MonthSierpień 2013

Rynek szkoleniowy w Polsce

Chyba mam dość okresu wakacyjnego. Przez dwa miesiące codziennie przy komputerze. Nowe programy szkoleń, praca nad narzędziami, setki stron przeczytanych książek, setki artykułów w necie,  żeby być na czasie z najnowszymi trendami w szkoleniach. Niestety także kilka smutnych obserwacji z rynku szkoleniowego. Coraz częściej decyduje na nim nie jakość, tylko cena. Wiele firm chce zrobić szkolenie jak najtaniej i chyba nie do końca chodzi tu o jakość ale odbębnienie.

Pewnie zaczyna się czas, gdy wielu trenerów odejdzie z zawodu. Trudno konkurować z trenerami, którzy mówią, że zrobią każde szkolenie w dwa dni. Wystarczają dwie książki, kilka ćwiczeń i jest szkolenie. Potem niska stawka i wygrywają. Bardzo niepokoi mnie takie podejście. Kończy się tym, że uczestnicy albo uznają za sukces szkolenia, gdy dobrze się pobawią albo mają ogólnie złe zdanie o wszystkich szkoleniach. Ja niestety nie potrafię ?bawić się? w pseudo-uczciwość. Na szkoleniu muszę się solidnie napracować, a na dużej części zajęć musimy się mocno napracować z Tomkiem Curlejem we dwóch. Oczywiście można odpuścić i zamiast tego robić durne ćwiczonka, które kończą się trywialnymi konstatacjami. Obydwaj tego nie chcemy i raczej zrezygnujemy z trenerowania, niż pójdziemy na kompromis z uczciwością. Szkolenia mogą być zabawne i nasze zawsze takie są, ale muszą przede wszystkim skłaniać do głębokich wniosków, przyglądania się własnych schematom, zdobywaniu wiedzy, także  o sobie samym i ludziach nas otaczających. Nie mogą być kalkami przywiezionymi z USA bo nie pasują do naszej mentalności biznesowej. To, co działa w Stanach, nie musi być skuteczne u nas.

Ostatnio usłyszałem, że narzędzia, którymi pracujemy mają tą wadę, że nie powstały w USA. Podobno ludzie z HR lubią mieć ?ładną nazwę?. To wcale nie prawda, że tak myślą. Szkoleniowcy idą na łatwiznę i podpierają się nie swoimi sukcesami. Wolą kupić licencję za kilka tysięcy złotych bo tak jest najłatwiej. Potem trochę reklamy, popularna nazwa i jakoś idzie. Nie lubię krytykować konkurencji, ale kiedy słyszę, że prosty teścik on- line jest lepszy niż wieloetapowe badanie, to zadaję sobie pytanie, czy ja zwariowałem, czy świat.

Jeżeli chcemy mieć nowoczesną, innowacyjną gospodarkę, to musimy nieustannie poszukiwać nowych metod współpracy, zarządzania ludźmi, komunikacji, rozwoju kreatywności. Naprawdę nie wystarczy wspólne zbudowanie konstrukcji z papieru aby nauczyć się budować zespół. Nie można poniżać inteligencji uczestników opowiadając im banały.

Innowacyjność w podobnym stopniu powinna dotyczyć firm szkoleniowych. Może jak rynek dojdzie do dna, w końcu się odbije. Gospodarka Polski i Europy nie ruszy bez nowego podejścia do biznesu, bez inwestycji w kapitał ludzki. Na końcu to zawsze człowiek jest twórcą sukcesu lub autorem porażki. Jeśli szablony się nie sprawdziły to wszyscy musimy nauczyć się działać nieszablonowo. To oznacza podejmowanie ryzyka, otwartość, innowacyjność.

