

Bardzo krótka historia.
Żyję na świecie już kilka lat i chyba nie przepadam za pisaniem o sobie. Kilka zdań postanowiłem jednak skreślić. Jako dziecko przeżyłem sporo wrażeń bo zarówno trudna sytuacja z ojcem, który był uzależniony od alkoholu, jak i skromne warunki, w jakich się wychowywałem, zdeterminowały moje przyszłe życie. Miałem dużo szczęścia bo moja matka jest i była osobą mądrą i zdeterminowaną w walce o moje dzieciństwo. Na tyle na ile mogła uwolniła mnie od strachu przed agresją ojca, która jednak pozostała we mnie do dziś jako wiele wyzwań z jakimi borykam się na co dzień. Miałem jednak wokół siebie kochającą się rodzinę- ciotki, kuzynostwo, babcię, która mnie wychowywała gdy nie chciałem chodzić do przedszkola, pomimo tego, że przeszła poważny wylew. Ja nie chciałem i koniec. Nawet pogryzłem przedszkolankę. Pewnie już wtedy budowała się silna osobowość… Od wczesnych lat dzieciństwa walczyłem z nadwagą i konfrontacją ze środowiskiem, które ją wyśmiewało. Nauczyłem się śmiać z siebie. Teraz wiem, że nie miałem innego wyjścia. Niskie poczucie wartości powodowało, że okresowo zbierałem siły i mobilizowałem się w kluczowych momentach. Po spokojnej podstawówce i strasznym ogólniaku, gdzie dopiero na maturze miałem dobre oceny, dostałem się na studia. Wtedy zaczęło dziać się lepiej. Nowe środowisko, pierwsze oznaki inteligencji, która pozwalała mi przy niewielkich nakładach pracy dobrze radzić sobie w trakcie nauki. Po czwartym roku, przerwa na podróż do Anglii, kompletnie w ciemno, trzech chłopaków w obcym mieście z setką funtów w kieszeni, bez mieszkania, znajomości. Jakoś przeszło kilka miesięcy morderczej pracy w barze. Kupiłem za nie pierwszy kolorowy telewizor, wyremontowałem dom, miałem już swoje dwa pokoje. Po studiach zacząłem uczyć angielskiego. To była zabawa. Najpierw w liceum- uciekłem po dwóch tygodniach. Potem przerażony w obcym kraju- Niemcy, chłopak z post-komunistycznego kraju nie wiedzący jak ważne są dobre ciuchy, wyśmiewany na korytarzach Sony Europe. Ale to był dobry start bo mogło być tylko lepiej. I było. 10 lat w GM i w tym czasie poważny wypadek, morderstwo mojej przyjaciółki, śmierć ojca i mojej babki równocześnie, kilka dni po sobie. Pięć potwornych lat napięcia i decyzja- zostawiam wszystko, próbuję na nowo. I jest na nowo. Lepiej? Tak lepiej, inaczej, ciekawiej. Nie boję się już zmian, akceptuję zagrożenia, nie cofam się przed nimi. Mam własne zdanie i daje sobie prawo do jego wyrażania. Ciągle emocje grają dużą rolę, ciągle odżywają duchy przeszłości, ale potrafię z nimi współżyć. Akceptuję swoje wewnętrzne niebo i piekło. Nie przeszkadzają mi wady, a jedynie złoszczą. Nie muszę sobie już niczego udowadniać, a na pewno nie to, że jestem coś wart. Każdy, nawet ten najbardziej poraniony, biedny, chory, uzależniony, jest wiele wart. Mam w sobie wiele pokory, chyba nazbyt wiele samokrytycyzmu, ogromnie dużo szacunku do ludzi no i bardzo wiele gniewu dla podłości i zakłamania. Nie chodzę na kompromisy w sferze moich własnych zasad moralnych, ale zaznaczam, że to moje zasady. Czy jestem szczęśliwym człowiekiem? Nie zastanawiam się nad tym. Robię to, co jest do zrobienia. Wiem, że potrafię kochać, wiem że jestem kochany. Wiem także, że jestem częścią większej całości i fizycznie i duchowo. Czy wierzę w Boga? Hm, to tylko nazwa. Dla mnie nie jest to kwestia wiary, a Boga wolę nazywać prościej- Życie. Takie życie, które nie jest maszyną a wielką inteligencją, której nie rozumiem, ale odczuwam jej funkcjonowanie. Według mnie nic nie jest dziełem przypadku. Nie możliwe, żeby było. Życie ciągle do nas mówi, ważne aby go słuchać. Ja się staram, ale różnie wychodzi. Raz lepiej, raz gorzej. Przeważnie gorzej… Uczę się cieszyć tym, co mam a nie poszukiwać tego, czego nie mam. To pomaga. Staram się patrzyć na sytuację z wielu perspektyw. Nie jest to łatwe bo ciągle mam silne ego. No na pewno go tak szybko nie rozpuszczę…
Co Kocham?
