Po poprzednim tygodniu, w którym szkoliliśmy 4 dni w tym dwa w Krakowie, ten miał być nieco spokojniejszy. Już w poniedziałek okazało się, że tak nie będzie. Pani kierowca nie zauważyła, że stanąłem aby przepuścić samochód mający pierwszeństwo i uroczo wjechała mi w kuper. Uszkodzenia okazały się większe niż myślałem, a stres jeszcze większy. We środę Tomek ratując się przed kolejną panią wykazał nieprawdopodobny refleks i wskoczył jej na maskę. Pani nie zauważyła przechodnia na pasach i tylko cudem TC nie ma połamanych nóg. Dzisiaj skończyliśmy szkolenie nieco wcześniej i udało się zdarzyć przed japiszonami z mokotowskiego centrum biznesu i nie utknąć tam w piekielnym korku. Kiedy dojechaliśmy do trasy siekierkowskiej, kilka metrów przed nami pędzący Focus przygrzmocił w drugiego Forda z takim impetem, że miałem już w oczach najczarniejsze obrazy. Całe szczęście z jednego auta wybiegła młoda kobieta a z drugiego pan koło pięćdziesiątki. Zaraz za nimi wybiegłem ja z Tomkiem. Samochód pani dymił potwornie, a ja koncentrowałem się, aby odciągnąć od niego przerażoną kobietę. Tomek dzwonił pod 112, gdy ja uspokajałem panią i sprawdzałem czy nie ma poważnych złamań. Całe szczęście dość szybko przyjechało pogotowie i mąż kobiety. Z TVN warszawa i TVP info wiem, że zabrano ją do szpitala. Mam nadzieję, że po badaniach wróci do domu. Niestety obraz strzelających poduszek przywołuje mi zawsze obraz mojego wypadku i na ładne parę dni wytrąca z równowagi psychicznej. Musze się zatem szybko pozbierać bo kolejny tydzień to dwa szkolenia pod rząd. Mam tylko nadzieję, że przygód motoryzacyjnych więcej już nie będzie. Życzę wszystkim bezpiecznej jazdy i odrobiny zdrowego rozsądku!

fot: Tomasz Zieliński TVN Warszawa