Nina

Nie miała wielkiego szczęścia w życiu. Przyszła na świat w bardzo skromnej rodzinie i nigdy nie było im łatwo. Los nie obdarował jej wieloma przymiotami zewnętrznymi. Mieszkała kilka domów dalej. Chodziliśmy do jednej szkoły i znaliśmy się od dziecka. Jej mama próbowała nawet Ją ze mną swatać, co było dość zabawne i z tego swatania została jedynie ksywka „moja narzeczona”. samotnie wychowywała córkę, pracowała na dwa etaty, żeby jakoś wiązać koniec z końcem, mieszkając w skromnym malutkim domku. Około tygodnia temu przemknęła przed moim podwórkiem. Nie zdążyłem powiedzieć jej – cześć. Trzy dni temu trafiła nagle do szpitala. Wczoraj po południu zmarła. Jestem ciągle w szoku, moja matka się rozpłakała.

Dzisiaj pani w aptece powiedziała mi, że wszyscy idziemy w tym kierunku. Tak, to prawda ale zastanawiam się dlaczego ludzie, którzy tak mało dostali od życia, samego życia dostali tak mało. Trudno uwierzyć, że jest siła, która rządzi naszym życiem.

Pozdrawiam Ciebie NINA!

Dobronocka i Instrukcja Obsługi Człowieka

Moi Drodzy,

Wiem, że wiele osób szuka audycji na „chomikach” i za nie płaci. Nie trzeba! Poniżej linki do Dobronocki z moim udziałem z 12 sierpnia. Z Grażyną Dobroń i słuchaczami rozmawiamy o poczuciu winy:

Klikamy na głośniczek i audycja z wyciętymi piosenkami jest on line:

http://www.polskieradio.pl/9/304/Artykul/908510,Moja-wina-moja-bardzo-wielka-wina-czyli-jak-uwolnic-sie-od-win

Tutaj znajdziecie link do wczorajszej Instrukcji Obsługi Człowieka. Tym razem w towarzystwie Grażyny i Marka Niedźwieckiego o moich napadach negatywnych emocji :)

http://www.polskieradio.pl/9/306/Artykul/908320,Kiedy-padnie-kilka-slow-za-duzo

Pozdrawiam Słuchaczy Trójki! Jesteście Debeściaki.

SMART9 Diagnostics & Development

Wszystkich, którzy korzystają z naszych szkoleń i coachingów, zapraszamy  do zapoznania się ze znakomitym pakietem narzędzi, których używamy.

więcej na  www.smart9.pl

lub www.timtraining.pl

 

 

odszedł Wojownik Jacek

Jacek był człowiekiem pełnym życia, pomimo, że od lat walczył z nowotworem. Pracował, działał, wspierał ludzi. Ostatnie miesiące spędził głównie w szpitalu. Był nieprawdopodobnie dzielny w swoim cierpieniu.  Cały czas wierzył, że się uda. W ostatnich dniach jego przyjaciele stanęli na głowie, żeby mógł odejść godnie. Niestety nie napiszemy do siebie już wiadomości i nie zdarzyliśmy się spotkać. Jedna z tych śmierci, które przyszły zdecydowanie za wcześnie. Z resztą na śmierć nie ma dobrego czasu. Jacek był wojownikiem. Jego odejście utwierdziło mnie w przekonaniu, że trzeba walczyć o swoje wartości, nie dać się zdeptać, wykorzystywać, manipulować. Trzeba żyć póki to życie jest. Najważniejsze to kochać, nie przejmować się trudnościami. Kiedy jesteśmy biedni i bezradni- są problemy. Kiedy odnosimy sukces pojawiają się nowe problemy. Problemy są zawsze i trzeba brać byka za rogi. Nie ma sensu podkulać ogona i chować problemów pod koc. Lepiej być wojownikiem i przegrać, niż być ofiarą i przegrywać zawsze. Nikt nas nie doceni, póki sami siebie nie docenimy. Nikt nas nie pochwali, jeśli sami siebie nie pochwalimy. Nikt nas nie zaakceptuje, jeśli sami siebie nie zaakceptujemy. Jeśli my uważamy, że nam się nie należy, inni z chęcią potwierdzą naszą opinię. Żegnam wojownika i witam wojownika.

