Zacznę może od dość drastycznego stwierdzenia, że ze złymi ludźmi jestem sobie w stanie poradzić, a co raz częściej boję się tych dobrych i średnio sobie z nimi radzę. Ludzie dobrzy mają szeroko otwarte serca i szeroko wpuszczają do nich koty, psy, dzieci, są weganami, wegetarianami, pacyfistami i jeszcze wiele, wiele więcej. W pewnym momencie ich serce urasta do takich rozmiarów, że przesłania im realia, rzeczywistość, rzeczy małe i wielkie to, co jest najbliżej. Wielkie serce zamienia się w ideologię a każda ideologia zamienia się w końcu patologię.

Od czasu do czasu prowadziłem z takimi ludźmi dyskusję. Jest to jednak czas przeszły. Być może dlatego, że zrozumiałem, że wielokrotnie, dyskusje są pozbawione sensu i nic nie dają. Argumenty nie trafiają do wielkiego serca zbawicieli …

Zauważyłem pewną prawidłowość. Tak zwani zbawiciele, bezwiednie i z dobrymi intencjami stają się wrogo nastawieni do tych, którzy wskazują im, że coś niszczą, robią krzywdę, zaniedbują, czasem krzywdzą swoich bliskich, także samych siebie.

Wegetarianie chcieliby pozabijać ludzi jedzących mięso. Uważają siebie zwykle za istoty wyższe, mądrzejsze, bardziej świadome, a kiedy im się to sugeruje oburzają się i atakują. Nie słuchają logicznych argumentów, że mleko sojowe i niefermentowana soja to prawdziwe zło, niszczące organizm, że po oczyszczaniu organizmu sokami warzywnymi można wylądować w szpitalu z powodu zatrucia pestycydami. Mówią, że cudownie się czują a po kilku latach wypadają im zęby.

Obrońcy planety nie zauważają, że wiatraki niszczą przyrodę, giną setki ptaków. Panele słoneczne produkowane w Chinach są same w sobie zabójstwem dla planety bo nikt nie zwraca uwagi na trucie środowiska podczas ich produkcji.

Obrońcy zwierząt są często tak na nich skoncentrowani, że robią krzywdę ludziom. Ostatnio pewien portal opublikował podły tekst ze zdjęciem mojej znajomej, która rzekomo uczy psy polowania na ptaki. Pobudzili falę tak potwornego hejtu, że bezbronna dziewczyna musiała wynająć adwokata, żeby się bronić. Ona sama jest psiarą, która uczyła swoje psy aby nie atakowały dzikich zwierząt.

W temacie szczepionek rzeczywiście coś śmierdzi, natomiast ludzie, którzy postanowili wcale nie szczepić swoich dzieci, ściągają koszmarne niebezpieczeństwo na dzieciaki słabsze, schorowane, z wadami, które mogą nie przeżyć zwykłej ospy.

Ja sam poświęcałem kiedyś godziny na odpisywanie na wielostronicowe maile i udzielanie porad. Zajmowało mi to tak dużo czasu, że zacząłem zaniedbywać bliskich i samego siebie. Nigdy nie oczekiwałem wdzięczności, ale ciągle zaskakiwało mnie brak zwykłego dziękuję.

Ludzie z wielkimi sercami bardzo często biegną w stronę tych, którzy sobie nie radzą. Zapominają jednak o tych, którzy zawsze sobie radzą. Dlaczego zapominają właśnie o nich? Bo oni przecież sobie radzą, są silni, zdecydowani, stawiają czoła. Ci twardzi mają to czoło czasami tak poobijane, że najpierw boli głowa, potem serce, a w końcu się przyzwyczajają i uważają, że inni bardziej potrzebują pomocy a czoło musi boleć. Te siłaczki i siłacze mają najgorzej bo są zawsze ostatni w kolejce do … , a kolejka ciągle się wydłuża bo wielu słabych wchodzi bez kolejki.

Wstyd się publicznie przyznać ale ja też należę do tych z poobijanym czołem. Musiałem się nauczyć jak stawiać czoła. Musiałem się nauczyć robienia sobie kanapek do szkoły, w podstawówce bo mama bardzo wcześnie wychodziła do pracy i jako siedmiolatek zabroniłem jej robić mi kanapki. Teraz też sam robię kanapki i zawsze tłumaczę sobie, że inni mają tyle na głowie. Tylko, że słowo kanapka jest tylko metaforą, przenośnią, symbolem.

 Co więcej, muszę się także przyznać, że należę do tych ludzi z przerośniętym sercem. Kat i ofiara w jednym. Przyznanie tego przed samym sobą nie jest łatwe. Choć wiem, jak to wielkie wyzwanie i jak zła droga, to marzę aby stać się egoistą. Być może chciałbym też spotykać więcej egoistów na swojej drodze. Wtedy wiesz, czego się spodziewać. Niczego. Nie ma rozczarowań. Ale czym byłoby życie bez rozczarowań. Tu się rozczarować, tam się rozczarować, aż w końcu przychodzi spokój. Najsmutniejsze, że nie potrafię skorzystać z tej rady. Pozostaje wmasowywanie kremów wzmacniających w czoło i bycie niezatapialnym do czasu aż … No właśnie, zjawią się ci z wielkimi sercami i powiedzą: „śpieszmy się kochać ludzi bo tak szybko odchodzą” .

A może wcale nie. Weganie powiedzą – dobrze, że  zdechł ten morderca zwierząt, które zjadał. Obrońcy planety, że mniej o jednego truciciela. Anty-szczepionkowcy, że wykończyły go te szczepienia. Zwolennicy adopcji zwierząt, że dobrze mu bo ostrzegał przed pochopnym przygarnianiem psiaków, z którymi nie można sobie poradzić i że zwierzak to wielka odpowiedzialność a nie tylko radość.

No nic zobaczę to kiedyś z jakiejś chmurki, bo przecież jeden ze zbawicieli to obiecał. Mam nadzieję, że mnie zbawi i tak, jak ci ziemscy nie będzie zajęty zbawianiem innych.