarniętych, czasem starszych ludzi, którzy ciągle wierzą w słowo ?przedstawiciela handlowego?  i zapewnienie, że zyskają. Czy naprawdę nie można już nikomu wierzyć bo naciągnie po to, żeby zniszczyć bez jakichkolwiek skrupułów?

© 2017 Mirek Słowikowski

Theme by Anders NorenUp ↑