Polityka, OFE i inne

Nie ukrywam, że coraz większy niesmak wywołuje u mnie polityka a ściślej politycy. Nie ma tu najmniejszego znaczenia opcja polityczna. Polskich polityków podzieliłbym na kilka kategorii: szczekacz, celebryta, cichosiedź, leser, państwowiec. Oczywiście każdy z polityków może należeć do co najmniej dwóch kategorii. Jeśli chodzi o szczekaczy, to każda partia wybiera kilku, którzy potrafią mówić i uczy ich argumentacji, walki na słowa oraz sztuk manipulacji i erystyki. Nie muszą być specjalnie mądrzy ale dobrze wytrenowani, jak ratlerki, żeby pokąsać wroga. Celebryci głównie błyszczą plotąc, jeden wyuczony tekścik  do dziesięciu mediów.  Nazywa się to setką, czyli wypowiedzią, z której nic nie wynika ale ładnie da się skleić w 100 sekund. Najwięcej  jest cichosiedzi i leserów. Cichosiedź siedzi cicho, ma zdanie przywódcy i nie wolno mu ( jeśli potrafi) myśleć. Od lesera odróżnia go to, że leserowi się nie chce. Ktoś go wepchnie i tak na listę do kolejnych wyborów a on sobie w swoim mieście otworzy stadion a przed wyborami nawet spotka się z mieszkańcami. Są także państwowcy. Wbrew pozorom nie jest to nieliczna grupa ale zajmuje się pracą w komisjach, projektuje ustawy, pracuje w ministerstwach. To zwykle dobrzy fachowcy ale nie potrafiący lub nie chcący siebie promować. Nie mówią tak ładnie i mają coś do powiedzenia. Nikt jednak nigdzie ich nie zaprasza bo żadnemu dziennikarzowi nie zależy na profesjonalnym komentarzu, tylko  na jatce w której będą się nawalać po łbach.  Niestety my oglądamy szczekaczy i celebrytów i ich katastrofalnie żenujące spory.

Czy przeciętny Polak wie o co chodzi z OFE? Ależ skąd. Jeden, ponoć wybitny, ekonomista, choć bardziej celebryta, tłumaczy, że rząd kogoś chce okraść, inny, że to OFE okradają nas. O 23 30 w niedzielę można usłyszeć od pani profesor, że jest to system, który na świecie uniosły 3, może 4 kraje. Politycy jednak wolą unikać prawdziwych argumentów bo okazałoby się, że wszystkie bez wyjątku partie polityczne popierały przed laty, jawnie lub cicho, takie właśnie rozwiązanie. Dlaczego? Pomijając spiskowe teorie, wcale nie takie znowu spiskowe ale niech tam, musieliby się przyznać, że poszli za radami międzynarodowych instytucji finansowych jak ćmy do lampy. Dlaczego? Bo nie mieli o tym pojęcia! Jedni nie mieli, drugim być może się opłacało.  Skąd dowiedzieć się prawdy? Ja potrafię, inni kowalscy nie są tak dociekliwi.

Nie opłaca się teraz przeprowadzać reform. Co kogo obchodzi, że za 10 lat trzeba będzie płacić emerytury paniom sekretarkom z kopalni, które są ?górnikami?, że wielkie firmy rolnicze praktycznie nie płacą ZUS, ani podatków, że tysiące zdrowych, młodych ludzi pójdzie na emeryturę w wieku 35 lat. No nie opłaca się bo to są wyborcy. Łatwiej dołożyć ukryty podatek w postaci podwyżki za wywóz śmieci, czy abonament RTV doliczyć do prądu. Nie wspominam o takich drobiazgach jak koncepcje rozwoju kraju na najbliższe 10 lat bo o takich ekstrawagancjach chyba nikt nie myśli. Przerażająco cynicznie i ogłupiająco jest w naszym kraju- ojczyźnie wielu mądrych ludzi, którzy nie dochodzą do głosu bo mówią o ważnych rzeczach a nie pierdołach.

© 2017 Mirek Słowikowski

Theme by Anders NorenUp ↑