Ja i cała moja Rodzina żyjemy od kilku tygodni w ciągłym niepokoju o zdrowie Andrzeja. Kilka razy dziennie jest gorąca linia i nieustanna huśtawka. Zakażenie reaguje na antybiotyki, jest lepiej, potem krwotok w nocy- bardzo źle, potem znowu lepiej. Potem- nie można odblokować cewnika do dializ- znowu tragicznie. Kolejnego dnia lepiej, spada temperatura, ale wsierdzie serca zaatakowane bakteriami. Ten niepokój będzie jeszcze trwał co najmniej osiem tygodni bo to minimum leczenia posocznicy.

Kilka dni temu wycelowałem na rozmowę z wybitnym hipnoterapeutą Anatolijem Kaszpirowskim. Dziennikarz zapytał go czy jest szczęśliwy. Byłem przekonany, że odpowiedź będzie w stylu- szczęście to stan umysłu, albo podobnie naiwna. Kaszpirowski zupełnie niespodziewanie odpowiedział, że szczęście to brak nieszczęść.

Jakże wiele w  tym prawdy. Kiedy obawiamy się o życie naszych bliskich, albo ich tracimy, wtedy możemy powiedzieć- szczęście było wcześniej, ale go nie zauważyliśmy. Oczywiście cieszy mnie premiera książki, ale cieszy mnie także, że odbyła się tak spokojnie. Bez uroczystego spotkania autorskiego, bez biegania po radiach i telewizjach. Pewnie jeszcze będzie taka konieczność aby ją promować bo wydawnictwo zapewne nie odpuści, ale na razie ani ja, ani Tomek nie mamy czasu, nastroju i siły na takie zaangażowanie. Nie pamiętam dnia, który mógłbym poświęcić na błogi relaks. Jak nie szkolimy, to przygotowujemy, fakturujemy, drukujemy, poprawiamy, ustalamy.

Nawet specjalnie nie czekam na wolne po 20 12 bo bo nie mam pewności, że nie będzie nieszczęść. Jedyne co udaje mi się robić w miarę rozsądnie to starać utrzymać się w formie. Pomimo wszytko codziennie ćwiczę, chociaż pół godziny, pochłaniam tran, bezzapachowy czosnek, cynk, byleby likwidować chociaż część skutków stresu w postaci obniżenia odporności. Trzymam się całkiem dzielnie bo zwykle o tej porze roku już prychałem.

A tak prycha tylko Tomek, a właściwie raz prychnął, ale za to jak skutecznie. Najpierw napełnił buzię kawą a potem parsknął śmiechem no i kawą. Niestety nie w przestrzeń ale na Uczestniczkę szkolenia. Beżowa bluzeczka dostała w prezencie rzucik kawowy. Całe szczęście pracujemy z fajnymi ludźmi i skończyło się na zapieraniu bluzeczki i słowach- nic nie szkodzi. Ja za to myślałem, że rozerwie mnie z hamowanego śmiechu. Dzięki Bogu są i takie chwile w codzienności, kiedy zapomina się o problemach i oddaje błogiemu śmiechowi a co bardziej śmieszy niż…

źródło: alldayplus.ru