jula

– Może panią odwieść  dzisiaj do domu?

– Niech pan sobie nie robi kłopotu, dojdę, będę odpoczywała po drodze !

Po drodze z ronda AON do osiedla nie ma żadnej ławki.  Starsza pani, może koło 85 lat wyraźnie wyczerpana wycieczką do sklepu.

– Bardzo proszę, to naprawdę nie jest problem, ja mieszkam zaraz tu na Roty, jestem rembertowiakiem.

Starsza pani nabiera zaufania, zgadza się, choć czuje się niezręcznie. Po kilku minutach jazdy, pokazuje mi swój blok. To tutaj. Ze łzami w oczach dziękuje, mówiąc, dziś chyba bym nie doszła, a musiałam po chlebek.

 Część starszych ludzi ma swoją dumę, część z nich, nie chce nam, młodszym robić kłopotu. Część z nich pomimo dobiegania dziewięćdziesiątki , ciągle oszczędza swoje dzieci, bo „sami dadzą radę”. Nie dają i nie mówiąc nikomu cierpią w zaciszu samotnego mieszkania.

 Ludzie starsi bywają „okropni”, czasem uparci , czasem agresywni, czasem zamęczają problemami, które powstały w ich wyobraźni, czasem wręcz stają się dziećmi. Dzieci nie zostawiamy bez opieki bo to dzieci. Ludziom starszym wierzymy, że sobie poradzą. Jakimś dziwnym sposobem dzieci ludzi starszych wierzą w słowa: „ poradzę sobie”, „jeszcze nieźle chodzę”, „to tylko kawałek”, „mam tu sklep pod nosem”. Nie wychodzą do sklepu bo mają jakże częste ataki depresji starczej. Swoim dzieciom uchyliłyby nieba. Dla nich są w stanie wziąć się w garść, zrobić zakupy, ugotować obiadek.

 Moja mama ma już 84 lata. Dokładnie widzę, że ma paskudne dni i te lepsze, kiedy ma dużo energii. Bardzo często jest nieznośna z powodu swojej wielkiej miłości do mnie. Nieustannie, mam się okryć, coś zjeść, założyć coś cieplejszego. Taka opieka nad dorosłym facetem bywa męcząca. Czasami bluzgnę, czasami nie wytrzymam.

 Nigdy jednak nie zapominam, że ludzie starsi są w pewnym sensie jak dzieci.  To ja musze zauważyć, że potrzebuje pomocy bo rzadko o nią prosi. Gdy widzę, że nie gotuje sobie kompotu, jedynego źródła witamin, bo starsi ludzie surowych owoców często nie trawią, zaczynam kroić jabłka i słyszę- przecież sama bym to zrobiła. Ale skoro nie zrobiła, to był jakiś powód.

 Dla starszych ludzi ważny jest każdy przejaw zainteresowania bo bardzo szybko czują się niepotrzebni, odrzuceni. Czasami jest to odczucie bardzo subiektywne. Ale …. No właśnie bywają, jak dzieci.

Gdy słyszę, że starsza osoba odmawia pomocy, a młody człowiek przyjmuje to jako prawdziwe zapewnienie, najpierw się dziwię. Potem przychodzi wściekłość. Ostatnio, w takiej sytuacji rzuciłem mięsem. Wtedy coś się zadziało.

Zastanawiam się czy na pogrzebie, który zapewne odbędzie się za kilka miesięcy, może kilka lat, ta sama osoba będzie lała krokodyle łzy.

A może warto przestać ufać prośbom i zakazom typu „nie przyjeżdżaj”, „nic mi nie potrzeba”. Może warto zajrzeć do lodówki, zamrażalnika, odkurzyć mieszkanie, umyć okna, pomimo zakazu. Może warto wziąć pod rękę do sklepu i kupić ciężkie produkty. Może załatwić kilka spraw.

To nie tylko działanie empatyczne i przejaw przyzwoitości, ale przede wszystkim egoistyczne. Każde ego nie lubi poczucia, że się czegoś nie zrobiło, wtedy, gdy jeszcze można było to zrobić. Żadne ego nie może być zdrowe, jeżeli zamknie się przed światem i nie zauważy cierpienia bliskich.

 Trzeba pamiętać, że starszy człowiek bywa jak dziecko: krnąbrne, nieznośne, niesprawiedliwe, mało przewidujące, etc. Gdy mówię mojej matce: „jeżeli pójdziesz teraz grabić te liście, to zrobię ci taką awanturę, że ci się nie opłaca” , słyszę : ale ja mam siłę. To ja i TY musimy wiedzieć, kiedy ma siłę, a kiedy tylko chce nas ochronić przed wysiłkiem albo zrealizować swoją wizję, że liście na święto muszą być zgrabione.

Starsza pani, którą już kilka razy zawiozłem pod dom, powiedziała mi, że będzie się za mnie modliła. To bardzo miłe, ale powinna modlić się za swoje wnuki, dzieci, znajomych, krewnych. To oni, w chwili kiedy wspomną ile dla nich zrobiła i poświęciła, będą czuli ten paskudny wyrzut sumienia, że nie było ich przy niej przez te ostatnie kilka miesięcy, kilka lat.

 Jeżeli ktoś z Was poczuł się tym wpisem dotknięty, to dokładnie o to mi chodziło…