Muzyka:
Kiedy zadaję sobie pytanie bez czego nie mógłbym żyć to na pierwszym miejscu jest muzyka. Zawsze we mnie grała i gra do tej pory. Kochałem ją jako dziecko, słuchając starych pocztówek dźwiękowych a jako dzieciak i nastolatek biegałem na koncerty Maanamu, Republiki, Classic Novoux, Izy Trojanowskiej, jeździłem na festiwale do Sopotu, wtedy nie był to szmelc. Kocham wszystko co gra i ma w sobie moja melodykę. Nigdy nie aspirowałem do posiadania tak zwanego dobrego gustu muzycznego. Zawsze bardziej pociągała mnie bezpretensjonalność, prostota a nawet kicz. Kidy słuchałem po raz pierwszy płyty ELO Time, wiedziałem, że tylko muzyka jest w stanie dostarczyć mi tak dużo wrażeń. The Wall Pink Floyd do dziś budzi we mnie dreszcze, ale kiedy było mi źle zawsze grała ABBA i to nie ta z płyt the best, ale to co było obok. Piękne ballady, znakomite harmonie, wspaniałe głosy. Do tej pory uważam, że ABBA to nie Mamma Mia i Honey Honey, ale I let the music speak, Like an angel i I,m marionete. Niedawno odkryłem, że kocham głównie wielkie kobiece głosy, a panów prawie nie słucham. Uwielbiam wokal Carey, Huston, Górniak, Brightman, Beyoncee. Jedynym facetem, którego głos mnie urzekł jest Josh Groban. Sam nie wiem dlaczego. W latach dziewięćdziesiątych nauczyłem się śpiewać. Brałem lekcje u faceta który nauczył śpiewać Korę i Kayah. On namówił mnie do komponowania i pisania tekstów. Nagrałem około trzydziestki piosenek. Z perspektywy czasu uważam, że co najmniej 10 bardzo dobrych. To wielka przygoda mojego życia. Miałem prawdziwy koncert na żywo a niektóre radia grały moje piosenki. Wspaniała przygoda zaiste. Teraz ciągle podśpiewuję i chyba nigdy nie przestanę… A słucham prawie wszystkiego nawet Timbalanda i Kylie Minogue i mazurków Chopina…
Człowiek i swiat:
Poznanie mechanizmów, które rządzą życiem człowieka to moja druga pasja. Chłonę książki filozofów, nauczycieli duchowych, psychologów. Wiem ciągle za mało, ale chyba nigdy nie starczy czasu, żeby rozpoznać prawa, które rządzą naszą psychiką. Jestem bardzo otwarty na wszystko co może pomóc w lepszym życiu. Nie mam tu żadnej doktryny ani określonych poglądów. Za dużo się dziele żeby mieć twarde poglądy. Coraz więcej wiemy i trzeba by je zmieniać co kilka miesięcy. Najbardziej podoba mi się psychologia buddyjska, ale jest tak cholernie łatwa w zrozumieniu i tak trudna w stosowaniu. Żeby móc ją zastosować trzeba wykonać ogrom pracy terapeutycznej, rozwojowej, mentalnej, duchowej. Jest tak potwornie racjonalna, że aż bije po całym ciele, a tym samym tak skomplikowana w codziennym życiu…
Człowiek, to także bardzo twarde poglądy co do tego jak powinien wyglądać świat. To światocentryzm. Nigdy nie przejdę do porządku dziennego nad głodem, biedą i brakiem zainteresowania tymi problemami. Z tego powodu często kłócę się z moimi bliskimi na temat badań kosmosu. Dopóki są głodne dzieci tu na ziemi to po jasną cholerę latać na księżyc. Tam nie znajdzie się ani wody, ani mąki na chleb. Nikt z nas nie powinien spać spokojnie póki ludzie umierają z głodu. Nikt z nas nie powinien spać spokojnie jeżeli męczymy inne stworzenia a sposobem na tanią żywność jest obcinanie nóg kurczakom w klatkach. Jestem realistą. Wiem, że świat musi dokonywać wyborów pomiędzy mniejszym złem, ale nie wolno zaprzestawać na tym stwierdzeniu. Nie popieram fanatycznych ekologów bo każdy fanatyzm dyskredytuje ideę, ale jeszcze bardziej brzydzą mnie ludzie, którzy myślą tylko o tym co jest TU, teraz i nie chcą widzieć całego zła. Nie jesteśmy gatunkiem wybranym po to żeby maltretować wszystkie inne i okradać planetę. To się zemści na nas samych. Konsumpcjonizm nas zabija. Biegamy wyłącznie za dobrami materialnymi i jesteśmy coraz bardziej samotni. Dobrobyt materialny nie jest żadnym miernikiem zadowolenia z życia. Gdyby tak było bogaci byliby najszczęśliwsi, a wcale nie są. Musimy się wszyscy szybko obudzić bo umrzemy we śnie…
Ekonomia i polityka:
Moje pasje związane z obserwowaniem modeli rozwoju gospodarczego pojawiły się na studiach i nieco pod prąd mojemu kierunkowi. Już w trakcie pisania pracy magisterskiej zajmowałem się kryzysami gospodarczymi. Teraz mamy szczęście żyć w bardzo ciekawych czasach. Ponad dwadzieścia lat temu upadł i skompromitował się model gospodarki centralnie planowanej a w tej chwili upada model niewidzialnej ręki rynku. Jak wyraźnie widać świat musi obudzić się do zmian, które uwzględnią przyczyny kryzysu, który ma znacznie głębsze korzenie niż irracjonalna gospodarka finansowa. Pomimo ogromnego tempa wzrostu jakie miało miejsce przez ostatnie kilkadziesiąt lat, stopa życia ludności podniosła się w znacznie mniejszym stopniu niż wynikałoby to z ogólnego rozwoju. Na poziomie podziału dochodu wystąpiło zjawisko nierównomiernego rozdziału. Kiedyś uważano je za korzystne, gdyż jak się powszechnie przyjmowało, grupa szybko bogacących się właścicieli środków produkcji będzie racjonalnie inwestowała zyski. Utworzyły się jednak potężne koncerny, które zaczęły działać na zasadach podobnych do koncernów socjalistycznych. Nie ma już jednego właściciela a setki tysięcy akcjonariuszy bez żadnego wpływu na gospodarowanie koncernem. Nie ma zatem znaczenia czy właścicielem koncernu jest państwo, czy nieokreślona grupa akcjonariuszy. Nikt nie musi zatem troszczyć się o firmę i jak widać w USA właśnie tak się dzieje. 18 Miliardów dolarów bonusów wypłacili sobie menedżerowie z Wall Street w 2008 roku przy tragicznej sytuacji ich koncernów. Już nawet prezydent USA mówi o chciwości władców koncernów, którzy prowadzili i prowadzą zabójczą politykę dla swoich firm. Współczesnych ekonomistów czeka poważne zadanie wypracowania nowego systemu. Jedynym modelem, który do tej pory nie upadł jest model skandynawski, tak powszechnie krytykowany za swoja pro- społeczność. Doktrynerstwo wielu ekonomistów, w tym naszego Leszka Balcerowicza, krytykowane nawet przez samego współtwórcę doktryny, profesora Sachsa jest jednak mocne jak skała. Z ciekawością i pasją obserwuję te procesy przy jednoczesnym baraku odpowiedzialności otoczenia gospodarki.
Głównym zagrożeniem są oczywiście politycy. Polityka kłamstw ubranych w cyniczne pseudonaukowe wywody jest przerażająca. Trudno się dziwić, że przyzwoici ludzie wyzywają manipulantów od kłamiących i ujadających egerii. Całe szczęście społeczeństwa uczą się powoli odróżniać ujadanie od racjonalizmu i fobie od programów.
Założenie, że jeden model społeczno gospodarczy jest tak samo dobry dla USA, UE, Rosji i Chin jest w moim przekonaniu błędne. Rosja i Chiny nie są gotowe społecznie na pełną demokrację i jest to oczywiste zjawisko społeczne. Nie jest oczywiste jednak dla wielu bojowników o zmiany w tych krajach. Ordynarne ingerowanie w te systemy może doprowadzić do poważnych konfliktów wewnątrz tych krajów i spowodować zawalenie się całego systemu z nieobliczalnymi skutkami dla świata. Podobnie jak wtłaczanie kultury zachodniej do świata arabskiego. Taki napór wywołuje potężny sprzeciw i opór. Różnice kulturowe muszą być przekraczane a nie niwelowane. Dialog będzie zapewne trudny i nie da się go prowadzić z fundamentalistami, którzy są obecni po każdej ze stron. Mam nadzieję, chociaż niewielką, że nowa administracja USA bardziej rozumie te problemy niż wyjątkowo ograniczony prezydent Bush. To niewątpliwie pewna szansa na zmiany w świecie.
Polskę, na całe szczęście czekają głównie zmiany mikro ekonomiczne. Nowe sposoby kierowania przedsiębiorstwami będą wymuszane przez konkurencyjny rynek UE. Już na naszych szkoleniach widzimy zmiany w podejściu menedżmentu do rozwoju firm. Jeżeli tylko nie do końca uwierzymy mediom, które napędzają kryzys, to nie powinno być tak źle jak nam się wydaje. Mam nadzieję, że w tym moich pasjonackich analizach jest choć odrobinę zdrowego rozsądku.
Poza tym kocham:
Ciepłe kraje i arabski bałagan
Dobre jedzenie ( krewetki, łososia, avocado, sałaty, oliwki, dobre sery)
Filmy które potrafią obudzić najprostsze i najpiękniejsze emocje
Rozmowy z moimi bliskimi
Angielski humor ( Fawlty towers, Souders & French, Co ludzie powiedzą etc.)
Otwartość
Ironię
Radość
Śmiech moich bliskich
Piękną przyrodę i kwitnące rododendrony w moim ogrodzie
Kolory
I dużą wilgotność powietrza bo pomaga moim zatokom :-)
| Strona główna | Biografia | Publikacje | Prywatnie | Blog | Szkolenia | Coaching | Kontakt | dotychczasowe odwiedziny::
Copyright © Mirek Słowikowski 2009









